kosmos (strona 2 z 28)

Największe asteroidy w Układzie Słonecznym. Naukowcy publikują wyjątkowe zdjęcia kosmicznych skał
1:44

Największe asteroidy w Układzie Słonecznym. Naukowcy publikują wyjątkowe zdjęcia kosmicznych skał

We wtorek (12 października) Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO) opublikowało najnowsze zdjęcia, które bardzo wyraźnie pokazują 42 asteroidy w Układzie Słonecznym. Międzynarodowy zespół badaczy, w skład którego wchodzą naukowcy z Polski, przedstawił wyniki analiz kosmicznych skał na łamach magazynu "Astronomy & Astrophysics". Badania zostały przeprowadzone na podstawie zdjęć wykonanych przez teleskop VLT w Chile. Ujęcia pokazują największe asteroidy w pasie pomiędzy orbitami Jowisza i Marsa. Wyjątkowe ostre zdjęcia pozwoliły na lepsze rozpoznanie kształtów oraz określenie gęstości ciał niebieskich. Asteroidy wyraźnie dzielą się na te bardzo symetryczne, zbliżone do koła, jak największa z planetoid Ceres oraz na te o wydłużonej strukturze, jak słynna Kleopatra (znana jako "Psia kość"). Naukowcy zauważyli różnice w gęstościach kosmicznych skał. W tym aspekcie część planetoid można porównać do diamentów, a resztę do węgla. Według ustaleń, Ceres ma 940 km średnicy. To ciało niebieskie jest uznawane już za planetę karłowatą. Kolejna co do wielkości planetoidą jest Westa, której średnica sięga 520 km. Najmniejsze asteroidy zarejestrowane w pasie to Ausonia i Urania (ok. 90 km). Tak ekstremalne różnice asteroid w jedynym pasie mogą świadczyć o tym, że powstały w zupełnie innych miejscach. - Tak ogromną różnorodność w ich składzie można zrozumieć tylko wtedy, gdy ciała pochodzą z różnych regionów Układu Słonecznego - tłumaczy magazynowi współautor badań Josef Hanuš z Uniwersytetu Karola w Pradze. Oznacza, to, że mniejsze asteroidy mogły dokonać migracji. ESO planuje do dalszych zdjęć wykorzystać Ekstremalnie Wielki Teleskop, którego ukończenie budowy planowane jest na 2025 rok.
Opcje
Tajemniczy niebieski błysk nad Europą. Niezwykłe zdjęcie z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej
1:02

Tajemniczy niebieski błysk nad Europą. Niezwykłe zdjęcie z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej

8 października francuski astronauta Thomas Pesquet opublikował zdjęcie z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), na którym uchwycił nad Europą coś niezwykłego. Fotografia jest pojedynczą klatką z dłuższego materiału i przedstawia niebieską poświatę, która może wyglądać jak tajemnicza eksplozja nad naszym kontynentem. W rzeczywistości niebieski "obiekt" na niebie nie wyrządził szkód, a dla ludzi na Ziemi był wręcz niewidoczny. To tzw. przejściowe zdarzenie świetlne – rzadkie zjawisko podobne do błyskawicy, które dotyczy górnej warstwy atmosfery. Thomas Pesquet uchwycił dokładnie uderzenie pioruna w górnej atmosferze. Tego typu błyski są niezwykle trudne do sfotografowania z Ziemi. Znajdują się bardzo wysoko na niebie i najczęściej zasłaniają je chmury burzowe. Sam rozbłysk trwa milisekundy lub dosłownie kilka sekund. Najlepszym miejscem do obserwacji takich zjawisk jest Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, która dodatkowo posiada specjalne urządzenie do ich obserwacji. "Stacja Kosmiczna jest wyjątkowo dobrze przystosowana do tego obserwacji, ponieważ przelatuje nad równikiem, gdzie jest więcej burz" – napisał pod zdjęciem Pesquet. Francuski astronauta dodał, że duszki (sprite), elfy i inne zjawiska atmosferyczne związane z wyładowaniem elektrycznym w jonosferze - mogą mieć wpływ na nasz klimat. Do tej pory tylko kilku astronautom ISS udało się uchwycić podobne zdjęcia niewidzianych z Ziemi błysków.
Opcje
Uderzenie w asteroidę może ją zatrzymać. Najnowsze badania naukowców
1:52

Uderzenie w asteroidę może ją zatrzymać. Najnowsze badania naukowców

Naukowcy z Uniwersytetu w Maryland i z Lawrence Livermore National Laboratory sugerują, że uderzenie w asteroidę, zagrażającej Ziemi jest skuteczną strategią obronną. Ta metoda jest znana jako "late-time small-body disruption" (późne zakłócenie małego ciała). Jej celem jest rozerwanie na kawałki stosunkowo małych ciał niebieskich, które mogą pędzić w kierunku naszej planety. Badacze przekonują, że taka obrona może być bardzo skuteczna, gdy zapowiadany czas zderzenia się asteroidy z Ziemią jest krótszy niż rok. Eksperci przeanalizowali pięć różnych orbit tego typu ciał niebieskich. Do tych badań zespół wykorzystał wyspecjalizowane oprogramowanie o nazwie Spheral, aby dowiedzieć się, gdzie fragmenty skał byłyby przenoszone przez grawitację. Ustalono, że w niektórych przypadkach możliwe jest rozbicie ciała niebieskiego na kawałki do zaledwie 0,1 procent pierwotnej masy. Kolejny z wariantów sugeruje, że nawet jeśli asteroida jest większa, to nadal istnieje szansa na zmniejszenie masy uderzenia do zaledwie 1 procent. Pomimo tych wyników, naukowy chcą szukać dalszych rozwiązań, które pomogłoby uchronić Ziemię. Eksperci są zdania, że najlepszą metodą byłaby dużo wcześniejsza zmiana lotu asteroidy. NASA i inne agencje inwestują w planetarne systemy obronne, szczególnie jeśli chodzi o jak najszybsze wykrywanie potencjalnie niebezpiecznych asteroid.
Opcje
Ziemia ściemnia się. Nowe i niepokojące skutki zmian klimatycznych
1:04

Ziemia ściemnia się. Nowe i niepokojące skutki zmian klimatycznych

Ziemia powoli przyciemnia się z powodu zmian klimatycznych – do takich wniosków doszli naukowcy z Instytutu Technologii w New Jersey. Ocieplenie oceanów powoduje, że mniej jasnych chmur odbija światło słoneczne w kosmosie, przez co zatrzymuje jeszcze więcej energii na Ziemi. W konsekwencji więcej promieniowania słonecznego dociera do Ziemi, dodatkowo ogrzewając powietrze. Amerykanie wykorzystali do swoich badań dziesiątki pomiarów światła popielatego – zjawiska, w którym światło odbija się od Ziemi na Księżyc i wraca z powrotem na Ziemię. Wykorzystano także pomiary satelitarne, które potwierdziły, że tylko w ciągu ostatnich dwóch dekad nastąpił "znaczny spadek współczynnika odbicia Ziemi". To inaczej albedo, czyli stosunek ilości promieniowania odbitego do padającego. Ziemia odbija teraz ok. pół wata mniej światła na m kw., niż 20 lat temu. Współczynnik odbijania światła przez Ziemię spadł o ok. 0,5 proc. w ciągu ostatnich trzech lat - obecnie odbija ona 29,5 procent całego światła słonecznego. Dodatkowo Ziemia boryka się z nierównowagą energetyczną, którą podwoiła się przez rosnącą emisję gazów cieplarnianych. Zanieczyszczenia także blokują promieniowanie cieplne Ziemi, zatrzymując ciepło w atmosferze. "To naprawdę niepokojące" – podsumowuje krótko dr Edward Schwieterman, naukowiec z Uniwersytetu Kalifornijskiegi w Riverside. Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie "Geophysical Research Letters".
Opcje
Albert Einstein miał rację. Sensacyjne odkrycie z Teleskopu Hubble’a
1:04

Albert Einstein miał rację. Sensacyjne odkrycie z Teleskopu Hubble’a

Nowe analizy zdjęcia pierścienia Einsteina pozwoliły badaczom z Hiszpanii i USA odkryć coś zaskakującego – widok odległej i starej galaktyki. Pierścień Einsteina to rodzaj obrazu obiektu, który powstał w wyniku soczewkowania grawitacyjnego. To przykład optycznych zniekształceń grawitacji. Światło widoczne w teleskopie jest tu powiększone, jaśniejsze i zniekształcone. Zjawisko przewidział i opisał ponad 100 lat temu Albert Einstein. Teraz mamy tego niezbite dowody. Niezwykłą fotografię pierścieni Kosmiczny Teleskop Hubble'a wykonał w grudniu 2020 r. Naukowcy analizowali fotografię i właśnie odkryli, że pierścień na zdjęciu zawiera widok galaktyki oddalonej od Układu Słonecznego aż o 9,4 mld lat świetlnych. Emitowane z niej światło pochodzi więc z okresu, kiedy Wszechświat miał zaledwie 4,4 mld lat. W ten sposób naukowcy otrzymali wgląd w okres, w którym rodziło się wiele gwiazd. Na zdjęciu pierścieni zarejestrowano obiekt GAL-CLUS-022058s. To stopiony pierścień, którego źródłem jest wspomniana galaktyka. Widać ją na czterech zniekształconych obrazach. Galaktyka jest powiększona przez pole grawitacyjne aż 20-krotnie. Niezwykłe odkrycie pozwoli teraz lepiej poznać proces np. formowania się gwiazd w przeszłości, w odległych galaktykach. Wyniki badań opublikowano w "The Astrophysical Journal".
Opcje
Rekordowe wstrząsy na Marsie. Dane z lądownika InSight ekscytują NASA
1:07

Rekordowe wstrząsy na Marsie. Dane z lądownika InSight ekscytują NASA

Lądownik NASA Mars InSight wykrył trzy najsilniejsze dotychczas zarejestrowane wstrząsy na Marsie. To jedno trzęsienie o sile 4,1 i dwa o 4,2 w skali Richtera. Analiza wciąż trwa, ale naukowcy są podekscytowani możliwością poznania czegoś nowego we wnętrzu Czerwonej Planety. Poprzedni rekord padł w 2019 roku, kiedy udało się zarejestrować wstrząsy sile 3,7 stopnia. - Po ponad dwóch latach Mars dał nam coś nowego - powiedział geofizyk planetarny Bruce Banerdt z NASA Jet Propulsion Laboratory. Lądownik InSight, stoi nieruchomo na powierzchni Marsa od 2018 roku. Posiada oprzyrządowanie przygotowane do wykrywania dudnienia i burczenia wnętrza planety. Gdy doszło do wykrycia trzęsień ziemi w 2019 roku, była to rewolucja. Mars wcześniej był postrzegany za geologicznie martwy. Teraz badacze z NASA wiedzą na pewno, że we wnętrzu dzieje się wystarczająco dużo, aby dochodziło do drżeń. Dane dotyczące trzęsień pozwalają planetologom mapować wnętrze Marsa. Kiedy fale akustyczne odbijają się od wnętrza planety i rozchodzą się w materiałach o różnej gęstości, powstałe sygnały można odkodować, aby ustalić, czym i gdzie są te materiały. W ten sposób mapujemy również wnętrze Ziemi. Władnie tak naukowcy na początku tego roku ustalili, że Mars ma większe niż oczekiwano płynne jądro o niskiej gęstości. Badacze z NASA przyglądają się teraz poważnie potężnemu systemu kanionów Valles Marineris, który wykazywał oznaki aktywności wulkanicznej w przeszłości.
Opcje
Przełomowe odkrycie australijskich naukowców. Zarejestrowali tajemnicze sygnały
1:36

Przełomowe odkrycie australijskich naukowców. Zarejestrowali tajemnicze sygnały

Australijscy naukowcy zarejestrowali tajemnicze sygnały. Według badaczy, jest to przełomowe odkrycie dla astronomii. Zespół naukowców z Uniwersytet Australii Zachodniej oraz Centrum Doskonałości Fizyki Cząstek Ciemnej Materii zbudował wykrywacz fal grawitacyjnych, który to właśnie odebrał nieznane sygnały. Urządzenie wykorzystuje kwarc do przechwytywania fal grawitacyjnych o wysokiej częstotliwości. - Nowy detektor jest czuły i daje nam wyniki, ale teraz musimy dokładnie określić, co te wyniki oznaczają - podkreśla prof. Michael Tobar. W ciągu 153 dni działania zarejestrowano dwa zdarzenia. Według badaczy, mogą to być fale o wysokiej częstotliwości, które wytworzyła pierwotna czarna dziura lub chmura cząstek czarnej materii. - Eksperyment jest jednym z dwóch obecnie aktywnych na świecie, które zajmują się poszukiwaniem fal grawitacyjnych o wysokiej częstotliwości – dodaje członek zespołu badawczego William Campbell. Astronomowie już zacierają ręce, ponieważ rozwój tej technologii da wgląd w nowy obszar astronomii fal grawitacyjnych. Projekt australijskiego wykrywacza powstał w 2014 roku. Naukowcy obecnie testują urządzenie. Warto dodać, że fale grawitacyjne zostały przewidziane przez Alberta Einsteina. Według niego, ruch obiektów astronomicznych może powodować fale krzywizny czasoprzestrzeni, które będą falować przez Wszechświat. Można to porównać do fal powstałych w wyniku wrzucania kamieni do płaskiego stawu. Naukowiec wprawdzie zmarł w 1955 roku, a dopiero w 2015 roku po raz pierwszy wykryto sygnał fali grawitacyjnej.
Opcje
Życie na Marsie może być niemożliwe. Zaskakująca odkrycie naukowców
1:12

Życie na Marsie może być niemożliwe. Zaskakująca odkrycie naukowców

Naukowcy od lat próbują uzyskać dowody istnienia życia na Marsie. Udokumentowano już przykłady pradawnych basenów jezior i dolin rzek. Często mówi się o podobieństwach między Ziemią a Marsem, ale jedna różnica między planetami wydaje się być kluczowa. To jej rozmiar. Średnica Marsa wynosi zaledwie 53 proc. średnicy Ziemi, a to uniemożliwiłoby Marsowi zatrzymanie lotnych substancji niezbędnych do życia (m.in. wody). Do takich wniosków właśnie doszli amerykańcy badacze. - Los Marsa był przesądzony od samego początku – podsumowuje najnowsze wyniki badań dr Kun Wang, adiunkt z Uniwersytetu Waszyngtońskiego w St. Louis. - Prawdopodobnie istnieje próg wymagań dotyczących wielkości planet skalistych, aby mogły zachować wystarczającą ilość wody dla życia i tektoniki płyt, o masie przekraczającej masę Marsa – dodaje. Jednym z niezbędnych czynników dla życia jest woda. Mars miał kiedyś wodę powierzchniową – jej dowody zachowały marsjańskie meteoryty, które dotarły na Ziemię. Dziś Mars jest zadymiony i suchy, a woda na jego powierzchni zamarznięta. Badacze postanowili zbadać stabilne izotopy potasu w meteorytach. Dzięki nim odkryli zależność między wielkością ciała a ilością danego izotopu potasu. Analizie poddano 20 marsjańskich meteorytów, których badania potwierdziły, że Mars utracił lotne substancje szybciej niż Ziemia i to w ciągu pierwszego miliarda lat od powstania. Zbyt mały Mars nie był w stanie utrzymać ciekłej wody. - Te meteoryty mają wiek wahający się od kilkuset milionów do 4 mld lat. Zapisały one historię ewolucji lotnej Marsa. Pomiary izotopów umiarkowanie lotnych pierwiastków (np. potasu), pozwoliły nam ustalić stopień wyczerpania substancji lotnych masywnych planet. Porównaliśmy to między różnymi ciałami Układu Słonecznego"– tłumaczy dr Kun Wang. Wyniki najnowszych badań mogą też pomóc w klasyfikacji egzoplanet, jako potencjalnie przyjaznych życiu. Podstawowym parametrem będzie ich rozmiar i masa. - Na podstawie rozmiaru i masy będziemy wiedzieli teraz, czy egzoplanet posiada warunki do życia. Pierwszorzędnym czynnikiem decydującym o retencji lotnej jest jej rozmiar – podsumowuje adiunkt z Uniwersytetu Waszyngtońskiego w St. Louis.
Opcje
Niesamowite odkrycie w kosmosie dotyczące życia pozaziemskiego
2:19

Niesamowite odkrycie w kosmosie dotyczące życia pozaziemskiego

Naukowcy z Leeds w Wielkiej Brytanii odkryli zasoby dużych cząsteczek organicznych wokół młodych gwiazd w Drodze Mlecznej. W czwartek (16 września) zespół opublikował pracę w dzienniku "The Astrophysical Journal Supplement Series", która może zmienić podejście do poszukiwania życia pozaziemskiego. Z badań wynika, że odkryte cząsteczki odpowiedzialne za powstanie RNA, które uznaje się za początek istnienia organizmów na naszej planecie. Badacze uważają, że to wielki krok dla astrobiologii. Dane zostały zebrane przez radioteleskop ALMA na pustyni Atacama w Chile. Na podstawie zebranych informacji naukowcy twierdzą, że ilość molekuł organicznych być nawet 100 razy większa, niż wcześniej sądzono. Mogą one krążyć nawet wokół 400 miliardów gwiazd w naszej galaktyce. Badania ujawniły, że cząsteczki te gromadzą się w obfitości przy dyskach protoplanetarnych, czyli strefy powstałej wokół nowej gwiazdy, składającej się gazu i pyłu. Szacuje się, że każda gwiazda w galaktyce ma co najmniej jedną planetę przyłączoną do swojej orbity. Sygnały radiowe emitowane zebrane przez radioteleskop ALMA, wskazują, że te kluczowe molekuły mogą być obecne nawet w 80 procentach dysków protoplanetarnych wirujących w całej galaktyce. Obecne teorie utrzymują, że Ziemia została "zasiana” przez komety, asteroidy i meteoryty zawierające te silne związki chemiczne, będące podstawą powstania do życia. To pierwsze badanie pokazujące, że dyski protoplanetarne poza naszym Układem Słonecznym mogą mieć podobny potencjał. -Możliwe, że cząsteczki potrzebne do rozpoczęcia życia są łatwo dostępne we wszystkich środowiskach, w których tworzą się planety – powiedziała dr Catherine Walsh z Leeds, współautorka badań, w oficjalnym komunikacie.
Opcje
Kosmiczna psia kość. Najnowsze zdjęcia asteroidy Kleopatra
1:55

Kosmiczna psia kość. Najnowsze zdjęcia asteroidy Kleopatra

W czwartek (9 września) w czasopiśmie Astronomy & Astrophysics ukazały się opisy najnowszych badań związanych z obserwacjami asteroidy 216 Kleopatra. To ciało niebieskie stał się słynne w Internecie poprzez swój nietypowy kształt, który przypomina psią kość. Najnowsze zdjęcia zostały wykonane za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) Europejskiego Obserwatorium Południowego w Chile, rzucając nowe światło na popularną Kleopatrę. Dzięki ostrej wyrazistości obrazów naukowcy dowiedzieć się więcej o masie, kształcie i dwóch księżycach asteroidy. - Kleopatra jest naprawdę wyjątkowym ciałem w naszym Układzie Słonecznym – przekazał w oświadczeniu główny autor badania kształtu Franck Marchis. Wielkość "kosmicznej psiej kości" określono na ok. 269 kilometrów długości. Drugie z badań skupiło się na tym w jaki sposób dwa księżyce, AlexHelios i CleoSelene, krążą wokół asteroidy. Okazało się, że wszystkie wcześniejsze założenia były błędne. - Jeśli orbity księżyców były nieprawidłowe, wszystko było nie tak, łącznie z masą Kleopatry- mówi magazynowi Miroslav Brož z Uniwersytetu Karola w Czechach. Naukowcom udało się obliczyć masę asteroidy, która jest o 35 proc. mniejsza, niż wcześniej szacowano. Oznacza to, że Kleopatra ma strukturę "stosu gruzu”, a między skałami znajdują się luki. Ekstremalnie Duży Teleskop Europejskiego Obserwatorium Południowego (ELT), który ma rozpocząć obserwacje w 2027 roku, może dostarczyć jeszcze więcej szczegółów na temat tej nietypowej asteroidy.
Opcje
Tajemniczy obiekt w kosmosie. Eksperci o nowym ramieniu Drogi Mlecznej
1:04

Tajemniczy obiekt w kosmosie. Eksperci o nowym ramieniu Drogi Mlecznej

To może być kosmiczna sensacja. Chińscy astronomowie z Uniwersytetu Nankińskiego odkryli nowe, ogromne włókno gazu i pyłu na zewnętrznej stronie naszej galaktyki. Tajemniczą strukturę nazwano "Cattail" ("Koci Ogon"). Obiekt nie został jeszcze w pełni zmapowany, ale naukowcy twierdzą, że może być to nieznane dotąd ramię spiralne naszej Drogi Mlecznej. Droga Mleczna jest galaktyką spiralną o czterech znanych ramionach, które są domem dla formujących się w nich gwiazd. Do odkrycia być może nowego ramienia wykorzystano radioteleskop Five-hundred-meter Aperture Spherical radio Telescope (FAST). Prowadzono nim, w prowincji Guizhou w Chinach, badania poszukiwania obłoków gazu zawierających wodór. W ten sposób zauważono gigantyczne włókno gazowe na krańcach galaktyki. Uznano, że jest najbardziej odległym, jakie kiedykolwiek zaobserwowano. Obserwacje FAST zestawione z danymi z teleskopów w Niemczech i Australii pozwoliły stworzyć niepełną mapę obiektu. "Cattail" znajduje się na obrzeżach Drogi Mlecznej, ok. trzy razy dalej od centrum galaktyki, niż my. To dlatego wciąż jest tak dużą zagadką dla naukowców. Oszacowano, że tajemnicze ramię spiralne rozciąga się na blisko 3,6 tys. lat świetlnych, a jego odległość od Ziemi wynosi ok. 68 tys. lat świetlnych. "Cattail" może być samodzielnym włóknem gazowym, może też owijać się lub łączyć z główną częścią Drogi Mlecznej. Eksperci nie wykluczają, że może to być także jedna z gałęzi czterech znanych ramion głównych. Szczegółowe wyniki dotychczasowych badań opisano w The Astrophysical Journal Letters.
Opcje
Saturn inny niż sądzono. Zaskakujące odkrycie w kosmosie
1:35

Saturn inny niż sądzono. Zaskakujące odkrycie w kosmosie

Naukowcy z Caltech przyjrzeli się strukturze wnętrza Saturna. Wyniki ich badań są zdumiewające. Odkrycie sugeruje, że jądro gazowego olbrzyma nie jest twardą skalną kulą – jak wskazywały wcześniejsze teorie. Wnętrze planety przypomina bardziej zupę lodu, skał i metalicznych płynów tzw. rozmyte jądro. Jak podkreśla Christopher Mankovich główny autor badań, rozmyty rdzeń planety jest jak szlam. To nic innego jak gaz wodorowy i helowy, które stopniowo mieszają się z coraz większą ilością lodu i skał. Wyniki analiz wskazują, iż rdzeń zajmuje 60 proc. średnicy Saturna - czyni go to znacznie większym, niż szacowano dotychczas. Jądro szóstej planety Układu Słonecznego jest 55 razy masywniejsze niż Ziemia. Jak dodaje współautor badań Jim Fuller, po raz pierwszy byliśmy w stanie zbadać sejsmicznie strukturę gazowego olbrzyma. Naukowcy wykorzystali pierścienie Saturna jako gigantyczny sejsmograf do pomiaru oscylacji wnętrza planety. W badaniach wykorzystano dane z sondy Cassini, którą NASA wysłało w kosmos w 1997 roku. Przez 13 lat bezzałogowy statek kosmiczny zbierał dane o gazowym olbrzymie. Cassini uległa zniszczeniu 15 września 2017 roku w atmosferze Saturna. Ciekawostką jest fakt, że podobnych dowodów na temat innego gazowego olbrzyma Jowisza, dostarczyła misja NASA Juno. Wyniki obu badań się pokrywają.
Opcje
Układ Słoneczny młodszy niż zakładano. Przełomowe badania naukowców z Japonii
1:21

Układ Słoneczny młodszy niż zakładano. Przełomowe badania naukowców z Japonii

Japońscy naukowcy z Instytutu Nauk Niskotemperaturowych Uniwersytetu Hokkaido opublikowali raport ze swoich najnowszych badań. Według nich, Układ Słoneczny jest młodszy, niż dotychczas sądzono. Nie liczy on 4,6 mld lat, a ok. 4,55 mld lat. Swoją teorię oparli na badaniach pól magnetycznych zawartych w meteorytach, które znalazły się na Ziemi. Do ich analiz użyli nowoczesnej technologii. Polega ona na wykorzystaniu falowej natury elektronów do dalszego badania ich interferencyjnych wzorów w postaci hologramu, w celu wydobycia informacji ze struktury meteorytów. Prof. Yuki Kimura określił meteoryty jako "kapsuły czasu z pierwotnymi materiałami". Meteoryty składają się z pól magnetycznych cząstek, które istnieją jako zapis historyczny. Badając te pola magnetyczne, naukowcy mogli określić zdarzenia, które napotkały meteoryt oraz czas, kiedy miały one miejsce. Dzięki temu mogli dowiedzieć się wiele na temat nie tylko samego meteoru, gdy przebywał w kosmosie, ale również tego, co się działo wokół niego. Jednym z przeanalizowanych dotąd meteorów jest Tagish Lake, który spadł na Ziemię 18 stycznia 2000 roku na powierzchnię zamarzniętego Jeziora Tagish w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie. Badacze planują kolejne analizy z wykorzystaniem próbek z planetoidy Ryugu, której próbki pozyskała sonda Hayabusa 2. ta planetoida, która krąży wokół Słońca, zdaniem naukowców ujawni bardzo wiele na temat historii Układu Słonecznego oraz procesu jego tworzenia.
Opcje