Huragan Elsa szaleje po Zatoce Meksykańskiej. Prognozy są bardzo niepokojące
Huragan Elsa, który utworzył się na Atlantyku, przeszedł już przez Karaiby i kieruje się w stronę południowo-wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. W sobotę (3 lipca) uderzył m. in. Dominikanę, Jamajkę, Barbados i Saint Lucię. Na wyspę Kuba dotarł w niedzielę (4 lipca). Teraz jest już blisko zachodniego wybrzeża stanu Floryda w USA. Elsa na swojej drodze pozostawiła ogromne zniszczenia. Wiatr osiągał prędkość nawet 140 km/h. Spadło też bardzo dużo deszczu, który spowodował liczne podtopienia. Elsa nie traci jednak swojej siły i na Florydę uderzy z dużym impetem. Synoptycy przewidują, że powstaną miejscowe tornada oraz spadnie nawet 100–150 mm wody na metr kwadratowy w kilkanaście godzin. Gubernator Florydy – Ron DeSantis wprowadził stan ostrzegawczy w 15 hrabstwach. - To jest sytuacja zagrażająca życiu – powiedział w rozmowie ze stacją "NBC". - Osoby znajdujące się na zagrożonych obszarach powinny podjąć wszelkie niezbędne działania w celu ochrony życia i mienia przed podtopieniami i innymi niebezpiecznymi warunkami – dodał. Huragan Elsa jest pierwszym tego typu zjawiskiem w sezonie huraganowym 2021 roku. - To najwcześniejszy moment w jakimkolwiek sezonie, jak huragan uderzył w region wokół Barbadosu. Huragan, który przetoczył się przez Karaiby tak wcześnie, jest bezprecedensowy – powiedział meteorolog AccuWeather Bernie Rayno dla "USA Today". Sezon na huraganowy na Atlantyku trwa od 1 czerwca do 1 listopada. Naukowcy z Colorado State University ostrzegają, że w tym roku powstanie ponadprzeciętna liczba katastrofalnych w skutkach zjawisk pogodowych. Przewidują utworzenie się co najmniej 8 huraganów z czego 4 ma mieć wyjątkowo niszczycielską siłę. Przyczyną mają być ponadprzeciętne temperatury w subtropikalnym rejonie Oceanu Atlantyckiemu oraz ograniczony zakres El Niño, które oznaczałoby cieplejszą niż normalnie wodę w środkowym i wschodnim Pacyfiku. To powoduje większe uskoki wiatru, które rozrywają huragany na Atlantyku. W niedzielę w nocy (4 lipca) władze Miami, ze względu na prognozy o sile huraganu, zdecydowały o wyburzeniu częściowo zawalonego apartamentowca. Jego konstrukcja była naruszona na tyle, że wiatr mógłby doprowadzić do niekontrolowanego zawalenia się budynku, co spowodowałoby jeszcze większe zniszczenia.