granica

Rosja gromadzi siły przy Ukrainie. Szef NATO: każda agresja Rosji będzie miała wysoką cenę
1:15

Rosja gromadzi siły przy Ukrainie. Szef NATO: każda agresja Rosji będzie miała wysoką cenę

Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO, wezwał Rosję do "deeskalacji i zmniejszenia napięcia". Powodem jest koncentracja wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą. Szef NATO wyliczył, że Rosja już drugi raz w tym roku przerzuciła na granicę ciężką broń, artylerię, drony, systemy elektroniczne i "dziesiątki tysięcy żołnierzy gotowych do walki". W trakcie wizyty na Łotwie, Stoltenberg zapewniał, że zachowanie Rosji na granicy z Ukrainą jest "niesprowokowane i niewyjaśnione". - Każda przyszła agresja Rosji przeciwko Ukrainie będzie miała wysoką cenę, poważne konsekwencje polityczne i gospodarcze dla Rosji – ostrzegał na konferencji Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO. Ukraina wyraziła zaniepokojenie w obliczu rosyjskich działań wojskowych blisko granicy obu krajów. Według naszego wschodniego sąsiada, może to sygnalizować plany Moskwy dotyczące inwazji na fragment Ukrainy. Kreml zaprzecza tym doniesieniom, oskarżając Kijów i zachodnich sojuszników Ukrainy o snucie takich teorii, w celu ukrycia własnych rzekomo agresywnych planów. W piątek 26 listopada prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) prowadzi postępowanie w związku z planowanym zamachem stanu w kraju, który miał się odbyć na początku grudnia. W sprawę miał być zaangażowany jeden z najbogatszych ukraińskich oligarchów oraz Rosjanie. Obie oskarżone strony zaprzeczyły.
Drugi lot powrotny migrantów z Białorusi do Iraku. "Ludzie bardzo żałują, że tam pojechali"
1:40

Drugi lot powrotny migrantów z Białorusi do Iraku. "Ludzie bardzo żałują, że tam pojechali"

W nocy z czwartku na piątek 26 listopada w irackim Irbilu wylądował kolejny samolot z migrantami. To drugi lot repatriacyjny z Białorusi. Zorganizowały go irackie władze. Samolot linii Iraqi Airways, Airbus A320, mógł zabrać do 180 osób. Do Mińska wysłano dwa samoloty, które łącznie przewiozą ponad 600 osób. Kolejny lot z Mińska Do Irbilu odbędzie się w ciągu najbliższej doby. Do Iraku wracają głównie Kurdowie, którym nie udało się przedostać przez Polskę do innych krajów Unii Europejskiej. W rozmowie z agencją Associated Press migranci nie kryli żalu. - Dziś do Iraku wróciło ponad 170 osób. Jesteśmy bardzo wdzięczni za to, że dotarliśmy do domu. Człowieczeństwo i sprawiedliwość, o których ludzie mówią w kontekście Europy, są dalekie od rzeczywistości. To w ogóle nie jest prawda – mówił Awat Nassir, migrant z Ranii w prowincji As-Sulajmanijja. - Zostaliśmy na Białorusi dotkliwie pobici. Tam regularnie bito ludzi. Niektórzy stracili części ciała po pobiciu. Nadal jest tam wielu ludzi, którzy utknęli na granicy – dodał. Od 8 listopada na granicy między Polską i Białorusią utknęło kilka tysięcy migrantów z Bliskiego Wschodu. Zdeterminowani ludzie próbowali nielegalnie przedostać się do Europy Zachodniej. Polskie służby broniły szczelności granic kraju i Unii Europejskiej. Setki ludzi utknęły w lesie między polskimi i białoruskimi oddziałami. Dzieci na lotnisku pokazywały rany na dłoniach. Niektórym Kurdom schodziła skóra z rąk. - Najtrudniej jest, gdy widzisz te dzieci, które tam utknęły. Kiedy widzisz rodziny i dzieci, pozostawione w lesie między dwoma krajami. To bardzo trudne – mówił na lotnisku po powrocie Emad Hussein, migrant z Sindżaru w prowincji Niniwa. - Oni potrzebują pomocy. Zostali w lesie i potrzebują pilnego wsparcia – dodał. Pierwszy lot repatriacyjny z Białorusi do Iraku odbył się tydzień temu w czwartek 18 listopada. Do kraju wróciło wtedy ponad 430 Irakijczyków.
Przemyca imigrantów do Europy. Zarabia nawet 100 tysięcy dolarów rocznie
2:12

Przemyca imigrantów do Europy. Zarabia nawet 100 tysięcy dolarów rocznie

Przemytnicy ludzi wciąż szukają chętnych i zdesperowanych osób, które za wszelką cenę próbują uciec z Bliskiego Wschodu i dotrzeć do Europy. Nie liczy ich życie, liczy się zysk. Brytyjski nadawca "Sky News" rozmawiał z jednym z przemytników z prowincji Irbil w Iraku. W opublikowanym przez agencję Associated Press wywiadzie, mężczyzna przyznał, że na nielegalnej działalności zarabia 100 tys. dolarów rocznie. Anonimowo potwierdził, że przemytniczy biznes "nie zatrzymuje się". Szlaki przemytnicze rozpoczynają się w Turcji i Iraku i kierują na północ do Białorusi lub na zachód przez morze do Grecji i Włoch. - Przerzucamy ludzi np. do Wielkiej Brytanii z Francji przez Dunkierkę, gdzie umieszczamy ich na łodziach – ujawnił w wywiadzie. - Łodzie mieszczą 5 osób. Wzmacniamy je metalowymi prętami, silnikiem i możemy wtedy wysłać na nich 15-20 osób – dodał. W ostatnich tygodniach tysiące osób kierowało się na Białoruś, chcąc przedostać przez Polskę do Unii Europejskiej. Swoje doświadczenia przed kamerą opowiedziała rodzina Mahmoudów. Irakijczycy byli traktowani przez Białorusinów "jak zwierzęta". Cała rodzina zapłaciła przemytnikom łącznie 30 tys. dolarów za ułatwienie im podróży do Europy Zachodniej. Zostawiono ich na polsko-białoruskiej granicy bez pieniędzy i jedzenia. Białoruskie służby zabraniały im się cofać. - Zmuszali nas do przerwania płotu na granicy. Kiedy sami to zrobili, pokazywali ręką i mówili tylko: idźcie do Polski – wspominał Bureen Mahmoud. Rodzina wróciła lotem do swojego kraju, ale deklaruje, że jeśli będzie miała pieniądze – spróbuje ponownie. - Tutaj nie mamy życia, nie mamy tu przyszłości. Straciliśmy pieniądze, straciliśmy wszystko – mówiła Bria Mahmoud.
Nocny atak migrantów na granicę. Straż i wojsko publikują najnowsze nagrania
1:00

Nocny atak migrantów na granicę. Straż i wojsko publikują najnowsze nagrania

Wydaje się, że sytuacja na polsko-białoruskiej granicy normuje się. Regularnie dochodzi tam jednak do kolejnych prób przedarcia się przez tymczasowe ogrodzenie. Grupy do 100 migrantów forsowała wieczorem we wtorek 23 listopada polską granicę w okolicach Dubicz Cerkiewnych i Mielinka – poinformowała Straż Graniczna. W obu miejscach doszło do cięcia drutu kolczastego i rzucania kamieniami, konarami drzew i granatami hukowymi w polskich funkcjonariuszy. - W Mielniku jeden z żołnierzy został ranny w głowę – poinformowała ppor. Anna Michalska, rzeczniczka Straży Granicznej. Ok. 30 migrantów przedostało się na teren Polski. Osoby te zostały zatrzymane i doprowadzone do granicy. Kolejne próby miały miejsce po godz. 22. Także tutaj grupę ok. 40 osób udało się zatrzymać i cofnąć na Białoruś. Do podobnych ataków dochodziło wieczorem w pobliżu Dubicz Cerkiewnych. Tutaj granicę forsowało ok. 100 osób. Agresywny atak odbywał się pod nadzorem białoruskich służb, które kontrolują sytuację z długą bronią. Widać to na najnowszych nagraniach opublikowanych przez Straż Graniczną. Swoje nagrania z całonocnego patrolowania granic opublikowało także Ministerstwo Obrony Narodowej. Żołnierze także przez całą dobę strzegą granicy. Wszyscy migranci, którzy przedarli się nielegalnie na terytorium Polski, zostali poinformowani o obowiązku powrotu na Białoruś. Dwie osoby, które skarżyły się na stan zdrowia trafiły do polskiego szpitala.
Kurdyjski lekarz z Polski ostrzega migrantów przed przyjazdem. Apeluje do władz Iraku: ratujcie tych ludzi
2:34

Kurdyjski lekarz z Polski ostrzega migrantów przed przyjazdem. Apeluje do władz Iraku: ratujcie tych ludzi

Lekarz kurdyjskiego pochodzenia, od 40 lat mieszkający w Polsce, ostrzegł swoich rodaków, by nie podejmowali śmiertelnie niebezpiecznej podróży do Unii Europejskiej przez Białoruś i Polskę. Dr n. med. Arsalan Azzaddin codziennie pomaga migrantom z Iraku i Syrii, którzy trafiają do jego szpitala w Bielsku Podlaskim w ciężkim stanie – najczęściej z hipotermią, zapaleniem płuc, złamanymi kośćmi lub dużym odwodnieniem. Azzaddin w rozmowie z agencją Associated Press przyznał, że jego szpital przyjmuje od dwóch do pięciu migrantów dziennie, którzy potrzebują pilnej pomocy medycznej. Mężczyzna poprosił kurdyjski kanał telewizyjny, by pozwolił mu wystąpić w tamtejszych wiadomościach. Ostrzegł ludzi, by nie podejmowali ryzykownej podróży. Początkowo Azzaddin był oskarżany przez widzów o przyjęcie twardego stanowiska polskiego rządu, który nie ugina się i broni granicy kraju i Unii Europejskiej przed nielegalnym przekraczaniem granicy. Lekarz pojawił się więc w telewizji ponownie, razem z pacjentami, którzy opisywali swoje cierpienie ze szpitalnych łóżek. Przy okazji wystąpił z apelem do irackich przywódców. – Puścili moje wypowiedzi w głównych wiadomościach. Wystąpiłem z apelem do premiera i prezydenta: ratujcie tych ludzi. Kurdowie nie zasługują na coś takiego – wspomina z rozmowie z AP dr n. med. Arsalan Azzaddin, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w Szpitalu Powiatowym w Bielsku Podlaskim. Kilka dni później iracki rząd zaczął podejmować pierwsze kroki w celu powstrzymania migracji, wstrzymując loty i zamykając biura, które wydawały wizy turystyczne na Białoruś. - Musimy uczyć tych młodych ludzi, że nielegalna droga nie jest dobrą drogą. Jeśli masz wykształcenie, szukaj pracy, ale rób to legalnie. Ja jestem dyrektorem medycznym tego szpitala. Gdyby 20 lekarzy chciało tu pracować, to od jutra mógłbym dać im pracę, ale muszą oni spełnić pewne wymagania. Przyjazd tutaj, narażając na śmierć swoją rodzinę i dzieci, nie jest właściwą drogą – tłumaczył wicedyrektor placówki. Azzaddin, pochodzi z Irbilu w regionie Kurdystanu w Iraku. Kieruje szpitalem w 25-tys. mieście położonym ok. 30 km od granicy z Białorusią.
Ukraina: Rosja może zaatakować w styczniu. "Niestety wiemy, jaka jest forma polskiej dyplomacji"
3:33

Ukraina: Rosja może zaatakować w styczniu. "Niestety wiemy, jaka jest forma polskiej dyplomacji"

Rosja w styczniu będzie gotowa by zaatakować Ukrainę - poinformował naczelnik głównego zarządu wywiadu ministerstwa obrony Ukrainy Kyryło Budanow. Czy Moskwa zamierza przy tym wykorzystać kryzys na granicy polsko-białoruskiej? - Tutaj są rozgrywane dwie sprawy. Na pewno kwestia gazu i kwestia Ukrainy. Dołożyłbym też kwestię Białorusi. Na ile Białoruś będzie państwem niezależnym lub też kwaziniezależnym. Na ile Rosja będzie coraz bardziej ten kraj pochłaniać, ze szkodą strategiczną dla Polski - powiedział w rozmowie z "Newsroom WP" ppłk Marcin Faliński, były oficer Agencji Wywiadu. Dodał jednak, że Kijów ma duże wsparcie ze strony USA i Brytyjczyków. - Jeżeli Ukraińcy to czują, i my też powinniśmy zdecydowanie udzielać takiego wsparcia, tym trudniej będzie Rosji zdecydować się na jakiekolwiek ruchy. To jest taka analogia - czym więcej zaangażowania międzynarodowego, czym więcej poparcia dla Polski w przypadku kryzysu granicznego, tym trudniej jest operować reżimowi w Mińsku jak i w Moskwie - mówił podpułkownik. Podkreślił jednocześnie, że Polska powinna w tej sprawie działać zgodnie z wytycznymi NATO, bo "Polska jest mocna na tyle, ile jest mocna w strukturach północnoatlantyckich". Na pytanie, czy nasz kraj w odpowiedni sposób reprezentuje interes Ukrainy, powiedział: niestety wiemy, jaka jest forma polskiej dyplomacji. - Jeżeli porównamy nasze możliwości z okresem "pomarańczowej rewolucji" na Ukrainie i teraz, to niestety to porównanie wypada na niekorzyść Polski - podsumował Faliński.