powódź (strona 2 z 5)

Niemcy po katastrofie. Miasta walczą ze skutkami powodzi
1:23

Niemcy po katastrofie. Miasta walczą ze skutkami powodzi

W poniedziałek, 19 lipca, wody powodziowe w Niemczech wycofały się na tyle, by władze mogły kontynuować poszukiwanie ofiar oraz zacząć oczyszczać miasta po katastrofie. W najbardziej dotkniętym przez żywioł landzie - Nadrenii-Palatynacie, strażacy odpompowywali wodę z zalanego parkingu. Dziennikarz stacji Sky News rozmawiał z Holgerem Quintem, zastępcą dowódcy straży pożarnej, który potwierdził, że w środku może znajdować się od 40 do 50 samochodów. – Martwimy się, że znajdziemy kilka lub wiele osób w tych samochodach – wyznał. Dotychczas niemieckie władze potwierdziły śmierć co najmniej 165 osób: 117 w Nadrenii-Palatynacie, 47 w Nadrenii Północnej-Westfalii i jedną w Bawarii. W Belgii ta liczba wyniosła 31. Do najdotkliwszych szkód doszło we wsi Schuld, która w niemieckich mediach została określona jako "miejsce męczeńskie". To tutaj fala powodziowa doprowadziła do całkowitego zniszczenia domów, zawalenia się budników, dewastacji mostów i zerwania linii kolejowych. W niedzielę, 18 lipca, Angela Merkel odwiedziła Schuld, gdzie w bólu łączyła się z mieszkańcami. "Język niemiecki prawie nie zna słów na określenie takich spustoszeń" - mówiła kanclerz. W związku z tak intensywnym i poważnym procesem odbudowy wielu miast niemiecki rząd przygotowuje pakiet natychmiastowej i średnioterminowej pomocy finansowej. Katastrofa w Zachodniej Europie zaalarmowała ekologów. Klimatolodzy biją na alarm i twierdzą, że te powodzie to kolejny skutek zmian klimatycznych i dowód na to, jak mogą być one niebezpieczne dla człowieka.
Południe Holandii pod wodą. Dramatyczna walka mieszkańców ze skutkami powodzi
1:09

Południe Holandii pod wodą. Dramatyczna walka mieszkańców ze skutkami powodzi

Nie tylko Niemcy, Belgia i Austria walczą z wielką wodą, która nawiedziła te kraje na skutek nawałnic. Ucierpiała również Holandia. Na nagraniach z wieży telewizyjnej widać zalane miasto Roermond, nad rzeką Mozą, na południu kraju. Mimo że woda dotarła tam w zeszłym tygodniu, to wciąż widać, jak wielki teren wciąż znajduje się pod wodą. Najtrudniejsza sytuacja była w okolicach Maastricht, gdzie służby musiały ewakuować mieszkańców czterech miejscowości: Bunde, Voulwames, Brommelen i Geulle. Premier Mark Rutte ogłosił wprowadzenie na zalanych terenach stanu klęski żywiołowej. Dzięki temu poszkodowani będą mogli ubiegać się o odszkodowanie. Część Holandii znajduje się na obszarze będącym poniżej poziomu morza, dlatego kraj ma dobrze przygotowany system zabezpieczeń przed wdarciem się wody do miast. Jednak nie wszystkie wytrzymały pod naporem wody. W okolicach Roermond żołnierze musieli wzmocnić ponad kilometrowy odcinek konstrukcji, poprzez układanie worków z piaskiem. Część wałów została na tyle mocno uszkodzona, że potrzebna była ich całkowita odbudowa. Światowa Organizacja Meteorologiczna poinformowała, że w niektórych częściach Europy Zachodniej w dwa dni, spadło tyle deszczu, ile zazwyczaj przez dwa miesiące. Liczba ofiar śmiertelnych, w wyniku niszczycielskich powodzi, przekroczyła 180, ponad 1300 uznaje się za zaginione.
Katastrofa w Niemczech i Belgii. Dramatyczne doniesienia po powodzi
1:58

Katastrofa w Niemczech i Belgii. Dramatyczne doniesienia po powodzi

Ponad 60 osób zmarło, a dziesiątki zostało uznanych zaginęły na skutek powodzi, jaka przeszła przez Niemcy i Belgię. Woda zamieniła strumyki i ulice w szalejące potoki, które zmiotły auta i spowodowały zawalenie się domów. Rzeki i zbiorniki wodne wystąpiły z brzegów powodując w nocy gwałtowne i niebezpieczne powodzie. Wśród najbardziej dotkniętych miejsc w Niemczech jest miejscowość Schuld, gdzie kilka domów się zawaliło. Z niektórych wiosek zostały tylko gruzy. Stare ceglane i drewniane domy nie wytrzymały naporu wody. Dziesiątki ludzi trzeba było ratować z dachów ich domów za pomocą pontonów i helikopterów. Do pomocy w akcji ratunkowej rozmieszczono setki żołnierzy. W Belgii wzburzona rzeka Vesdre wdarła się do miasta Pepinster, w pobliżu Liège. Doszło tam do tragicznego wypadku podczas akcji ratunkowej. Strażacy wciągali na łódź trzy starsze osoby. Nagle zniknęły. W liczącym 200 tys. mieszkańców Liège wylała rzeka Moza. Burmistrz miasta apelował, by uciekali na wyższe tereny. - Na szczęście mam siostrę, ale teraz usłyszeliśmy, że nasz dom może się zawalić i musimy się ewakuować - mówi poruszona mieszkanka Liège. Dokładne dane o zniszczeniach nie są jeszcze dostępne, ale wiele miejscowości zostało odciętych od świata przez powódź i osuwiska. Wielu zmarłych odkryto dopiero, gdy woda ustąpiła.
Powódź w Małopolsce. Ulica zamieniła się w rwącą rzekę
0:33

Powódź w Małopolsce. Ulica zamieniła się w rwącą rzekę

W Świdniku, koło Nowego Sącza, ulica zamieniła się w rwącą rzekę. W niedzielę, 11 lipca, przez Małopolskę przeszła intensywna nawałnica, która doprowadziła do potopień. W ciągu kilku minut spadła bardzo duża ilość deszczu. Woda nie miała ujścia, przez co dotarła na ulice miasta. W efekcie doszło do tak zwanych powodzi błyskawicznych. Lubuscy Łowcy Burz, na swoim profilu w mediach społecznościowych, udostępnili przerażające nagranie świadka, na którym widać siłę żywiołu. To wideo wywołało lawinę komentarzy i przerażenie u użytkowników. "Tragedia dla tych ludzi", „potok płynie ulicą”, „dramat”– czytamy pod postem. Tego dnia w samej Małopolsce strażacy interweniowali 250 razy. W większości były to wezwania do potopień, zalanych garaży i posesji. Strażacy walczyli również z rozlewiskami, które powstały w wielu miastach, najgorsza sytuacja była w Świdniku, Tęgoborzu i Dębnie. Droga nr 28 w powiecie nowosądeckim stała się całkowicie nieprzejezdna, a na A4 doszło do osunięcia się ziemi na jezdnię. Strażacy zapewniają, że sytuacja została już opanowana. Polska znajduje się w strefie nawałnic, jak i silnych upałów. W ostatnim czasie dochodzi do częstych załamań pogody, przez co wysyłane są specjalne alerty, ostrzegające przed silnymi wiatrami i burzami, a IMGW apeluje o zachowanie bezpieczeństwa.