WAŻNE
TERAZ

Kryptowaluty: Sejmowi nie udało się odrzucić weta prezydenta

usa (strona 7 z 93)

Zielone światło od USA dla Nord Stream 2. Ekspert: ''Polska ma prawo czuć się zaniepokojona''
WIDEO

Zielone światło od USA dla Nord Stream 2. Ekspert: ''Polska ma prawo czuć się zaniepokojona''

Jak donosi agencja Associated Press, Stany Zjednoczone zawarły wstępne porozumienie z Niemcami w kwestii zielonego światła na dokończenie budowy gazociągu Nord Stream 2. W zamian za poparcie USA dla tego planu Niemcy miałyby pójść na pewne ''ustępstwa'' wobec Ukrainy i Polski. Dziś wieczorem ma dojść do spotkania przedstawicieli dyplomacji USA i Polski, aby omówić ustalenia amerykańsko-niemieckie. O jakich ustępstwach może być mowa, opowiadał w programie "Newsroom" WP były ambasador Polski w Stanach Ryszard Schnepf. - Ja bym nie mówił o jakichś ustępstwach, ale raczej o gwarancjach, że nawet dokończenie tego kontrowersyjnego bardzo projektu nie przyniesie nowych zagrożeń. (...) O to głównie chodzi, aby surowce energetyczne ponownie nie stanęły się orężem w walce politycznej Federacji Rosyjskiej z innymi krajami - powiedział gość programu "Newsroom". Były ambasador stwierdził w dalszej wypowiedzi, że spodziewa się przyznania Ukrainie rekompensaty lub gwarancji finansowej od strony niemieckiej. Miałoby to wynikać z tego, że to właśnie Ukraina straciłaby najwięcej w przypadku oddania do użytku gazociągu Nord Stream 2. Ryszard Schnepf podkreślił, że Polska ma prawo czuć się zaniepokojona ustaleniami Waszyngtonu i Berlina, ale dodał również, że sprawa dotyczy interesów wielu krajów. - Pamiętajmy o tym, że świat składa się z wielu interesów i tutaj interes Niemiec, ale i też interes globalny Stanów Zjednoczonych, które prowadzą pewną politykę szerszą niż nasza optyka (...), wymagają pewnych uzgodnień i kompromisów - stwierdził na koniec.
Nowy system rakietowy S-500 już działa. Nagranie testów z poligonu w Rosji
WIDEO

Nowy system rakietowy S-500 już działa. Nagranie testów z poligonu w Rosji

Rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że we wtorek 20 lipca na poligonie Kapustin Jar przeprowadzono testy nowego systemu rakiet przeciwlotniczych S-500. Ćwiczenia zakończyły się pełnym sukcesem i wszystkie cele zostały zniszczone z idealną precyzją. Rakiety zostaną rozmieszczone w jednostkach obrony przeciwlotniczej w obwodzie moskiewskim. W oświadczeniu urzędnicy ministerstwa stwierdzili, że S-500 będzie "zdolny do uderzenia w każdy istniejący środek ofensywy w przestrzeni powietrznej w dowolnym zasięgu i prędkości". S-500 Prometeusz (Triumfator-M) to najnowszy system obrony ziemia-powietrze. Posiada bardzo duży zasięg oraz wysokość przechwytywania celów. Promień rażenia S-500 według instrukcji ma wynosić ok. 600 kilometrów. Służył będzie nie tylko do przechwycenia pocisków balistycznych, lecz będzie zdolny także do zestrzelenia śmigłowców, samolotów oraz innych pojazdów powietrznych. Rosjanie chwalą się również, że ich system rakietowy będzie w stanie uderzyć jednocześnie aż w dziesięć balistycznych celów naddźwiękowych, które będą leciały z prędkością do 7 km na sekundę. Parametry systemu S-500 wykazują, że ma być znacznie lepszy od jego amerykańskiego konkurenta, czyli systemu Patriot Advanced Capability-3. Polski rząd zamówił od Stanów Zjednoczonych dwie baterie rakiet Patriot. Pierwsza z nich ma trafić do Polski pod koniec 2021 roku lub na początku 2022 roku.
Huragan Elsa szaleje po Zatoce Meksykańskiej. Prognozy są bardzo niepokojące
WIDEO

Huragan Elsa szaleje po Zatoce Meksykańskiej. Prognozy są bardzo niepokojące

Huragan Elsa, który utworzył się na Atlantyku, przeszedł już przez Karaiby i kieruje się w stronę południowo-wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. W sobotę (3 lipca) uderzył m. in. Dominikanę, Jamajkę, Barbados i Saint Lucię. Na wyspę Kuba dotarł w niedzielę (4 lipca). Teraz jest już blisko zachodniego wybrzeża stanu Floryda w USA. Elsa na swojej drodze pozostawiła ogromne zniszczenia. Wiatr osiągał prędkość nawet 140 km/h. Spadło też bardzo dużo deszczu, który spowodował liczne podtopienia. Elsa nie traci jednak swojej siły i na Florydę uderzy z dużym impetem. Synoptycy przewidują, że powstaną miejscowe tornada oraz spadnie nawet 100–150 mm wody na metr kwadratowy w kilkanaście godzin. Gubernator Florydy – Ron DeSantis wprowadził stan ostrzegawczy w 15 hrabstwach. - To jest sytuacja zagrażająca życiu – powiedział w rozmowie ze stacją "NBC". - Osoby znajdujące się na zagrożonych obszarach powinny podjąć wszelkie niezbędne działania w celu ochrony życia i mienia przed podtopieniami i innymi niebezpiecznymi warunkami – dodał. Huragan Elsa jest pierwszym tego typu zjawiskiem w sezonie huraganowym 2021 roku. - To najwcześniejszy moment w jakimkolwiek sezonie, jak huragan uderzył w region wokół Barbadosu. Huragan, który przetoczył się przez Karaiby tak wcześnie, jest bezprecedensowy – powiedział meteorolog AccuWeather Bernie Rayno dla "USA Today". Sezon na huraganowy na Atlantyku trwa od 1 czerwca do 1 listopada. Naukowcy z Colorado State University ostrzegają, że w tym roku powstanie ponadprzeciętna liczba katastrofalnych w skutkach zjawisk pogodowych. Przewidują utworzenie się co najmniej 8 huraganów z czego 4 ma mieć wyjątkowo niszczycielską siłę. Przyczyną mają być ponadprzeciętne temperatury w subtropikalnym rejonie Oceanu Atlantyckiemu oraz ograniczony zakres El Niño, które oznaczałoby cieplejszą niż normalnie wodę w środkowym i wschodnim Pacyfiku. To powoduje większe uskoki wiatru, które rozrywają huragany na Atlantyku. W niedzielę w nocy (4 lipca) władze Miami, ze względu na prognozy o sile huraganu, zdecydowały o wyburzeniu częściowo zawalonego apartamentowca. Jego konstrukcja była naruszona na tyle, że wiatr mógłby doprowadzić do niekontrolowanego zawalenia się budynku, co spowodowałoby jeszcze większe zniszczenia.
Rekordowa fala upałów w historii USA. Dramatyczna walka z dzikimi pożarami
WIDEO

Rekordowa fala upałów w historii USA. Dramatyczna walka z dzikimi pożarami

W Stanach Zjednoczonych i Kanadzie odnotowuje się obecnie rekordowe pomiary temperatur. W wielu miejscach zachodnich stanów temperatura dochodzi nawet do 50 st. Celsjusza. Fala upałów przyniosła ze sobą pożary na ogromną skalę. Służby pożarnicze toczą nierówną walkę z żywiołem w Kalifornii oraz Oregonie. Sytuacja jest trudna do opanowania, gdyż miejsc pojawiania się ognia jest wiele i szybko się rozprzestrzeniają. Prezydent Joe Biden podczas spotkania z władzami zachodnich stanów w środę (30 czerwca) powiedział, że to największe zagrożenie pożarowe w historii USA. Najgorsza sytuacja jest właśnie w Kalifornii oraz w Oregonie i Waszyngtonie. Co ciekawe, o ile w Kalifornii o tej porze roku odnotowywało się duże temperatury, o tyle w Oregonie i Waszyngtonie, które są północnymi Stanami, największe do tej pory temperatury osiągały ok. 30 st. Celsjusza. W mieście Salem w Oregonie słupki termometrów pokazały 47,2 st. C w cieniu. To największa temperatura odnotowana w historii tego miasta. Na lotnisku w Portland w Oregonie słupki rtęci pokazały natomiast 46 st. Celsjusza. To również rekordowe pomiary. Prezydent Joe Biden powiedział w środę, że przyczyną takiego obrotu spraw jest bez wątpienia ocieplanie klimatu. To połączenie suszy i rekordowych upałów powoduje powstawanie dzikich pożarów, które zagrażają zamieszkałym terenom. Zapowiedział także dofinansowanie struktur federalnych zajmujących się walką z pożarami oraz podwyżki dla strażaków.
Przerażające dane z amerykańskich wojsk. Broń znika z armii i trafia na ulice
WIDEO

Przerażające dane z amerykańskich wojsk. Broń znika z armii i trafia na ulice

W ciągu ostatniej dekady zgubiono lub skradziono co najmniej 1900 amerykańskiej broni wojskowej – alarmuje agencja Associated Press, która przeprowadziła dziennikarskie śledztwo w tej sprawie. Dokonano przeglądu setek akt wojskowych, spraw kryminalnych i raportów o utracie mienia, a także wewnętrzne analizy wojskowe. Ze śledztwa AP wynika, że średnio co 3 dni jakaś broń ginie z wojskowego magazynu, bądź w inny sposób. Potem jest ona używana do brutalnych przestępstw. Przykładem jest sprawa Alvina Demona z 2018 roku. 21-latek brał udział w strzelaninach w stanie Nowy Jork. Posługiwał się Berettą M9. Armia nie potrafi wytłumaczyć, jak pistolet znalazł się w jego rękach. Associated Press sugeruje, że broń może być wyprowadzana przez pracowników rezerw – tak jak w przypadku Jamesa Moralesa. Mężczyzna był szkolony na specjalistę logistyki medycznej w Lincoln Stoddard Army Reserve Center. Wyniósł stamtąd aż sześć automatycznych karabinów szturmowych M4 i 10 półautomatycznych pistoletów M11. Mężczyzna porzucił część broni przed aresztowaniem. Potem jeden z pistoletów został użyty podczas napadu w Bostonie. Analiza AP objęła ostatnie dziesięć lat, ale incydenty nadal się zdarzają. W maju stażysta wojskowy uciekł z Fort Jackson w Południowej Karolinie z karabinem M4. Mężczyzna porwał szkolny autobus pełen dzieci, gdzie nienaładowaną bronią groził kierowcy. Niegdyś Pentagon udostępniał Kongresowi coroczne informacje o skradzionej broni. Ten wymóg skończył się lata temu, więc armia i siły powietrzne tak naprawdę nie wiedzą dokładnie, co i w jakiej liczbie zniknęło im z magazynów. Prokurator okręgowy hrabstwa Albany David Soares i były zastępca dyrektora NCIS (Kryminalne Biuro Śledcze Marynarki Wojennej) Mark Ridley zabrali głos w tej sprawie i zwrócili uwagę, że odpowiedzialność armii za broń powinna być priorytetem.
Tajemnica II Wojny Światowej.  Prawda odkryta w ujawnionych dokumentach
WIDEO

Tajemnica II Wojny Światowej. Prawda odkryta w ujawnionych dokumentach

Jedna z największych zagadek II Wojny Światowej wreszcie została rozwiązana. Mowa o miejscu spoczynku szczątków Hideki Tojo - generale Cesarskiej Armii Japońskiej i 40. premierze Japonii. Aż do dzisiaj wiedzieliśmy, że dyktator został uznany za zbrodniarza wojennego, skazany na śmierć i stracony. Przez 73 lata było jednak tajemnicą, gdzie rozrzucono prochy Tojo. Profesor Hiroaki Takazawa z Uniwersytetu Nihon ujawnił nowe odtajnione dokumenty wojskowe USA, które rozwiązują sprawę. Skremowane prochy dyktatora, jednego z organizatorów ataku na Pearl Harbor, zostały rozrzucone z samolotu armii amerykańskiej nad Oceanem Spokojnym ok. 50 km na wschód od Jokohamy. W piśmie z 23 grudnia 1948 r., opatrzonym pieczęcią "tajne" - amerykański major - Luther Frierson - napisał: "Oświadczam, że otrzymałem szczątki, nadzorowałem kremację i osobiście rozrzuciłem na morzu prochy kolejnego straconego zbrodniarza wojennego. Misja była tajna. USA podjęły ekstremalne kroki, gdyż zwolennicy Tojo chcieli go czcić jako męczennika. Hideki Tojo był oddanym cesarzowi nacjonalistą. Nazywano go Tojo-brzytwa. W latach 1941-1944 był premierem Japonii, a w rzeczywistości dyktatorem. Był za ścisłym sojuszem z Państwami Osi oraz za wspólnym zwalczaniem międzynarodowego komunizmu. Tojo ponosi odpowiedzialność za dalszą politykę ekspansji oraz za masowe ludobójstwo i zbrodnie wojenne popełniane na terenach Azji oraz Pacyfiku, wskutek których śmierć poniosło 8 milionów ludzi. Popierał prowadzenie badań w obozach, takich jak Jednostka 731, w których przeprowadzano eksperymenty na ludziach. Po zakończeniu II wojny światowej próbował popełnić samobójstwo. W 1946 został postawiony przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym dla Dalekiego Wschodu w Tokio i oskarżony o udział w zbrodniach wojennych. W 1948 został uznany za winnego i został skazany na karę śmierci przez powieszenie.
List w ukrytej butelce. Niezwykłe odkrycie z dworca kolejowego w USA
WIDEO

List w ukrytej butelce. Niezwykłe odkrycie z dworca kolejowego w USA

Budowlańcy pracujący w herbaciarni na dworcu w Detroit dokonali niezwykłego odkrycia. Zza listwy pod tynkiem wyciągnęli butelkę z listem w środku. Przeleżała tak w nienaruszonym stanie dokładnie 108 lat. Wiadomość w butelce po piwie pochodzi z czasów przed prohibicją, dokładnie z lipca 1913 r. Trwały tu wtedy prace wykończeniowe przed oddaniem nowego dworca. Wiadomość napisało dwóch mężczyzn pracujących przy budowie - Hogan i Smith. Treść samej wiadomości jest niejasna. Na etykiecie po piwie widnieje dokładna data. To nie pierwszy przypadek, kiedy pracownicy budowlani znajdują butelki wewnątrz stacji kolejowych, ale pierwszy w USA, gdzie w butelce umieszczono zawiniętą kartkę. Archiwiści wyjęli ją bez konieczności niszczenia szkła. Papier zostanie zabezpieczony przed dalszym niszczeniem. W trakcie kilkuletnich prac renowacyjnych ze stacji wydobyto już ok. 200 artefaktów. Wśród nich spodek z zestawu porcelany, stare bilety, księgi płatności rachunków i faktur, guziki, obuwie i inne przedmioty. Wszystkie trafią do specjalnego archiwum przy siedzibie Forda w Dearborn. Budynek Michigan Central Station został zamknięty w 1988 r. i od tego czasu popadał w ruinę. Zabytkowy dworzec w 2018 r. przejął gigant motoryzacyjny. Od tego czasu Ford prowadzi tu intensywne prace renowacyjne, planując w tym miejscu stworzenie centrum technologicznego.
Amerykańscy żołnierze wtargnęli do fabryki. Skandal dyplomatyczny w Bułgarii
WIDEO

Amerykańscy żołnierze wtargnęli do fabryki. Skandal dyplomatyczny w Bułgarii

Amerykańscy żołnierze wtargnęli 11 maja 2021 roku na teren małej wytwórni oleju słonecznikowego ''KIM Engineering'' w miejscowości Cheshnegirovo w Bułgarii. Nielegalny szturm był związany z prowadzonymi przez wojska NATO ćwiczeniami blisko terenu, na którym funkcjonuje fabryka. Właściciel firmy - Marin Dimitrov poinformował media, że złożył pozew wobec osób odpowiedzialnych za incydent na jego posesji. Żołnierze NATO realizują ćwiczenia wojskowe o nazwie ''Swift Response 21'' na terenie Estonii, Bułgarii oraz Rumunii. Amerykańscy żołnierze z 173 Brygady Powietrznodesantowej podczas ćwiczeń symulowali zajęcie i zabezpieczenie zlikwidowanego lotniska w miejscowości Cheshnegirovo na południu Bułgarii. Przedstawiciele amerykańskiej armii w specjalnym oświadczeniu przekazali, że żołnierze weszli na teren budynków obok lotniska, które były częścią terenu szkoleniowego. Niestety okazało się jednak, że część budynków była zagospodarowana przez bułgarskich cywilów w celu prowadzenia działalności gospodarczej. Głos w sprawie zabrał nawet prezydent Bułgarii - Rumen Radew, który powiedział, że ''jest to absolutnie nie do przyjęcia, aby życie i spokój obywateli Bułgarii było narażone na jakiekolwiek ryzyko ze strony żołnierzy, niezależnie czy bułgarskich, czy też sojuszniczych''. Ambasada Stanów Zjednoczonych w Sofii przeprosiła oficjalnie właściciela i pracowników firmy ''KIM Engineering''.