powódź

Dramatyczne ulewy w Kanadzie. Kolumbia Brytyjska ogłosiła stan wyjątkowy
WIDEO

Dramatyczne ulewy w Kanadzie. Kolumbia Brytyjska ogłosiła stan wyjątkowy

Władze prowincji Kolumbia Brytyjska w Kanadzie wprowadziły stan wyjątkowy w związku z powodziami i lawinami błotnymi, do których doszło po ostatnich rekordowych ulewach. Położona u wybrzeży Pacyfiku część Kanady znalazła się w dramatycznej sytuacji. Skala zniszczeń jest ogromna. W wielu miejscach doszło do osuwisk, pęknięć, podtopień wielu domów. W niektórych miejscach woda pitna nie nadaje się do spożycia. Co najmniej 20 tys. ludzi musiało opuścić swoje domy. Po zejściu lawiny błotnej, z jednej z autostrad, za pomocą helikopterów wojskowych, ewakuowano ok. 300 osób. W poniedziałek z jednego z osuwisk błotnych wydobyto ciało kobiety. Władze spodziewają się, że liczba zaginionych lub ofiar będzie większa. Rząd federalny zapowiedział pomoc wojskową, która wspiera już mieszkańców w ewakuacji i pomaga w zaopatrzeniu. Kanadyjska minister rolnictwa Lana Popham przekazała, że w następstwie rekordowych powodzi zginęły tysiące zwierząt. Pojawiły się nagrania rolników, którzy na skuterach ratowali krowy po szyje brodzące w wodzie. Niektóre zwierzęta musiały zostać uśpione. Weterynarze i służby cały czas próbują dotrzeć do innych, które są w niebezpieczeństwie. Premier Kanady Justin Trudeau zwołał posiedzenie specjalnej grupy interwencyjnej, która ustaliła zakres pierwszych działań. Władze zapewniają, że pomoc dotrze do wszystkich potrzebujących. W niektórych miejscach ludzie rzucili się na półki sklepowe, mimo zapewnień o tym, że nie braknie żywności. Problemem jest jednak przerwanie ciągów komunikacyjnych. Zalane drogi lub osuwiska błotne utrudniają komunikację.
"Wenecja umiera". Włosi testują wielki projekt
WIDEO

"Wenecja umiera". Włosi testują wielki projekt

To obecnie jedyna szansa na obronę Wenecji przed zatopieniem. Włosi testują swój wielki projekt MOSE (Modulo Sperimentale Elettromeccanico) – system, który składa się z ruchomych barier podwodnych, które automatycznie mają izolować Lagunę Wenecką od Morza Adriatyckiego w trakcie przypływów. Wraz ze wzmocnieniem wybrzeża i podniesieniem nadbrzeży – MOSE ma chronić Wenecję przed pływami do wysokości nawet 3 m. - Wenecja żyje dzięki rzemiosłu i turystyce. Jeśli tego nie ma, Wenecja umiera. Ponosimy wielką odpowiedzialność, próbując ją ratować. Bardzo cierpimy - mówi Annapaola Lavena, właścicielka lokalnej kawiarni. Wenecja wciąż zmaga się ze skutkami podtopień, które w ostatnich latach nasilają się. Największy z przypływów, w listopadzie 2019 r., zalał Wenecję blisko dwoma metrami wody. Towarzyszył mu silny wiatr, przez który m.in. odpadały ołowiane płytki z zabytkowej Bazyliki św. Marka. Naukowcy twierdzą, że to ostrzeżenie o zachodzących zmianach klimatycznych. Unikatowe położenie Wenecji, na palach wśród kanałów, uczyniło ją szczególnie podatną na zmiany klimatyczne. Tylko w sierpniu 2021 r. Bazylika św. Marka była zalewana pięciokrotnie. Podnoszący się poziom morza zwiększa częstotliwość pływów, a te doprowadzają do regularnego podtapiania 1600-letniego miasta na lagunie. To dlatego część Włochów pokłada nadzieje w systemie MOSE, który oficjalnie jest w fazie testów. Projekt budzi ogromne kontrowersje i ma wielu przeciwników. Obecnie zapory są uruchamiane, gdy zbliża się powódź z wodą o wysokości ponad 1,3 m. Od października 2020 r. zapory były podnoszone 20 razy. Do 2023 r. zapowiedziano oficjalne zatwierdzenie kosztującego ok. 6 mld euro systemu. Będzie on uruchamiał się w przypadku powodzi o wysokości 1,1 m. W przeciwnym razie 12 proc. miasta zabytkowego miasta znajdzie się pod wodą.
Niemcy po katastrofie. Miasta walczą ze skutkami powodzi
WIDEO

Niemcy po katastrofie. Miasta walczą ze skutkami powodzi

W poniedziałek, 19 lipca, wody powodziowe w Niemczech wycofały się na tyle, by władze mogły kontynuować poszukiwanie ofiar oraz zacząć oczyszczać miasta po katastrofie. W najbardziej dotkniętym przez żywioł landzie - Nadrenii-Palatynacie, strażacy odpompowywali wodę z zalanego parkingu. Dziennikarz stacji Sky News rozmawiał z Holgerem Quintem, zastępcą dowódcy straży pożarnej, który potwierdził, że w środku może znajdować się od 40 do 50 samochodów. – Martwimy się, że znajdziemy kilka lub wiele osób w tych samochodach – wyznał. Dotychczas niemieckie władze potwierdziły śmierć co najmniej 165 osób: 117 w Nadrenii-Palatynacie, 47 w Nadrenii Północnej-Westfalii i jedną w Bawarii. W Belgii ta liczba wyniosła 31. Do najdotkliwszych szkód doszło we wsi Schuld, która w niemieckich mediach została określona jako "miejsce męczeńskie". To tutaj fala powodziowa doprowadziła do całkowitego zniszczenia domów, zawalenia się budników, dewastacji mostów i zerwania linii kolejowych. W niedzielę, 18 lipca, Angela Merkel odwiedziła Schuld, gdzie w bólu łączyła się z mieszkańcami. "Język niemiecki prawie nie zna słów na określenie takich spustoszeń" - mówiła kanclerz. W związku z tak intensywnym i poważnym procesem odbudowy wielu miast niemiecki rząd przygotowuje pakiet natychmiastowej i średnioterminowej pomocy finansowej. Katastrofa w Zachodniej Europie zaalarmowała ekologów. Klimatolodzy biją na alarm i twierdzą, że te powodzie to kolejny skutek zmian klimatycznych i dowód na to, jak mogą być one niebezpieczne dla człowieka.