powódź

Dramatyczne ulewy w Kanadzie. Kolumbia Brytyjska ogłosiła stan wyjątkowy
1:37

Dramatyczne ulewy w Kanadzie. Kolumbia Brytyjska ogłosiła stan wyjątkowy

Władze prowincji Kolumbia Brytyjska w Kanadzie wprowadziły stan wyjątkowy w związku z powodziami i lawinami błotnymi, do których doszło po ostatnich rekordowych ulewach. Położona u wybrzeży Pacyfiku część Kanady znalazła się w dramatycznej sytuacji. Skala zniszczeń jest ogromna. W wielu miejscach doszło do osuwisk, pęknięć, podtopień wielu domów. W niektórych miejscach woda pitna nie nadaje się do spożycia. Co najmniej 20 tys. ludzi musiało opuścić swoje domy. Po zejściu lawiny błotnej, z jednej z autostrad, za pomocą helikopterów wojskowych, ewakuowano ok. 300 osób. W poniedziałek z jednego z osuwisk błotnych wydobyto ciało kobiety. Władze spodziewają się, że liczba zaginionych lub ofiar będzie większa. Rząd federalny zapowiedział pomoc wojskową, która wspiera już mieszkańców w ewakuacji i pomaga w zaopatrzeniu. Kanadyjska minister rolnictwa Lana Popham przekazała, że w następstwie rekordowych powodzi zginęły tysiące zwierząt. Pojawiły się nagrania rolników, którzy na skuterach ratowali krowy po szyje brodzące w wodzie. Niektóre zwierzęta musiały zostać uśpione. Weterynarze i służby cały czas próbują dotrzeć do innych, które są w niebezpieczeństwie. Premier Kanady Justin Trudeau zwołał posiedzenie specjalnej grupy interwencyjnej, która ustaliła zakres pierwszych działań. Władze zapewniają, że pomoc dotrze do wszystkich potrzebujących. W niektórych miejscach ludzie rzucili się na półki sklepowe, mimo zapewnień o tym, że nie braknie żywności. Problemem jest jednak przerwanie ciągów komunikacyjnych. Zalane drogi lub osuwiska błotne utrudniają komunikację.
"Wenecja umiera". Włosi testują wielki projekt
4:11

"Wenecja umiera". Włosi testują wielki projekt

To obecnie jedyna szansa na obronę Wenecji przed zatopieniem. Włosi testują swój wielki projekt MOSE (Modulo Sperimentale Elettromeccanico) – system, który składa się z ruchomych barier podwodnych, które automatycznie mają izolować Lagunę Wenecką od Morza Adriatyckiego w trakcie przypływów. Wraz ze wzmocnieniem wybrzeża i podniesieniem nadbrzeży – MOSE ma chronić Wenecję przed pływami do wysokości nawet 3 m. - Wenecja żyje dzięki rzemiosłu i turystyce. Jeśli tego nie ma, Wenecja umiera. Ponosimy wielką odpowiedzialność, próbując ją ratować. Bardzo cierpimy - mówi Annapaola Lavena, właścicielka lokalnej kawiarni. Wenecja wciąż zmaga się ze skutkami podtopień, które w ostatnich latach nasilają się. Największy z przypływów, w listopadzie 2019 r., zalał Wenecję blisko dwoma metrami wody. Towarzyszył mu silny wiatr, przez który m.in. odpadały ołowiane płytki z zabytkowej Bazyliki św. Marka. Naukowcy twierdzą, że to ostrzeżenie o zachodzących zmianach klimatycznych. Unikatowe położenie Wenecji, na palach wśród kanałów, uczyniło ją szczególnie podatną na zmiany klimatyczne. Tylko w sierpniu 2021 r. Bazylika św. Marka była zalewana pięciokrotnie. Podnoszący się poziom morza zwiększa częstotliwość pływów, a te doprowadzają do regularnego podtapiania 1600-letniego miasta na lagunie. To dlatego część Włochów pokłada nadzieje w systemie MOSE, który oficjalnie jest w fazie testów. Projekt budzi ogromne kontrowersje i ma wielu przeciwników. Obecnie zapory są uruchamiane, gdy zbliża się powódź z wodą o wysokości ponad 1,3 m. Od października 2020 r. zapory były podnoszone 20 razy. Do 2023 r. zapowiedziano oficjalne zatwierdzenie kosztującego ok. 6 mld euro systemu. Będzie on uruchamiał się w przypadku powodzi o wysokości 1,1 m. W przeciwnym razie 12 proc. miasta zabytkowego miasta znajdzie się pod wodą.
Niemcy po katastrofie. Miasta walczą ze skutkami powodzi
1:23

Niemcy po katastrofie. Miasta walczą ze skutkami powodzi

W poniedziałek, 19 lipca, wody powodziowe w Niemczech wycofały się na tyle, by władze mogły kontynuować poszukiwanie ofiar oraz zacząć oczyszczać miasta po katastrofie. W najbardziej dotkniętym przez żywioł landzie - Nadrenii-Palatynacie, strażacy odpompowywali wodę z zalanego parkingu. Dziennikarz stacji Sky News rozmawiał z Holgerem Quintem, zastępcą dowódcy straży pożarnej, który potwierdził, że w środku może znajdować się od 40 do 50 samochodów. – Martwimy się, że znajdziemy kilka lub wiele osób w tych samochodach – wyznał. Dotychczas niemieckie władze potwierdziły śmierć co najmniej 165 osób: 117 w Nadrenii-Palatynacie, 47 w Nadrenii Północnej-Westfalii i jedną w Bawarii. W Belgii ta liczba wyniosła 31. Do najdotkliwszych szkód doszło we wsi Schuld, która w niemieckich mediach została określona jako "miejsce męczeńskie". To tutaj fala powodziowa doprowadziła do całkowitego zniszczenia domów, zawalenia się budników, dewastacji mostów i zerwania linii kolejowych. W niedzielę, 18 lipca, Angela Merkel odwiedziła Schuld, gdzie w bólu łączyła się z mieszkańcami. "Język niemiecki prawie nie zna słów na określenie takich spustoszeń" - mówiła kanclerz. W związku z tak intensywnym i poważnym procesem odbudowy wielu miast niemiecki rząd przygotowuje pakiet natychmiastowej i średnioterminowej pomocy finansowej. Katastrofa w Zachodniej Europie zaalarmowała ekologów. Klimatolodzy biją na alarm i twierdzą, że te powodzie to kolejny skutek zmian klimatycznych i dowód na to, jak mogą być one niebezpieczne dla człowieka.