polska (strona 4 z 133)

Syryjska emigrantka o sytuacji na granicy Polski i Białorusi. "Nikt nie przejmował się tym, co się z nami działo"
4:55

Syryjska emigrantka o sytuacji na granicy Polski i Białorusi. "Nikt nie przejmował się tym, co się z nami działo"

Po dziesięciu latach wojny w Syrii Boshra al-Moallem z Homs i jej dwie siostry wykorzystały szansę i uciekły z kraju. Kobieta przeczytała w Internecie, że przez Białoruś otworzył się nowy szlak migracyjny do Europy. Boshra postanowiła wykorzystać oszczędności brata i wyruszyła w podróż do Europy. Drogas okazała dużo bardziej niebezpieczna, niż sądziła. Al-Moallem została uwięziona na granicy białorusko-polskiej. Przez 20 dni i była przepychana z jednego kraju do drugiego, pomiędzy uzbrojonymi strażnikami. - Bez jedzenia, bez wody, bez snu, bez żadnego ciepła - powiedziała w rozmowie z Associated Press. Dopiero po tym, jak kobieta padła z wycieńczenia i odwodnienia, polscy strażnicy zabrali ją do szpitala. 48-latka wyznała, że białoruscy urzędnicy oszukali ją. - Powiedzieli nam, że naprawdę łatwo jest pojechać do Europy, znaleźć nowe życie i uciec przed wojną - mówiła Boshra al-Moallem. Kobieta uważa, że została wykorzystana ją jako "broń” w politycznej walce z Polską. Kobieta skrytykowała również polskie służby. Przekazała, że strażnicy na granicy byli zbyt surowi, odmawiali jej podania wody i używali psów do straszenia. Trzy kraje UE, graniczące z Białorusią – Polska, Litwa i Łotwa – oskarżają Łukaszenkę o działania na rzecz destabilizacji ich społeczeństw. Poprzez odmówienie wjazdu i azylu tysiącom imigrantom, władzom zarzuca się łamie praw człowieka. Polska jest coraz częściej krytykowana przez inne kraje. Rzecznik polskich służb specjalnych Stanisław Żaryn przekazał Associated Press, że polskie siły zawsze udzielają pomocy migrantom, jeśli ich życie jest zagrożone. - Polska stoi na stanowisku, że tylko dokładnie zabezpieczając naszą granicę z Białorusią, jesteśmy w stanie zatrzymać ten szlak migracyjny, który jest szlakiem sztucznie wykreowanym przez Łukaszenkę przy wsparciu Putina. Został on sztucznie stworzony, aby zemścić się na całej Unii Europejskiej. - Łukaszenka zaprzecza, jakoby jego siły popychały ludzi do Polski, ale jego państwowe media wykorzystały odpowiedź naszego kraju, by przedstawić UE jako miejsce, w którym prawa człowieka nie są przestrzegane. Al-Moallem planuje z rodziną opuścić ośrodek, w którym obecnie przebywa. Chce dotrzeć do Belgii, gdzie przebywa jej brat i tam szukać azylu.
Opcje
Minister Edukacji: rodzic to ten, kto zradza potomstwo. Co ze związkami partnerskimi w Polsce?
2:17

Minister Edukacji: rodzic to ten, kto zradza potomstwo. Co ze związkami partnerskimi w Polsce?

Minister Edukacji i Nauki w swojej niedawnej wypowiedzi jasno dał do zrozumienia, że w Polsce nie ma miejsca na legalizację związków jednopłciowych. W programie ''Newsroom WP'' zapytany został również o ten temat ks. prof. Andrzej Kobyliński z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Czy to jest taka dyskusja, którą Europa ma dawno za sobą, a my nie i musimy teraz tę lekcję odrabiać? - W Unii Europejskiej coraz bardziej dominuje przyzwolenie na różne formy legalizacji związków jednopłciowych. Podobnie jest w USA czy w Kanadzie, natomiast zupełnie inaczej jest w krajach muzułmańskich czy Indiach. Gdybyśmy popatrzyli globalnie, to mniejsza część ludzkości akceptuje różne formy legalizacji związków jednopłciowych. Dla większości mieszkańców naszej planety tym tradycyjnym modelem wychowania dzieci jest rodzina, małżeństwo, które składa się z mężczyzny i kobiety - powiedział ksiądz profesor Kobyliński. W dalszej części wypowiedzi dodał, że dla Polski ważne jest jednak zadanie sobie konkretnego pytania. - Jak w Polsce chcemy się porozumieć, wiedząc, że w UE dominuje model legalizacji związków jednopłciowych i wiedząc, że pewne regulacje prawne odgrywają coraz mniejszą rolę. [...] Nie ma granic w UE, żyjemy w globalnej wiosce, mamy dostęp do internetu. Coraz częściej nie będzie miało znaczenia to, jaka forma prawa obowiązuje w tym czy innym regionie Europy. To jest wyzwanie przed katolikami w Polsce. Jak wychowywać dzieci we własnych rodzinach, szkołach i parafiach, aby przyszłe pokolenia katolików w Polsce, wyznawały wartości zgodne ze swoją religią, niezależnie od tego, jaki będzie dominujący trend kulturowy na naszym kontynencie - stwierdził gość programu ''Newsroom W''.
Opcje
"To nie trzyma się kupy". Owsiak o ekstremalnych warunkach na granicy
2
5:04

"To nie trzyma się kupy". Owsiak o ekstremalnych warunkach na granicy

Sytuacja związana z kryzysem na granicy polsko-białoruskiej staje się coraz trudniejsza. Koczuje tam w ekstremalnych warunkach grupa kilkudziesięciu uchodźców. Imigranci nie mogą wrócić na Białoruś, nie mogą też przekroczyć polskiej granicy. - To jest wstrząsające wydarzenie. Na naszych oczach dzieją się rzeczy, które w normalnym świecie, w takim naszym, poukładanym jak najbardziej, nie mają miejsca. Widzimy, że kolejną dobę i kolejny dzień ludzie w warunkach absolutnie ekstremalnych, to już tak trzeba nazwać, koczują na tym kawałku ziemi – skomentował w programie "Newsroom" WP Jerzy Owsiak. Dodał też, że jego zdaniem eskalacja systemowych działań wokół tej sytuacji jest niezrozumiała. - Tam jest chyba 35 osób, a obok nich cała armia ludzi umundurowanych. Tak naprawdę do końca nie wiemy kim oni są, bo ci żołnierze są bez żadnych oznaczeń, nie mają żadnych nazwisk (na mundurach), samochody nie mają tablic rejestracyjnych. To jest trochę kuriozalne, bo chciałoby się, żeby ktokolwiek w ich imieniu także rozmawiał z dziennikarzami, którzy mają prawo tam być i którzy mają prawo dociekać – podkreślił Owsiak. - Abstrahując od wszystkich sytuacji (…), no to widzimy, że na naszych oczach te wszystkie standardy nie trzymają się kupy. (W pierwszych dniach) lokalna społeczność mogła dostarczyć tam jedzenie i dopiero z każdym dniem cała ta sytuacja wyglądała tak, jak by ktoś te standardy pisał na gorąco – stwierdził w rozmowie z Wirtualną Polską Jerzy Owsiak.

P. Kubiak

Opcje
Afganistan. Polscy współpracownicy w śmiertelnym niebezpieczeństwie. "Działania rządu to kpina"
14:09

Afganistan. Polscy współpracownicy w śmiertelnym niebezpieczeństwie. "Działania rządu to kpina"

Talibowie przejęli kontrolę nad Afganistanem. Stało się to zaledwie miesiąc po tym, jak kraj opuścili ostatni żołnierze ze Stanów Zjednoczonych, których interwencja trwała tam 20 lat. - W Kabul panuje chaos. Wśród mieszkańców panuje duży strach. Nie wiadomo, co może wydarzyć się na ulicach - mówi WP dziennikarka Jagoda Grondecka, która jest w stolicy Afganistanu. Lotnisko oblegają tysiące osób, które próbują uciec z kraju. Porządku pilnuje kilka tysięcy żołnierzy, którzy zostali ściągnięci m.in. z USA, aby ewakuować swoich dyplomatów i Afgańczyków, którzy pomagali amerykańskiej misji w tym kraju. Swoich przyjaciół z Afganistanu ewakuuje również Wielka Brytania i mniejsze kraje, takie jak Czechy oraz Słowacja. Premier Mateusz Morawiecki w niedzielę poinformował, że przyznał 45 wiz humanitarnych dla Afgańczyków, którzy pomagali Polakom podczas pobytu w tym kraju. Później okazało się jednak, że dokumenty są do odebrania w Nowym Delhi (Indie), do którego nie można się dostać, ponieważ wszystkie granice kontrolują Talibowie, a lotnisko jest sparaliżowane. - Trzeba sobie jasno powiedzieć, że to co robi polski rząd w kwestii naszych afgańskich współpracowników oraz ich rodzin, które znajdują się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, to jest kpina. To nie tylko niewywiązanie się z naszego moralnego obowiązku, ale hańbienie honoru Wojska Polskiego - mówi wprost Jagoda Grondecka. - Premier Mateusz Morawiecki po całym dniu nacisków wspaniałomyślnie wydał 45 wiz. To oczywiście o wiele za mało jeśli chodzi o współpracowników naszego wojska, misji dyplomatycznej i humanitarnej. (…) Kończy się czas, mamy jeszcze kilka, może kilkanaście godzin, aby wydostać tych ludzi z Afganistanu - podkreśla dziennikarka. Jej zdaniem do Kabulu powinien przylecieć samolot z komandosami i dyplomatami, którzy wydawaliby wizy na miejscu i ewakuowali współpracowników z zagrożonego terenu. Tak robi m.in. Wielka Brytania. Były ambasador Polski w Afganistanie Piotr Łukasiewicz zadeklarował, że może lecieć razem z żołnierzami, aby pomóc w identyfikacji tych osób.
Opcje
Białoruska sprinterka Kryscina Cimanouska jest już w Polsce. Olimpijka otrzymała wizę humanitarną
1:32

Białoruska sprinterka Kryscina Cimanouska jest już w Polsce. Olimpijka otrzymała wizę humanitarną

W środę wieczorem (5 sierpnia), na Lotnisku Chopina w Warszawie wylądował samolot z białoruską sprinterką Krysciną Cimanouską na pokładzie. Tegoroczna olimpijka podczas pobytu w Tokio wyraziła w sieci swój sprzeciw wobec działań białoruskich władz. Kobieta, w obawie przed represjami, szukała schronienia w Unii Europejskiej. Po przybyciu do stolicy Polski sprinterka spotkała się z sekretarzem stanu ds. polityki europejskiej Szymonem Szynkowskim vel Sękiem. Cimanouska i jej mąż otrzymali wizę humanitarną. Nagranie z przylotu opublikował w mediach społecznościowych Mateusz Morawiecki. "Podejmowaliśmy błyskawiczne decyzje i szybkie działania. " - napisał premier w poście. "Polska po raz kolejny pokazuje swoją solidarność i wsparcie dla ofiar prześladowań na Białorusi." - dodał Morawiecki. Cimanouska we wtorek (3 sierpnia) skrytykowała sposób, w jaki urzędnicy i trenerzy zarządzali reprezentacją Białorusi podczas pobytu w Tokio. Wywołało to ogromne poruszenie w państwowych mediach kontrolowanych przez Łukaszenkę. Sprinterka oskarżyła też białoruskie władze o próbę zmuszenia jej do wcześniejszego opuszczenia igrzysk. Od czasu wyborów prezydenckich rok temu, które wywołały falę masowych protestów, rząd Białorusi nieustannie walczy z każdym, kto wyraża głośno swój sprzeciw.
Opcje
Zielone światło od USA dla Nord Stream 2. Ekspert: ''Polska ma prawo czuć się zaniepokojona''
3:07

Zielone światło od USA dla Nord Stream 2. Ekspert: ''Polska ma prawo czuć się zaniepokojona''

Jak donosi agencja Associated Press, Stany Zjednoczone zawarły wstępne porozumienie z Niemcami w kwestii zielonego światła na dokończenie budowy gazociągu Nord Stream 2. W zamian za poparcie USA dla tego planu Niemcy miałyby pójść na pewne ''ustępstwa'' wobec Ukrainy i Polski. Dziś wieczorem ma dojść do spotkania przedstawicieli dyplomacji USA i Polski, aby omówić ustalenia amerykańsko-niemieckie. O jakich ustępstwach może być mowa, opowiadał w programie "Newsroom" WP były ambasador Polski w Stanach Ryszard Schnepf. - Ja bym nie mówił o jakichś ustępstwach, ale raczej o gwarancjach, że nawet dokończenie tego kontrowersyjnego bardzo projektu nie przyniesie nowych zagrożeń. (...) O to głównie chodzi, aby surowce energetyczne ponownie nie stanęły się orężem w walce politycznej Federacji Rosyjskiej z innymi krajami - powiedział gość programu "Newsroom". Były ambasador stwierdził w dalszej wypowiedzi, że spodziewa się przyznania Ukrainie rekompensaty lub gwarancji finansowej od strony niemieckiej. Miałoby to wynikać z tego, że to właśnie Ukraina straciłaby najwięcej w przypadku oddania do użytku gazociągu Nord Stream 2. Ryszard Schnepf podkreślił, że Polska ma prawo czuć się zaniepokojona ustaleniami Waszyngtonu i Berlina, ale dodał również, że sprawa dotyczy interesów wielu krajów. - Pamiętajmy o tym, że świat składa się z wielu interesów i tutaj interes Niemiec, ale i też interes globalny Stanów Zjednoczonych, które prowadzą pewną politykę szerszą niż nasza optyka (...), wymagają pewnych uzgodnień i kompromisów - stwierdził na koniec.
Opcje
Nowy wariant lambda. Jest jeszcze groźniejszy, rozprzestrzenił się już w 29 krajach
1:04

Nowy wariant lambda. Jest jeszcze groźniejszy, rozprzestrzenił się już w 29 krajach

Lambda to kolejny już wariant koronawirusa. Naukowcy ostrzegają, że jest jeszcze groźniejszy, niż wcześniejsze mutacje. To następny wariant po alfie, czy obecnie siejącej spustoszenie w niektórych krajach, delcie. Lambda została wykryta latem 2020 r. w Limie w stolicy Peru. Jak podaje Światowa Organizacja Zdrowia, wariant lambda jest już obecny w 29 krajach na kilku kontynentach. W tym gronie obok m.in. USA, Kanady, Meksyku, Niemiec, Egiptu czy Australii znalazła się już Polska. Lambda jest jeszcze bardziej zakaźna od delty, ma większą zdolność przenoszenia się i jest bardziej odporna na przeciwciała. Do kwietnia 2021 r. lambda odpowiadała za 97 procent wszystkich zakażeń w Peru. To trzecie co do wielkości państwo Ameryki Południowej ma obecnie największy wskaźnik zgonów z powodu COVID-19 w przeliczeniu na jednego mieszkańca. To 596 zmarłych na 100 tys. osób. Dla porównania w kolejnym dotkniętym kraju – na Węgrzech, wskaźnik jest o połowę mniejszy (307 zgonów na 100 tys. mieszkańców). Problemem Peru jest nieprzygotowany system opieki zdrowotnej, zbyt mała liczba łóżek na oddziałach intensywnej terapii, a przede wszystkim bardzo powolne tempo szczepień obywateli. Brak szczepień sprzyjaja mutacji wirusa. 14 czerwca 2021 r. WHO ogłosiła lambdę "globalnym wariantem zainteresowania". Wciąż niewiele wiemy na temat tej mutacji koronawirusa. Nie ma jeszcze oficjalnych publikacji naukowych poświęconych temu wariantowi. Badacze z New York University School of Medicine przeanalizowali działanie szczepionek Pfizer i Moderna na lambdę. Badania wykazały dwukrotnie a nawet trzykrotnie mniejszą ilość przeciwciał wyprodukowanych po podaniu szczepionki, w porównaniu z pierwotnym koronawirusem. Wariant lambda jest nazywany przez naukowców "niezwykłym zestawem mutacji" o niesamowitej transmisyjności. Przez to może niedługo błyskawicznie rozprzestrzenić się na wszystkich kontynentach.
Opcje