kosmos (strona 3 z 28)

Narodziny księżyca. Sensacyjne odkrycie w kosmosie
WIDEO

Narodziny księżyca. Sensacyjne odkrycie w kosmosie

Kosmiczna sensacja. Astronomowie odkryli dysk wokół gigantycznej egzoplanety przypominającej Jowisza. Chodzi o planetę PDS 70c spoza Układu Słonecznego. Jest tak młoda, że wciąż tworzy się wokół niej dysk protoplanetarny, a z niego uformują się księżyce. To przełomowe odkrycie, bo pierwszy raz naukowcy mogą obserwować, jak powstają księżyce w młodych układach gwiezdnych. Ich obserwacja może dużo podpowiedzieć o historii tworzenia się samego satelity Ziemi. Za obserwacją narodzin księżyców otaczających egoplanetę stoją francuscy badacze z Uniwersytetu w Grenoble. Planeta, nazwana PDS 70c, znajduje się na orbicie wokół bardzo młodej, liczącej 5,4 miliona lat gwiazdy PDS 70. Odległość od Ziemi egzoplanety wynosi 370 lat świetlnych od Ziemi. W tym regionie wciąż formują się księżyce i nowe planety. Dookoła PDS 70c krąży taka ilość gruzu, pyłu i odłamków, że wystarczy do stworzenia do trzech księżyców wielkości Ziemi. Sama egzoplaneta jest dwa razy większa od Jowisza i potrzebuje 227 lat, aby zakończyć pojedynczą orbitę wokół swojej gwiazdy, nabywając w tym czasie dysk okołoplanetarny, w którym mogą powstawać właśnie kolejne księżyce. Odkrycia dokonano m.in. dzięki urządzeniom w obserwatorium ALMA w Chile. W trakcie analiz ujawniono, że tworzący się wokół planety dysk protoplanetarny ma średnicę ok. 150 mln km – to mniej więcej tyle, ile wynosi odległość Ziemi od Słońca. Do tej pory odkryto ponad 4 tys. egzoplanet. Wszystkie w dojrzałych systemach, w których dyski protoplanetarne zdążyły już zniknąć.
Sensacyjne znalezisko w polu. Naukowcy podekscytowani skałą sprzed 4,6 mld lat
WIDEO

Sensacyjne znalezisko w polu. Naukowcy podekscytowani skałą sprzed 4,6 mld lat

W marcu na polu w Gloucestershire w Wielkiej Brytanii znaleziono niewielki fragment skały, który okazał się meteorytem sprzed 4,6 miliarda lat. Ta mała część ciała niebieskiego, której nadano nazwę Winchcombe na cześć pobliskiego miasteczka, według najnowszych analiz może mieć większe znaczenie dla świata nauki, niż przypuszczano. Naukowcy z Loughborough University wraz z organizacją ERRARO (The East Anglian Astrophysical Research Organisation), prowadzą obecnie badania w celu określenia dokładnego składu znaleziska. Chcą dowiedzieć się więcej o jego pochodzeniu. Wygląda na to, że Winchombe jest obiektem sprzed powstania planet - liczy 4,6 miliarda lat, czyli mniej więcej tyle samo, ile Układ Słoneczny. Utworzył się z tych samych gazów i pyłów co planety i Słońce. Wyjątkowość tego znaleziska podkreśla fakt, że jest to chondryt węglowy, czyli meteoryt składający się z węgla i krzemu. Ma bardzo kruchą budowę, przez co przeważnie rozpadają się w trakcie przelotu przez ziemską atmosferę. Dodatkowo obiekt, przemierzył ponad 177 mln km i nigdy nie przeszedł gwałtownych zderzeń. Badacze uważają, że to niezwykłe znalezisko może dużo powiedzieć na temat początków życia. Chondryty węglowe zawierają bowiem związki, takie jak aminokwasy. Ze względu na to, że znajdują się one we wszystkich żywych organizmach, naukowcy z Londynu wierzą, że ich identyfikacja w starożytnej skale z kosmosu będzie przełomowym odkryciem na temat narodzin życia na Ziemi. Badacze analizują skład meteorytu z Gloucestershire przy pomocy m.in. rentgenografii strukturalnej i spektroskopii. Słynna już skała pochodzi spoza orbity Marsa i znajdowała się w pasie kosmicznym między Czerwoną Planetą a Jowiszem. Musiała zostać wyrzucona przez oddziaływania grawitacyjne lub zderzenia między asteroidami. Na teren Wielkiej Brytanii spadł w lutym. Był to pierwszy upadek meteorytu od 30 lat na terenach Królestwa. Odnalazł go chemik Derek Robson z Wydziału Chemii Loughborough University. - To naukowa baśń. Jednego dnia twój przyjaciel znajduje meteoryt, a drugiego daje ci do analizy pozaziemski materiał. Istnieje ogromna szansa, by dowiedzieć się więcej o sobie i Układzie Słonecznym – skomentowała chemiczka, Sandie Dann, która należy do zespołu badającego Winchcombe.
Księżyc Saturna. Zaskakujące odkrycie pod grubą warstwą lodu Enceladusa
WIDEO

Księżyc Saturna. Zaskakujące odkrycie pod grubą warstwą lodu Enceladusa

To odkrycie może okazać się prawdziwą kosmiczną sensacją. Enceladus to szósty co do wielkości lodowy księżyc Saturna. Sonda Cassini odkryła na nim w 2005 r. metan "nieznanego pochodzenia" i pióropusze wody. Teraz Brytyjscy i Francuscy naukowy twierdzą, że rozwiązali ich zagadkę. Za metan na księżycu Saturna i efektowne gejzery, które uchwyciła sonda Cassini, mogą odpowiadać nie procesy geofizyczne a pozaziemskie mikroorganizmy. Eksperci z Uniwersytetu Arizony i Paryskiego Uniwersytetu PSL (Sciences & Lettres) oszalowali to konstruując specjalne modele matematyczne, które obliczają prawdopodobieństwo różnych scenariuszy. Wyniki badań naukowców nie sugerują wprost, że na Enceladusie istnieje życie pozaziemskie, ale są zgodne z analizami podobnej aktywności mikrobów w otworach hydrotermalnych w oceanach na Ziemi. Za tworzenie się gazu w gejzerach księżyca Saturna mogłyby odpowiadać bakterie metanogenne. Bezpośrednie poszukiwanie mikrobów na Enceladusie jest niemożliwe, bo wymagałoby to wierceń w lodzie o grubości od 5 do nawet 35 km. Enceladus jest jedynym z 82 księżyców Saturna, który kryje w sobie wodę w stanie ciekłym pod grubą warstwą lodu. To także jedno z trzech takich miejsc w całym Układzie Słonecznym obok Ziemi i księżyca Jowisza – Europy. Gejzery wydobywającej się z Enceladusa wody sugerują istnienie ogromnego oceanu, który znajduje się między jądrem księżyca, a jego lodową powłoką. Wyniki najnowszych badań opublikowano w czasopiśmie "Nature Astronomy".
Takiego zdjęcia jeszcze nie było. Orbiter Hope uchwycił zorzę na Marsie
WIDEO

Takiego zdjęcia jeszcze nie było. Orbiter Hope uchwycił zorzę na Marsie

Orbiter Hope Zjednoczonych Emiratów Arabskich na początku tego roku przybył na Marsa, a już w lipcu zaskoczył świat niezwykłymi zdjęciami. Ten widok zorzy na Czerwonej planecie obiegł świat, a dane zebrane przez sondę EMUS (Emirates Mars Ultraviolet Spectrometer) mogą mieć znaczący wpływ na dalsze badania nad wzajemnymi wpływami promieniowania słonecznego, atmosfery i pól magnetycznych Marsa. "Pełen zestaw danych, zebranych podczas tych obserwacji, obejmuje dalekie i ekstremalne ultrafioletowe emisje zorzy, których nigdy wcześniej nie sfotografowano na Marsie" – napisała Agencja Kosmiczna ZEA. Do wykonania zdjęcia użyto spektrometru ultrafioletowego. Okazuje się, że marsjańska zorza jest bardzo podobna do tej widzianej na Ziemi. Tak jak na naszej planecie, cząsteczki wiatru słonecznego przedostają się do atmosfery, a następnie wchodzą w interakcję z gazem w górnej jej części i ta jonizacja wywołuje poświatę. W przypadku Marsa - cząsteczek tlenu. To, co odróżnia zorzę marsjańską od naszej, to miejsce jej występowania na planecie. Na Ziemi możemy zaobserwować to zjawisko jedynie na wyższych szerokościach geograficznych. Przez wczesny rozpad pola magnetycznego na Marsie, planeta pozbawiona jest dominujących biegunów, w związku z czym zorza rozkłada się zupełnie inaczej. Te obrazy mogą stanowić nowe narzędzie do mapowania i zrozumienia utraty pola magnetycznego Marsa.
Oumuamua związana z UFO? Zaskakująca teoria astrofizyka z Harvardu
WIDEO

Oumuamua związana z UFO? Zaskakująca teoria astrofizyka z Harvardu

Avi Loeb, astrofizyk z Harvardu, uważa, że może istnieć związek między Oumuamua, a UFO. Według jego nowej teorii, może istnieć powiązanie między tym tajemniczym obiektem oraz tymi, które zostały niedawno ujawnione w raporcie Pentagonu. W artykule opublikowanym dla "Scientific American" Loeb, sugeruje, że Oumuamua mogła być przeznaczona do skanowania sygnałów, szukając czujników, które umieściła wcześniej w ziemskiej atmosferze inna sonda wysłana przez obcą cywilizację. - Poprzednikiem Oumuamua mógł być statek, który bez zauważenia umieszczał małe sondy w ziemskiej atmosferze - napisał Loeb w swoim artykule. Oznacza to, że może być odbiornikiem sond, które zostały wysłane w kierunku Ziemi dawno temu. Pentagon w swoim raporcie przyznaje, że niektóre z UAP (niezidentyfikowanych zjawisk lotniczych) istnieje naprawdę i może nie pochodzić od człowieka. Możliwe jest jednak też, że to nowa broń opracowywana przez Rosjan lub Chiny. Jednak wówczas raport ten nigdy nie zostałby upubliczniony. Eksperci przyznają więc, że wiele z obiektów UAP może być zjawiskami naturalnymi lub mogą mieć pozaziemskie pochodzenie. Naukowiec z Harvardu zauważa, że w Układzie Słonecznym powinno znajdować się biliard obiektów podobnych do Oumuamua, jeśli mają one naturalne pochodzenie. Inni naukowcy są dalecy od takiej tezy. Oumuamua to niezidentyfikowany obiekt o podłużnym kształcie, który minął Ziemię w 2017 roku w odległości 30 mln kilometrów.
Niezwykła mapa granicy Układu Słonecznego. Czegoś takiego jeszcze nie było
WIDEO

Niezwykła mapa granicy Układu Słonecznego. Czegoś takiego jeszcze nie było

To pierwsza taka mapa granic Układu Słonecznego. Udało się określić kształt przestrzeni międzygwiezdnej - heliosfery, czyli obszaru wokół Słońca i granicy oddziaływania wiatru słonecznego. Tworzy ona tzw. bąbel wyrzucanej przez Słońce materii w otaczającym ośrodku międzygwiazdowym. Heliosfera zawiera w sobie Słońce, wszystkie planety i większość małych ciał Układu Słonecznego. Jej trójwymiarową mapę stworzyli astronomowie z Los Alamos National Laboratory. Wykorzystano tu dane z satelity NASA Interstellar Boundary Explorer (IBEX) i obserwatorium, które mierzy cząstki wyrzucane z heliosfery. W ten sposób określono też heliopauzę, która jest krawędzią granicy heliosfery i ustalono jej kształt - jest podobny do komety lub bańki. W 2015 r. eksperci z University of Maryland sugerowali, że heliosfera ma kształt popularnego rogalika - croissanta. Do analizy i stworzenia trójwymiarowej mapy wykorzystano dane z pełnego cyklu słonecznego od 2009 do 2019 r. Na wysokich szerokościach geograficznych heliopauza rozciąga się do 150 do 175 jednostek astronomicznych. Jej kształt jest tam bardziej kulisty i zupełnie niezgodny z wcześniejszym modelem rogalika. Misja IBEX wciąż trwa i będzie kontynuowana co najmniej do 2025 r. Zespół ma nadzieję, że sonda dostarczy więcej danych, które pomogą doprecyzować kształt heliopauzy i heliosfery. Odkrycie ma pomóc lepiej zrozumieć środowisko Układu Słonecznego i jego interakcje z przestrzenią międzygwiezdną. Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie The Astrophysical Journal Supplement Series.
Superksiężyc, krwawy Księżyc i zaćmienie. Niezwykły widok na nocnym niebie
WIDEO

Superksiężyc, krwawy Księżyc i zaćmienie. Niezwykły widok na nocnym niebie

W nocy z 25 na 26 maja można było zaobserwować na niebie niezwykłe obrazy zmian Księżyca. Chodzi o zjawiska nazwane jako: superksiężyc, krwawy Księżyc oraz całkowite zaćmienie. Niestety nie wszystkie te zjawiska będą widoczne dobrze z Polski, ale można je podziwiać dzięki zarejestrowanym nagraniom z NASA lub z innych krajów. Agencja Associated Press opublikowała nagranie z nieba nad Los Angeles w Stanach Zjednoczonych. Mieszkańcy zachodniego wybrzeża mogli na własne oczy podziwiać, jak powstaje wspomniany superksiężyc. Dzieje się tak wtedy, gdy znajduje się on najbliżej Ziemi i jest jednocześnie w pełni. Wtedy wydaje nam się większy niż zwykle i znacznie jaśniejszy. W naszym kraju będzie można podziwiać superksiężyc około godziny 21.00, gdy przyjdzie czas jego wzejścia, aż do godziny 5.00 nad ranem, gdy zacznie ustępować miejsca słońcu. To ostatni superksiężyc w tym roku, więc warto poświęcić chwilę, aby go podziwiać. Również 26 maja doszło także do całkowitego zaćmienia księżyca, lecz niestety nie mogliśmy tego zobaczyć na żywo, gdyż nastąpiło to w czasie, gdy u nas był dzień. Oczywiście zawsze można obejrzeć relacje z tego wydarzenia w internecie. Samo zaćmienie księżyca jest niezwykłe, gdyż nie powoduje, że go całkiem nie widać. Gdy księżyc znajduje się w cieniu Ziemi, staje się znacznie ciemniejszy. Przybiera kolor czerwony, na tej samej zasadzie, jak zachody słońca. Połączenie tych wszystkich rzadkich zjawisk, czyli superksiężyca, czerwonego księżyca oraz całkowitego zaćmienia, można postrzegać jako prawdziwy cud i dla wielu ludzi tak właśnie jest.
Obejrzeli nagranie z USA sprzed 19 lat. Niewiarygodne, co odkryli wśród świateł zorzy polarnej
WIDEO

Obejrzeli nagranie z USA sprzed 19 lat. Niewiarygodne, co odkryli wśród świateł zorzy polarnej

Naukowcy z Uniwersytetu w Iowa w Stanach Zjednoczonych odkryli nowy rodzaj zorzy polarnej. Raport ze swoich badań opublikowali w czasopiśmie naukowym "Journal of Geophysical Research Space Physics". Ich praca oparta jest na nagraniu pochodzącym z 15 marca 2002 roku, które zrealizował fizyk David Knudsen z Uniwersytetu w Calgary. Naukowiec sfilmował wówczas zorzę w Churchill, mieście położonym w pobliżu Zatoki Hudsona w Kanadzie. Nagranie nie było przedmiotem głębokich analiz przez prawie 20 lat, do czasu, gdy zainteresowali się nim eksperci z Iowa. Nowy rodzaj zorzy zaobserwowany na nagraniu nazwali "rozproszonymi ścieranymi zorzami". Chodzi dokładnie o sytuację, gdy część rozproszonej zorzy, przypominającej poświatę, zaczyna powoli ciemnieć, jak gdyby była przykrywana inną warstwą, aby po chwili znowu się rozjaśnić. W sumie na ponad dwugodzinnym nagraniu udało się wychwycić 22 przypadki tego typu zaciemnienia zorzy. - To rodzi pytanie: czy są to powszechne zjawiska, które zostały po prostu przeoczone, czy też są one bardzo rzadkie? Wiedza o ich istnieniu jednak oznacza, że istnieje proces, który je tworzy i może to być proces, któremu jeszcze nie zaczęliśmy się przyglądać - mówi Allison Jaynes, współautorka badań z Wydziału Fizyki i Astronomii w Iowa. Zorze powstają wtedy, gdy naładowane cząstki płynące ze Słońca zwane wiatrem słonecznym, wchodzą w interakcję z magnetosferą, czyli ochronnym bąblem magnetycznym Ziemi. Niektóre cząstki jednak uwalniają się i spadają w kierunku naszej planety. Energia powstała podczas ich zderzeń z gazami w atmosferze generuje zorzę.