wrak

Niespodzianka na dnie morza. Zwiedź wrak japońskiej łodzi podwodnej sprzed 80 lat
1:03
WIDEO

Niespodzianka na dnie morza. Zwiedź wrak japońskiej łodzi podwodnej sprzed 80 lat

Minęło 80 lat od zatopienia przez australijską marynarkę wojenną japońskiej łodzi podwodnej I-124. Po dekadach można ją nietypowo zwiedzić. To wszystko dzięki wirtualnej rzeczywistości. W rocznicę każdy może "zanurkować" i obejrzeć odtworzony wrak pierwszego japońskiego okrętu, zatopionego przez Australijczyków w trakcie II wojny światowej. I-124 był okrętem podwodnym należącym do Cesarskiej Marynarki Wojennej Japonii. Służył w trakcie drugiej wojny chińsko-japońskiej i podczas drugiej wojny światowej. W dramatycznej bitwie 20 stycznia 1942 r., miesiąc przed słynnym bombardowaniem australijskiego Darwin, japońska jednostka została zatopiona. Wrak od tamtej pory spoczywa na dnie morza u wybrzeży Australii. Archeolog morski dr John McCarthy z Flinders University, otrzymał zlecenie stworzenia niezwykłego projektu na podstawie danych, historycznych planów statku i jego fotografii. Badanie archeologiczne wykazało przy okazji, że spoczywający na dnie wrak jest w dobrym stanie. Jednostka posiada pewne oznaki degradacji zewnętrznego kadłuba. Wrak znajduje się ok. 65 km od portu w Darwin. I-124 został zbudowany w Japonii w 1926 r. i zwodowany rok później. Uzbrojenie okrętu stanowiło 12 torped, jedno działo i 42 miny. I-124 zatopił australijski HMAS Deloraine w trakcie detonacji kilkudziesięciu ładunków głębinowych podczas długotrwałego ataku. Japończycy stracili całą 80-osobową załogę.
Skrzynia z wraku niemieckiego "Karlsruhe”. Niezwykłe odkrycie w Tczewie
1:31
WIDEO

Skrzynia z wraku niemieckiego "Karlsruhe”. Niezwykłe odkrycie w Tczewie

W czwartek (4 listpoada) Centrum Konserwacji Wraków Statków w Tczewie przedstawiło drewnianą skrzynię, którą odkryto na wraku niemieckiego parowca "Karlsruhe”, z czasów II wojny światowej. Tajemnicze znalezisko ma 36 cm szerokości, 112 cm długości i 31 cm wysokości. Skrzynia jest wypełniona różnymi przedmiotami wykonanymi z metalu, jak i tworzywa sztucznego. Według oficjalnego przekazu zawartość nie ma raczej charakteru wojskowego. - Widać m.in. jakieś kable, kołowrotki, elementy metalowe, jest prawdopodobnie towotnica. Wydobyliśmy zaledwie kilka przedmiotów, które dalej będą badane" – przekazał mediom zastępca dyrektora NMM ds. merytorycznych Marcin Westphal. Po wstępnej analizie i wykonanych zdjęciach rentgenowskich ustalono, że w skrzyni znajdują się również szklane słoiki zawierające płynne substancje. "Karlsruhe" spoczywa na dnie Morza Bałtyckiego, na głębokości 88 metrów od powierzchni. Wrak został odkryty jesienią 2020 roku przez grupę nurków "Baltictech" z Trójmiasta. "Karlsruhe" został zatopiony 13 kwietnia 1945 roku przez sowieckie siły lotnicze. Istnieje hipoteza, że na statku znajdowała się bursztynowa komnata, czyli pozostałości po sali z Pałacu Jekatierinskiego, która została zrabowana przez Niemców w 1941 roku. Była ona pełna drogocennych ornamentów, włoskich mozaik, a także wyłożona sześcioma tonami bursztynu.
Wrak statku w zatopionym mieście. Tajemnicze odkrycie w Egipcie
1:08
WIDEO

Wrak statku w zatopionym mieście. Tajemnicze odkrycie w Egipcie

Naukowcy z Europejskiego Instytutu Archeologii Podwodnej odkryli wrak statku liczący 2200 lat. Znajduje się on w ruinach zatopionego, starożytnego miasta Heraklejon, które było starożytnym miastem portowym Egiptu u wybrzeża Morza Śródziemnego. Z analiz archeologów wynika, że statek został zatopiony w wyniku silnego trzęsienia ziemi, które miało miejsce w II w. p. n. e. Ogromne skalne bloki ze słynnej świątyni Amona uderzyły w niego i sprowadziły na dno. Naukowcy do wykrycia wraku musieli użyć nowoczesnego sonaru, gdyż był on przykryty kilkumetrową warstwą gliny i kamieni. Wstępne oględziny pokazały, że w zatopionym statku nie znajduje się żaden ładunek. Nie wiadomo też jakie towary przewoził w czasie swojej służby. Analiza konstrukcji sugeruje, że pływał on głównie wzdłuż rzeki Nil. Wskazywać ma na to posiadanie przez wrak płaskiej stępki na kadłubie. Statek ma ok. 25 metrów długości. Posiadał ogromny żagiel oraz poruszał się także dzięki grupie wioślarzy. Heraklejon zostało zatopione całkowicie ok. 1000 lat temu. Powodem były serie trzęsień ziemi, które zepchnęły miasto do morza. Zostało odkryte w 2000 roku przez francuskiego archeologa podmorskiego i jednocześnie prezesa Europejskiego Instytutu Archeologii Podwodnej - Francka Goddio. Zespół badawczy Goddio odkrył już wiele ciekawych tajemnic Heraklejonu. Udało im się odkryć na miejscu na przykład starożytne cmentarzysko, które było używane przez Egipcjan 2400 lat temu.
Wrak lotniskowca na dnie Bałtyku. Historia niemieckiego Graf Zeppelin
1:41
WIDEO

Wrak lotniskowca na dnie Bałtyku. Historia niemieckiego Graf Zeppelin

Graf Zepelin to jedyny niemiecki lotniskowiec, który miał zostać wykorzystany podczas II wojny światowej. Nigdy jednak do tego nie doszło. Okręt zaczęto projektować już w 1934 roku, a prace nad jego wykonaniem zaczęto w 1936 roku. Jego konstrukcją zajęła się stocznia Deutsche Werker w Kolonii. Hitler nie czekał jednak z jego ukończeniem i lotniskowiec został wypuszczony na morze tuż przed wybuchem II wojny światowej, w 1938 roku. Prace nad jego dokończeniem wznowiono już podczas działań wojennych w 1941 roku. Porażki na froncie wschodnim w 1943 roku sprawiły, że naziści musieli znowu odłożyć plany na jego dokończenie, gdyż zabrakło na to funduszy. Graf Zeppelin pod koniec wojny w 1945 roku, został poważnie uszkodzony przez radziecką artylerię. 265-metrowy kolos został odholowany do Świnoujścia. Po wojnie uszkodzony okręt miał trafić do Leningradu w celach badawczych, lecz nigdy tam nie dotarł. 17 sierpnia 1947 roku potwierdzono, że okręt został zatopiony. Odnaleziono go dopiero w 2006 roku. To polski okręt ORP Arctowski dokonał identyfikacji wraku 12 lipca 2006 roku. Znajduje się na głębokości 87 metrów, ok. 55 km na północ od Władysławowa. Naukowcy spierali się latami, jaka była przyczyna zatopienia niemieckiego lotniskowca. Najbardziej prawdopodobną wersją jest przeznaczenie okrętu do testów wytrzymałościowych. Radzieccy żołnierze mieli użyć aż 2000 kg materiałów wybuchowych, które posłały Graf Zeppelin na dno.
Bezcenny wrak z XVIII w. zatopiony w porcie. Niezwykłe odkrycie na Karaibach
1:02
WIDEO

Bezcenny wrak z XVIII w. zatopiony w porcie. Niezwykłe odkrycie na Karaibach

Zaskakujące odkrycie na Karaibach. Wrak potężnego statku ukryty był tuż pod wodą. Nurkowie odkryli go w płytkich wodach przy miasteczku English Harbour na wyspie Antigua. Wchodzi ona w skład państwa wyspiarskiego Antigua i Barbuda na Oceanie Atlantyckim. Wrak odpowiada wielkością Beaumontowi, francuskiemu okrętowi wojennemu zbudowanemu w 1762 r. Francuzi korzystali z niego zaledwie dwa lata, później trafił on w prywatne ręce, a następnie jako Lyon służył Amerykanom w czasie wojny rewolucyjnej, aż do czasów zdobycia go przez Brytyjczyków. Wrak znajdował się w mule płytkich wód zatoki, zaledwie 2,5 m pod powierzchnią. Badacze już kilka lat temu otrzymali pierwsze sygnały o znajdującym się tu tajemniczym wraku. Niedawno nurek zauważył duży fragment jednostki na dnie zatoki. Dopiero w zeszłym tygodniu archeolodzy potwierdzili, że wrak ma ponad 40 m długości i pasuje do specyfikacji XVIII-wiecznego francuskiego okrętu wojennego. Kilkudniowe badania zorganizowali tu francuscy eksperci z Université des Antilles. Naukowcy skupili się na określeniu jego wymiarów i analizie drewna, aby dowiedzieć się gdzie i kiedy zostało ścięte. Statek prawdopodobnie został pozbawiony cennego wyposażenia i artefaktów przed zatonięciem. Mógł też celowo zostać zatopiony. Nie ma na nim złota – deklarują badacze. Państwo wyspiarskie Antigua i Barbuda otrzymało całkowitą autonomię i niezależność od Brytyjczyków w 1981 r. Jedną z wysp na Atlantyku odkrył w XV w. Krzysztof Kolumb w trakcie drugiej wyprawy do Ameryki.
Katastrofa to kwestia czasu. Niebezpieczne wraki na dnie Morza Bałtyckiego
1:37
WIDEO

Katastrofa to kwestia czasu. Niebezpieczne wraki na dnie Morza Bałtyckiego

Na dnie Bałtyku znajduje się bardzo wiele wraków statków i okrętów, które stanowią realne zagrożenie katastrofą ekologiczną. Według różnych szacunków, znajduje się tam od 3 do nawet 10 tysięcy wraków. Naukowcy uważają, że ok. 100 z nich, może spowodować ogromne szkody dla środowiska naturalnego. Na ich pokładach nadal znajdują się setki, a nawet tysiące ton środków chemicznych lub paliwa, które w razie wycieku, mogą skazić wodę i dno morza. Niestety przy polskim wybrzeżu również znajdują się wraki zaliczane do tych najgroźniejszych. Chodzi zwłaszcza o te zatopione w okresie II wojny światowej w Zatoce Puckiej i Gdańskiej: statek szpitalny Sttutgart oraz okręt wojenny T/S Franken. Nadal na ich pokładach znajdują się zbiorniki między innymi z mazutem, iperytem czy kwasem pruskim. Stuttgart już zdążył skazić ok. 415 tys. metrów kwadratowych dna Bałtyku. Utworzyła się wokół niego strefa pozbawiona życia, która nadal rośnie. W przypadku T/S Franken zbiorniki z paliwami mogą nadal zawierać od 2,7 do nawet 4,6 tys. ton różnego rodzaju paliw. Ich wyciek w Zatoce Gdańskiej spowoduje ogromną katastrofę ekologiczną. Naukowcy z Fundacji MARE i Instytutu Morskiego w Gdańsku apelują od dawna o zabezpieczenie wraku i powstrzymanie widma katastrofy. Nie wiadomo, jak długo zbiorniki na pokładzie wraku jeszcze wytrzymają.
Tajemnica zniknięcia HMS Urge rozwiązana. Najnowsze odkrycie naukowców z Malty
1:16
WIDEO

Tajemnica zniknięcia HMS Urge rozwiązana. Najnowsze odkrycie naukowców z Malty

Naukowcy z Uniwersytetu Maltańskiego rozwikłali zagadkę zaginięcia brytyjskiego okrętu podwodnego HMS Urge, który zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach w 1942 roku. Okazuje się, że wrak znajduje się u wybrzeży Malty na głębokości 110 metrów. Do czasu najnowszych ustaleń naukowców sądzono, że HMS Urge został zatopiony w rejonie wybrzeża Libii przez włoskie lotnictwo. Okazało się to jednak nieprawdą. Odnalezienie wraku HMS Urge w 2019 roku było możliwe dzięki determinacji wnuka kapitana okrętu - Francisa Dickinsona. Nalegał on, aby przeszukać dno Morza Śródziemnego blisko wybrzeży Malty w poszukiwaniu okrętu kierowanego przez jego dziadka. Naukowcom po dwóch latach udało się go zidentyfikować po numerach N17, który był umieszczony np. na wieżyczce. Zajęło to tyle czasu, gdyż wrak porastały koralowce, które są pod ochroną. Specjaliści musieli poszukać sposobu, aby nie uszkodzić chronionych gatunków, co im się udało. - To jest na 100 procent potwierdzone - stwierdził profesor Timmy Gambin, jeden z członków ekipy badającej wrak. Analiza wraku wykazała, że okręt został trafiony pociskami jeszcze gdy znajdował się blisko portu na Malcie, na powierzchni wody. Nie zdążył się zanurzyć. Naukowcy planują dalsze badania nad wrakiem, planują odszukać zachowane przedmioty z jego wnętrza. Odpowiedzialność za wrak zostanie zgodnie z przepisami międzynarodowymi przekazana brytyjskiej marynarce wojennej.