kosmos (strona 3 z 28)

Naukowcy odkryli dwie czerwone skały ze "złożoną materią organiczną” w pasie asteroid. Zdaniem badaczy, nie powinno ich tam być
1:50

Naukowcy odkryli dwie czerwone skały ze "złożoną materią organiczną” w pasie asteroid. Zdaniem badaczy, nie powinno ich tam być

JAXA (Japońska Agencja Eksploracji Kosmicznej) podzieliła się wyjątkowym odkryciem. Naukowcy znaleźli dwa ogromne obiekty w pasie asteroid między Marsem a Jowiszem. Według ekspertów, nie powinno ich tam być. To dlatego, że wspomniany pas składa się zazwyczaj z "niebieskich szczątków", a 203 Pompeja i 269 Justitia (jak je nazwano), mają czerwoną barwę. Ta cecha oznacza, że skały zawierają najprawdopodobniej "złożoną materię organiczną" – jak np.: węgiel lub metan, więc musiały powstać w zupełnie innym miejscu, między Jowiszem a Neptunem, wśród obiektów transneptunowych. - Aby mieć te substancje organiczne, początkowo potrzebny jest lód na powierzchni. Musiały więc powstać w bardzo zimnym środowisku. Następnie promieniowanie słoneczne stworzyło te złożone związki organiczne – skomentował astronom Michaël Marsset z MIT ( Massachusetts Institute of Technology) w rozmowie z "New York Times". JAXA uważa się, że 203 Pompeja i 269 Justitia trafiły do pasa w wyniku chaosu wczesnego Układu Słonecznego. Ruch masywnych planet, takich jak Jowisz, miał spowodować, że pola grawitacyjne stały się nieskoordynowane. Ta ogromna siła gazowych gigantów mogła doprowadzić do wysłania skał w zupełnie inne miejsce. Odkrycie może być znaczące dla tak zwanego "modelu nicejskiego", który mówi o migracji największych planet. Teoria ta zakłada, że na początku istnienia Układu Słonecznego Jowisz mógł znajdować się tak blisko Słońca, jak dzisiaj Mars. Hal Levison, planetolog z Southwest Research Institute w Kolorado, w rozmowie z "New York Times" przedstawił nieco inny punkt widzenia. Jego zdaniem planetoidy powinny stać się mniej czerwone w miarę zbliżania się do Słońca i nie jest do końca pewne, dlaczego asteroidy przybrały tę barwę. Zdaniem eksperta, odkrycie tego sekretu może odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób skały stały się częścią pasa. Pompeja ma około 110 kilometrów szerokości, a Justitia ma średnicę 55 kilometrów. Szacuje się, że pas planetoid zawiera od 1,1 do 1,9 miliona asteroid o średnicy większej niż jeden kilometr, a miliony asteroid jeszcze mniejszych.
Opcje
Deszcz meteorytów na nocnym niebie. Rój Delta Akwaryn zobaczysz z Polski
1:15

Deszcz meteorytów na nocnym niebie. Rój Delta Akwaryn zobaczysz z Polski

Miłośnicy obserwacji gwiazd będą mieli bardzo ciekawą końcówkę lipca. W nocy 28 lipca ma nastąpić największa aktywność spadających meteorytów, tzw. Delta Akwaryn. Eksperci przewidują, że będzie można dostrzec na niebie nawet 20 meteorów w ciągu jednej godziny. Dobrą wiadomością jest to, że nie będzie potrzeba żadnego specjalistycznego sprzętu. Przy zachowaniu warunku bezchmurnego nieba, będzie można dostrzec je na niebie gołym okiem. Delta Akwaryny będzie można podziwiać na terenie całej Polski. Najlepiej wybrać się wieczorem poza miasto, aby móc podziwiać niebo bez zakłócania ciemności przez miejskie światło. Najlepszym miejscem do obserwowania gwiazd w Polsce, jest Park Gwiezdnego Nieba ''Bieszczady''. To właśnie w Bieszczadach znajduje się największy w Polsce park ciemnego nieba. Park powstał 8 marca 2013 roku w Lutowiskach. Łącznie zajmuje obszar 113 846,41 hektarów i obejmuje obszar Bieszczadzkiego Parku Narodowego, a także dwóch parków krajobrazowych: Cisniańsko-Wetlińskiego i Doliny Sanu. Jest to drugi największy taki park w Europie, po parku Brecon Beacons w Wielkiej Brytanii. Celem istnienia takich parków jest całkowite usunięcie nadmiaru sztucznego światła i zapewnienie na obszarze całkowitej ciemności. Dzięki temu możliwe jest obserwowanie gwiazd. W tej bieszczadzkiej, chronionej strefie, można zobaczyć wieczorem nawet do 7000 gwiazd.
Opcje
Narodziny księżyca. Sensacyjne odkrycie w kosmosie
1:04

Narodziny księżyca. Sensacyjne odkrycie w kosmosie

Kosmiczna sensacja. Astronomowie odkryli dysk wokół gigantycznej egzoplanety przypominającej Jowisza. Chodzi o planetę PDS 70c spoza Układu Słonecznego. Jest tak młoda, że wciąż tworzy się wokół niej dysk protoplanetarny, a z niego uformują się księżyce. To przełomowe odkrycie, bo pierwszy raz naukowcy mogą obserwować, jak powstają księżyce w młodych układach gwiezdnych. Ich obserwacja może dużo podpowiedzieć o historii tworzenia się samego satelity Ziemi. Za obserwacją narodzin księżyców otaczających egoplanetę stoją francuscy badacze z Uniwersytetu w Grenoble. Planeta, nazwana PDS 70c, znajduje się na orbicie wokół bardzo młodej, liczącej 5,4 miliona lat gwiazdy PDS 70. Odległość od Ziemi egzoplanety wynosi 370 lat świetlnych od Ziemi. W tym regionie wciąż formują się księżyce i nowe planety. Dookoła PDS 70c krąży taka ilość gruzu, pyłu i odłamków, że wystarczy do stworzenia do trzech księżyców wielkości Ziemi. Sama egzoplaneta jest dwa razy większa od Jowisza i potrzebuje 227 lat, aby zakończyć pojedynczą orbitę wokół swojej gwiazdy, nabywając w tym czasie dysk okołoplanetarny, w którym mogą powstawać właśnie kolejne księżyce. Odkrycia dokonano m.in. dzięki urządzeniom w obserwatorium ALMA w Chile. W trakcie analiz ujawniono, że tworzący się wokół planety dysk protoplanetarny ma średnicę ok. 150 mln km – to mniej więcej tyle, ile wynosi odległość Ziemi od Słońca. Do tej pory odkryto ponad 4 tys. egzoplanet. Wszystkie w dojrzałych systemach, w których dyski protoplanetarne zdążyły już zniknąć.
Opcje
Sensacyjne znalezisko w polu. Naukowcy podekscytowani skałą sprzed 4,6 mld lat
0:54

Sensacyjne znalezisko w polu. Naukowcy podekscytowani skałą sprzed 4,6 mld lat

W marcu na polu w Gloucestershire w Wielkiej Brytanii znaleziono niewielki fragment skały, który okazał się meteorytem sprzed 4,6 miliarda lat. Ta mała część ciała niebieskiego, której nadano nazwę Winchcombe na cześć pobliskiego miasteczka, według najnowszych analiz może mieć większe znaczenie dla świata nauki, niż przypuszczano. Naukowcy z Loughborough University wraz z organizacją ERRARO (The East Anglian Astrophysical Research Organisation), prowadzą obecnie badania w celu określenia dokładnego składu znaleziska. Chcą dowiedzieć się więcej o jego pochodzeniu. Wygląda na to, że Winchombe jest obiektem sprzed powstania planet - liczy 4,6 miliarda lat, czyli mniej więcej tyle samo, ile Układ Słoneczny. Utworzył się z tych samych gazów i pyłów co planety i Słońce. Wyjątkowość tego znaleziska podkreśla fakt, że jest to chondryt węglowy, czyli meteoryt składający się z węgla i krzemu. Ma bardzo kruchą budowę, przez co przeważnie rozpadają się w trakcie przelotu przez ziemską atmosferę. Dodatkowo obiekt, przemierzył ponad 177 mln km i nigdy nie przeszedł gwałtownych zderzeń. Badacze uważają, że to niezwykłe znalezisko może dużo powiedzieć na temat początków życia. Chondryty węglowe zawierają bowiem związki, takie jak aminokwasy. Ze względu na to, że znajdują się one we wszystkich żywych organizmach, naukowcy z Londynu wierzą, że ich identyfikacja w starożytnej skale z kosmosu będzie przełomowym odkryciem na temat narodzin życia na Ziemi. Badacze analizują skład meteorytu z Gloucestershire przy pomocy m.in. rentgenografii strukturalnej i spektroskopii. Słynna już skała pochodzi spoza orbity Marsa i znajdowała się w pasie kosmicznym między Czerwoną Planetą a Jowiszem. Musiała zostać wyrzucona przez oddziaływania grawitacyjne lub zderzenia między asteroidami. Na teren Wielkiej Brytanii spadł w lutym. Był to pierwszy upadek meteorytu od 30 lat na terenach Królestwa. Odnalazł go chemik Derek Robson z Wydziału Chemii Loughborough University. - To naukowa baśń. Jednego dnia twój przyjaciel znajduje meteoryt, a drugiego daje ci do analizy pozaziemski materiał. Istnieje ogromna szansa, by dowiedzieć się więcej o sobie i Układzie Słonecznym – skomentowała chemiczka, Sandie Dann, która należy do zespołu badającego Winchcombe.
Opcje
Księżyc Saturna. Zaskakujące odkrycie pod grubą warstwą lodu Enceladusa
1:03

Księżyc Saturna. Zaskakujące odkrycie pod grubą warstwą lodu Enceladusa

To odkrycie może okazać się prawdziwą kosmiczną sensacją. Enceladus to szósty co do wielkości lodowy księżyc Saturna. Sonda Cassini odkryła na nim w 2005 r. metan "nieznanego pochodzenia" i pióropusze wody. Teraz Brytyjscy i Francuscy naukowy twierdzą, że rozwiązali ich zagadkę. Za metan na księżycu Saturna i efektowne gejzery, które uchwyciła sonda Cassini, mogą odpowiadać nie procesy geofizyczne a pozaziemskie mikroorganizmy. Eksperci z Uniwersytetu Arizony i Paryskiego Uniwersytetu PSL (Sciences & Lettres) oszalowali to konstruując specjalne modele matematyczne, które obliczają prawdopodobieństwo różnych scenariuszy. Wyniki badań naukowców nie sugerują wprost, że na Enceladusie istnieje życie pozaziemskie, ale są zgodne z analizami podobnej aktywności mikrobów w otworach hydrotermalnych w oceanach na Ziemi. Za tworzenie się gazu w gejzerach księżyca Saturna mogłyby odpowiadać bakterie metanogenne. Bezpośrednie poszukiwanie mikrobów na Enceladusie jest niemożliwe, bo wymagałoby to wierceń w lodzie o grubości od 5 do nawet 35 km. Enceladus jest jedynym z 82 księżyców Saturna, który kryje w sobie wodę w stanie ciekłym pod grubą warstwą lodu. To także jedno z trzech takich miejsc w całym Układzie Słonecznym obok Ziemi i księżyca Jowisza – Europy. Gejzery wydobywającej się z Enceladusa wody sugerują istnienie ogromnego oceanu, który znajduje się między jądrem księżyca, a jego lodową powłoką. Wyniki najnowszych badań opublikowano w czasopiśmie "Nature Astronomy".
Opcje
Takiego zdjęcia jeszcze nie było. Orbiter Hope uchwycił zorzę na Marsie
0:41

Takiego zdjęcia jeszcze nie było. Orbiter Hope uchwycił zorzę na Marsie

Orbiter Hope Zjednoczonych Emiratów Arabskich na początku tego roku przybył na Marsa, a już w lipcu zaskoczył świat niezwykłymi zdjęciami. Ten widok zorzy na Czerwonej planecie obiegł świat, a dane zebrane przez sondę EMUS (Emirates Mars Ultraviolet Spectrometer) mogą mieć znaczący wpływ na dalsze badania nad wzajemnymi wpływami promieniowania słonecznego, atmosfery i pól magnetycznych Marsa. "Pełen zestaw danych, zebranych podczas tych obserwacji, obejmuje dalekie i ekstremalne ultrafioletowe emisje zorzy, których nigdy wcześniej nie sfotografowano na Marsie" – napisała Agencja Kosmiczna ZEA. Do wykonania zdjęcia użyto spektrometru ultrafioletowego. Okazuje się, że marsjańska zorza jest bardzo podobna do tej widzianej na Ziemi. Tak jak na naszej planecie, cząsteczki wiatru słonecznego przedostają się do atmosfery, a następnie wchodzą w interakcję z gazem w górnej jej części i ta jonizacja wywołuje poświatę. W przypadku Marsa - cząsteczek tlenu. To, co odróżnia zorzę marsjańską od naszej, to miejsce jej występowania na planecie. Na Ziemi możemy zaobserwować to zjawisko jedynie na wyższych szerokościach geograficznych. Przez wczesny rozpad pola magnetycznego na Marsie, planeta pozbawiona jest dominujących biegunów, w związku z czym zorza rozkłada się zupełnie inaczej. Te obrazy mogą stanowić nowe narzędzie do mapowania i zrozumienia utraty pola magnetycznego Marsa.
Opcje
Oumuamua związana z UFO? Zaskakująca teoria astrofizyka z Harvardu
0:37

Oumuamua związana z UFO? Zaskakująca teoria astrofizyka z Harvardu

Avi Loeb, astrofizyk z Harvardu, uważa, że może istnieć związek między Oumuamua, a UFO. Według jego nowej teorii, może istnieć powiązanie między tym tajemniczym obiektem oraz tymi, które zostały niedawno ujawnione w raporcie Pentagonu. W artykule opublikowanym dla "Scientific American" Loeb, sugeruje, że Oumuamua mogła być przeznaczona do skanowania sygnałów, szukając czujników, które umieściła wcześniej w ziemskiej atmosferze inna sonda wysłana przez obcą cywilizację. - Poprzednikiem Oumuamua mógł być statek, który bez zauważenia umieszczał małe sondy w ziemskiej atmosferze - napisał Loeb w swoim artykule. Oznacza to, że może być odbiornikiem sond, które zostały wysłane w kierunku Ziemi dawno temu. Pentagon w swoim raporcie przyznaje, że niektóre z UAP (niezidentyfikowanych zjawisk lotniczych) istnieje naprawdę i może nie pochodzić od człowieka. Możliwe jest jednak też, że to nowa broń opracowywana przez Rosjan lub Chiny. Jednak wówczas raport ten nigdy nie zostałby upubliczniony. Eksperci przyznają więc, że wiele z obiektów UAP może być zjawiskami naturalnymi lub mogą mieć pozaziemskie pochodzenie. Naukowiec z Harvardu zauważa, że w Układzie Słonecznym powinno znajdować się biliard obiektów podobnych do Oumuamua, jeśli mają one naturalne pochodzenie. Inni naukowcy są dalecy od takiej tezy. Oumuamua to niezidentyfikowany obiekt o podłużnym kształcie, który minął Ziemię w 2017 roku w odległości 30 mln kilometrów.
Opcje
Niezwykła mapa granicy Układu Słonecznego. Czegoś takiego jeszcze nie było
1:10

Niezwykła mapa granicy Układu Słonecznego. Czegoś takiego jeszcze nie było

To pierwsza taka mapa granic Układu Słonecznego. Udało się określić kształt przestrzeni międzygwiezdnej - heliosfery, czyli obszaru wokół Słońca i granicy oddziaływania wiatru słonecznego. Tworzy ona tzw. bąbel wyrzucanej przez Słońce materii w otaczającym ośrodku międzygwiazdowym. Heliosfera zawiera w sobie Słońce, wszystkie planety i większość małych ciał Układu Słonecznego. Jej trójwymiarową mapę stworzyli astronomowie z Los Alamos National Laboratory. Wykorzystano tu dane z satelity NASA Interstellar Boundary Explorer (IBEX) i obserwatorium, które mierzy cząstki wyrzucane z heliosfery. W ten sposób określono też heliopauzę, która jest krawędzią granicy heliosfery i ustalono jej kształt - jest podobny do komety lub bańki. W 2015 r. eksperci z University of Maryland sugerowali, że heliosfera ma kształt popularnego rogalika - croissanta. Do analizy i stworzenia trójwymiarowej mapy wykorzystano dane z pełnego cyklu słonecznego od 2009 do 2019 r. Na wysokich szerokościach geograficznych heliopauza rozciąga się do 150 do 175 jednostek astronomicznych. Jej kształt jest tam bardziej kulisty i zupełnie niezgodny z wcześniejszym modelem rogalika. Misja IBEX wciąż trwa i będzie kontynuowana co najmniej do 2025 r. Zespół ma nadzieję, że sonda dostarczy więcej danych, które pomogą doprecyzować kształt heliopauzy i heliosfery. Odkrycie ma pomóc lepiej zrozumieć środowisko Układu Słonecznego i jego interakcje z przestrzenią międzygwiezdną. Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie The Astrophysical Journal Supplement Series.
Opcje
Superksiężyc, krwawy Księżyc i zaćmienie. Niezwykły widok na nocnym niebie
0:47

Superksiężyc, krwawy Księżyc i zaćmienie. Niezwykły widok na nocnym niebie

W nocy z 25 na 26 maja można było zaobserwować na niebie niezwykłe obrazy zmian Księżyca. Chodzi o zjawiska nazwane jako: superksiężyc, krwawy Księżyc oraz całkowite zaćmienie. Niestety nie wszystkie te zjawiska będą widoczne dobrze z Polski, ale można je podziwiać dzięki zarejestrowanym nagraniom z NASA lub z innych krajów. Agencja Associated Press opublikowała nagranie z nieba nad Los Angeles w Stanach Zjednoczonych. Mieszkańcy zachodniego wybrzeża mogli na własne oczy podziwiać, jak powstaje wspomniany superksiężyc. Dzieje się tak wtedy, gdy znajduje się on najbliżej Ziemi i jest jednocześnie w pełni. Wtedy wydaje nam się większy niż zwykle i znacznie jaśniejszy. W naszym kraju będzie można podziwiać superksiężyc około godziny 21.00, gdy przyjdzie czas jego wzejścia, aż do godziny 5.00 nad ranem, gdy zacznie ustępować miejsca słońcu. To ostatni superksiężyc w tym roku, więc warto poświęcić chwilę, aby go podziwiać. Również 26 maja doszło także do całkowitego zaćmienia księżyca, lecz niestety nie mogliśmy tego zobaczyć na żywo, gdyż nastąpiło to w czasie, gdy u nas był dzień. Oczywiście zawsze można obejrzeć relacje z tego wydarzenia w internecie. Samo zaćmienie księżyca jest niezwykłe, gdyż nie powoduje, że go całkiem nie widać. Gdy księżyc znajduje się w cieniu Ziemi, staje się znacznie ciemniejszy. Przybiera kolor czerwony, na tej samej zasadzie, jak zachody słońca. Połączenie tych wszystkich rzadkich zjawisk, czyli superksiężyca, czerwonego księżyca oraz całkowitego zaćmienia, można postrzegać jako prawdziwy cud i dla wielu ludzi tak właśnie jest.
Opcje