kosmos (strona 2 z 28)

Uderzenie w asteroidę może ją zatrzymać. Najnowsze badania naukowców
WIDEO

Uderzenie w asteroidę może ją zatrzymać. Najnowsze badania naukowców

Naukowcy z Uniwersytetu w Maryland i z Lawrence Livermore National Laboratory sugerują, że uderzenie w asteroidę, zagrażającej Ziemi jest skuteczną strategią obronną. Ta metoda jest znana jako "late-time small-body disruption" (późne zakłócenie małego ciała). Jej celem jest rozerwanie na kawałki stosunkowo małych ciał niebieskich, które mogą pędzić w kierunku naszej planety. Badacze przekonują, że taka obrona może być bardzo skuteczna, gdy zapowiadany czas zderzenia się asteroidy z Ziemią jest krótszy niż rok. Eksperci przeanalizowali pięć różnych orbit tego typu ciał niebieskich. Do tych badań zespół wykorzystał wyspecjalizowane oprogramowanie o nazwie Spheral, aby dowiedzieć się, gdzie fragmenty skał byłyby przenoszone przez grawitację. Ustalono, że w niektórych przypadkach możliwe jest rozbicie ciała niebieskiego na kawałki do zaledwie 0,1 procent pierwotnej masy. Kolejny z wariantów sugeruje, że nawet jeśli asteroida jest większa, to nadal istnieje szansa na zmniejszenie masy uderzenia do zaledwie 1 procent. Pomimo tych wyników, naukowy chcą szukać dalszych rozwiązań, które pomogłoby uchronić Ziemię. Eksperci są zdania, że najlepszą metodą byłaby dużo wcześniejsza zmiana lotu asteroidy. NASA i inne agencje inwestują w planetarne systemy obronne, szczególnie jeśli chodzi o jak najszybsze wykrywanie potencjalnie niebezpiecznych asteroid.
Ziemia ściemnia się. Nowe i niepokojące skutki zmian klimatycznych
WIDEO

Ziemia ściemnia się. Nowe i niepokojące skutki zmian klimatycznych

Ziemia powoli przyciemnia się z powodu zmian klimatycznych – do takich wniosków doszli naukowcy z Instytutu Technologii w New Jersey. Ocieplenie oceanów powoduje, że mniej jasnych chmur odbija światło słoneczne w kosmosie, przez co zatrzymuje jeszcze więcej energii na Ziemi. W konsekwencji więcej promieniowania słonecznego dociera do Ziemi, dodatkowo ogrzewając powietrze. Amerykanie wykorzystali do swoich badań dziesiątki pomiarów światła popielatego – zjawiska, w którym światło odbija się od Ziemi na Księżyc i wraca z powrotem na Ziemię. Wykorzystano także pomiary satelitarne, które potwierdziły, że tylko w ciągu ostatnich dwóch dekad nastąpił "znaczny spadek współczynnika odbicia Ziemi". To inaczej albedo, czyli stosunek ilości promieniowania odbitego do padającego. Ziemia odbija teraz ok. pół wata mniej światła na m kw., niż 20 lat temu. Współczynnik odbijania światła przez Ziemię spadł o ok. 0,5 proc. w ciągu ostatnich trzech lat - obecnie odbija ona 29,5 procent całego światła słonecznego. Dodatkowo Ziemia boryka się z nierównowagą energetyczną, którą podwoiła się przez rosnącą emisję gazów cieplarnianych. Zanieczyszczenia także blokują promieniowanie cieplne Ziemi, zatrzymując ciepło w atmosferze. "To naprawdę niepokojące" – podsumowuje krótko dr Edward Schwieterman, naukowiec z Uniwersytetu Kalifornijskiegi w Riverside. Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie "Geophysical Research Letters".
Rekordowe wstrząsy na Marsie. Dane z lądownika InSight ekscytują NASA
WIDEO

Rekordowe wstrząsy na Marsie. Dane z lądownika InSight ekscytują NASA

Lądownik NASA Mars InSight wykrył trzy najsilniejsze dotychczas zarejestrowane wstrząsy na Marsie. To jedno trzęsienie o sile 4,1 i dwa o 4,2 w skali Richtera. Analiza wciąż trwa, ale naukowcy są podekscytowani możliwością poznania czegoś nowego we wnętrzu Czerwonej Planety. Poprzedni rekord padł w 2019 roku, kiedy udało się zarejestrować wstrząsy sile 3,7 stopnia. - Po ponad dwóch latach Mars dał nam coś nowego - powiedział geofizyk planetarny Bruce Banerdt z NASA Jet Propulsion Laboratory. Lądownik InSight, stoi nieruchomo na powierzchni Marsa od 2018 roku. Posiada oprzyrządowanie przygotowane do wykrywania dudnienia i burczenia wnętrza planety. Gdy doszło do wykrycia trzęsień ziemi w 2019 roku, była to rewolucja. Mars wcześniej był postrzegany za geologicznie martwy. Teraz badacze z NASA wiedzą na pewno, że we wnętrzu dzieje się wystarczająco dużo, aby dochodziło do drżeń. Dane dotyczące trzęsień pozwalają planetologom mapować wnętrze Marsa. Kiedy fale akustyczne odbijają się od wnętrza planety i rozchodzą się w materiałach o różnej gęstości, powstałe sygnały można odkodować, aby ustalić, czym i gdzie są te materiały. W ten sposób mapujemy również wnętrze Ziemi. Władnie tak naukowcy na początku tego roku ustalili, że Mars ma większe niż oczekiwano płynne jądro o niskiej gęstości. Badacze z NASA przyglądają się teraz poważnie potężnemu systemu kanionów Valles Marineris, który wykazywał oznaki aktywności wulkanicznej w przeszłości.
Przełomowe odkrycie australijskich naukowców. Zarejestrowali tajemnicze sygnały
WIDEO

Przełomowe odkrycie australijskich naukowców. Zarejestrowali tajemnicze sygnały

Australijscy naukowcy zarejestrowali tajemnicze sygnały. Według badaczy, jest to przełomowe odkrycie dla astronomii. Zespół naukowców z Uniwersytet Australii Zachodniej oraz Centrum Doskonałości Fizyki Cząstek Ciemnej Materii zbudował wykrywacz fal grawitacyjnych, który to właśnie odebrał nieznane sygnały. Urządzenie wykorzystuje kwarc do przechwytywania fal grawitacyjnych o wysokiej częstotliwości. - Nowy detektor jest czuły i daje nam wyniki, ale teraz musimy dokładnie określić, co te wyniki oznaczają - podkreśla prof. Michael Tobar. W ciągu 153 dni działania zarejestrowano dwa zdarzenia. Według badaczy, mogą to być fale o wysokiej częstotliwości, które wytworzyła pierwotna czarna dziura lub chmura cząstek czarnej materii. - Eksperyment jest jednym z dwóch obecnie aktywnych na świecie, które zajmują się poszukiwaniem fal grawitacyjnych o wysokiej częstotliwości – dodaje członek zespołu badawczego William Campbell. Astronomowie już zacierają ręce, ponieważ rozwój tej technologii da wgląd w nowy obszar astronomii fal grawitacyjnych. Projekt australijskiego wykrywacza powstał w 2014 roku. Naukowcy obecnie testują urządzenie. Warto dodać, że fale grawitacyjne zostały przewidziane przez Alberta Einsteina. Według niego, ruch obiektów astronomicznych może powodować fale krzywizny czasoprzestrzeni, które będą falować przez Wszechświat. Można to porównać do fal powstałych w wyniku wrzucania kamieni do płaskiego stawu. Naukowiec wprawdzie zmarł w 1955 roku, a dopiero w 2015 roku po raz pierwszy wykryto sygnał fali grawitacyjnej.
Życie na Marsie może być niemożliwe. Zaskakująca odkrycie naukowców
WIDEO

Życie na Marsie może być niemożliwe. Zaskakująca odkrycie naukowców

Naukowcy od lat próbują uzyskać dowody istnienia życia na Marsie. Udokumentowano już przykłady pradawnych basenów jezior i dolin rzek. Często mówi się o podobieństwach między Ziemią a Marsem, ale jedna różnica między planetami wydaje się być kluczowa. To jej rozmiar. Średnica Marsa wynosi zaledwie 53 proc. średnicy Ziemi, a to uniemożliwiłoby Marsowi zatrzymanie lotnych substancji niezbędnych do życia (m.in. wody). Do takich wniosków właśnie doszli amerykańcy badacze. - Los Marsa był przesądzony od samego początku – podsumowuje najnowsze wyniki badań dr Kun Wang, adiunkt z Uniwersytetu Waszyngtońskiego w St. Louis. - Prawdopodobnie istnieje próg wymagań dotyczących wielkości planet skalistych, aby mogły zachować wystarczającą ilość wody dla życia i tektoniki płyt, o masie przekraczającej masę Marsa – dodaje. Jednym z niezbędnych czynników dla życia jest woda. Mars miał kiedyś wodę powierzchniową – jej dowody zachowały marsjańskie meteoryty, które dotarły na Ziemię. Dziś Mars jest zadymiony i suchy, a woda na jego powierzchni zamarznięta. Badacze postanowili zbadać stabilne izotopy potasu w meteorytach. Dzięki nim odkryli zależność między wielkością ciała a ilością danego izotopu potasu. Analizie poddano 20 marsjańskich meteorytów, których badania potwierdziły, że Mars utracił lotne substancje szybciej niż Ziemia i to w ciągu pierwszego miliarda lat od powstania. Zbyt mały Mars nie był w stanie utrzymać ciekłej wody. - Te meteoryty mają wiek wahający się od kilkuset milionów do 4 mld lat. Zapisały one historię ewolucji lotnej Marsa. Pomiary izotopów umiarkowanie lotnych pierwiastków (np. potasu), pozwoliły nam ustalić stopień wyczerpania substancji lotnych masywnych planet. Porównaliśmy to między różnymi ciałami Układu Słonecznego"– tłumaczy dr Kun Wang. Wyniki najnowszych badań mogą też pomóc w klasyfikacji egzoplanet, jako potencjalnie przyjaznych życiu. Podstawowym parametrem będzie ich rozmiar i masa. - Na podstawie rozmiaru i masy będziemy wiedzieli teraz, czy egzoplanet posiada warunki do życia. Pierwszorzędnym czynnikiem decydującym o retencji lotnej jest jej rozmiar – podsumowuje adiunkt z Uniwersytetu Waszyngtońskiego w St. Louis.
Niesamowite odkrycie w kosmosie dotyczące życia pozaziemskiego
WIDEO

Niesamowite odkrycie w kosmosie dotyczące życia pozaziemskiego

Naukowcy z Leeds w Wielkiej Brytanii odkryli zasoby dużych cząsteczek organicznych wokół młodych gwiazd w Drodze Mlecznej. W czwartek (16 września) zespół opublikował pracę w dzienniku "The Astrophysical Journal Supplement Series", która może zmienić podejście do poszukiwania życia pozaziemskiego. Z badań wynika, że odkryte cząsteczki odpowiedzialne za powstanie RNA, które uznaje się za początek istnienia organizmów na naszej planecie. Badacze uważają, że to wielki krok dla astrobiologii. Dane zostały zebrane przez radioteleskop ALMA na pustyni Atacama w Chile. Na podstawie zebranych informacji naukowcy twierdzą, że ilość molekuł organicznych być nawet 100 razy większa, niż wcześniej sądzono. Mogą one krążyć nawet wokół 400 miliardów gwiazd w naszej galaktyce. Badania ujawniły, że cząsteczki te gromadzą się w obfitości przy dyskach protoplanetarnych, czyli strefy powstałej wokół nowej gwiazdy, składającej się gazu i pyłu. Szacuje się, że każda gwiazda w galaktyce ma co najmniej jedną planetę przyłączoną do swojej orbity. Sygnały radiowe emitowane zebrane przez radioteleskop ALMA, wskazują, że te kluczowe molekuły mogą być obecne nawet w 80 procentach dysków protoplanetarnych wirujących w całej galaktyce. Obecne teorie utrzymują, że Ziemia została "zasiana” przez komety, asteroidy i meteoryty zawierające te silne związki chemiczne, będące podstawą powstania do życia. To pierwsze badanie pokazujące, że dyski protoplanetarne poza naszym Układem Słonecznym mogą mieć podobny potencjał. -Możliwe, że cząsteczki potrzebne do rozpoczęcia życia są łatwo dostępne we wszystkich środowiskach, w których tworzą się planety – powiedziała dr Catherine Walsh z Leeds, współautorka badań, w oficjalnym komunikacie.
Kosmiczna psia kość. Najnowsze zdjęcia asteroidy Kleopatra
WIDEO

Kosmiczna psia kość. Najnowsze zdjęcia asteroidy Kleopatra

W czwartek (9 września) w czasopiśmie Astronomy & Astrophysics ukazały się opisy najnowszych badań związanych z obserwacjami asteroidy 216 Kleopatra. To ciało niebieskie stał się słynne w Internecie poprzez swój nietypowy kształt, który przypomina psią kość. Najnowsze zdjęcia zostały wykonane za pomocą Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) Europejskiego Obserwatorium Południowego w Chile, rzucając nowe światło na popularną Kleopatrę. Dzięki ostrej wyrazistości obrazów naukowcy dowiedzieć się więcej o masie, kształcie i dwóch księżycach asteroidy. - Kleopatra jest naprawdę wyjątkowym ciałem w naszym Układzie Słonecznym – przekazał w oświadczeniu główny autor badania kształtu Franck Marchis. Wielkość "kosmicznej psiej kości" określono na ok. 269 kilometrów długości. Drugie z badań skupiło się na tym w jaki sposób dwa księżyce, AlexHelios i CleoSelene, krążą wokół asteroidy. Okazało się, że wszystkie wcześniejsze założenia były błędne. - Jeśli orbity księżyców były nieprawidłowe, wszystko było nie tak, łącznie z masą Kleopatry- mówi magazynowi Miroslav Brož z Uniwersytetu Karola w Czechach. Naukowcom udało się obliczyć masę asteroidy, która jest o 35 proc. mniejsza, niż wcześniej szacowano. Oznacza to, że Kleopatra ma strukturę "stosu gruzu”, a między skałami znajdują się luki. Ekstremalnie Duży Teleskop Europejskiego Obserwatorium Południowego (ELT), który ma rozpocząć obserwacje w 2027 roku, może dostarczyć jeszcze więcej szczegółów na temat tej nietypowej asteroidy.
Tajemniczy obiekt w kosmosie. Eksperci o nowym ramieniu Drogi Mlecznej
WIDEO

Tajemniczy obiekt w kosmosie. Eksperci o nowym ramieniu Drogi Mlecznej

To może być kosmiczna sensacja. Chińscy astronomowie z Uniwersytetu Nankińskiego odkryli nowe, ogromne włókno gazu i pyłu na zewnętrznej stronie naszej galaktyki. Tajemniczą strukturę nazwano "Cattail" ("Koci Ogon"). Obiekt nie został jeszcze w pełni zmapowany, ale naukowcy twierdzą, że może być to nieznane dotąd ramię spiralne naszej Drogi Mlecznej. Droga Mleczna jest galaktyką spiralną o czterech znanych ramionach, które są domem dla formujących się w nich gwiazd. Do odkrycia być może nowego ramienia wykorzystano radioteleskop Five-hundred-meter Aperture Spherical radio Telescope (FAST). Prowadzono nim, w prowincji Guizhou w Chinach, badania poszukiwania obłoków gazu zawierających wodór. W ten sposób zauważono gigantyczne włókno gazowe na krańcach galaktyki. Uznano, że jest najbardziej odległym, jakie kiedykolwiek zaobserwowano. Obserwacje FAST zestawione z danymi z teleskopów w Niemczech i Australii pozwoliły stworzyć niepełną mapę obiektu. "Cattail" znajduje się na obrzeżach Drogi Mlecznej, ok. trzy razy dalej od centrum galaktyki, niż my. To dlatego wciąż jest tak dużą zagadką dla naukowców. Oszacowano, że tajemnicze ramię spiralne rozciąga się na blisko 3,6 tys. lat świetlnych, a jego odległość od Ziemi wynosi ok. 68 tys. lat świetlnych. "Cattail" może być samodzielnym włóknem gazowym, może też owijać się lub łączyć z główną częścią Drogi Mlecznej. Eksperci nie wykluczają, że może to być także jedna z gałęzi czterech znanych ramion głównych. Szczegółowe wyniki dotychczasowych badań opisano w The Astrophysical Journal Letters.
Układ Słoneczny młodszy niż zakładano. Przełomowe badania naukowców z Japonii
WIDEO

Układ Słoneczny młodszy niż zakładano. Przełomowe badania naukowców z Japonii

Japońscy naukowcy z Instytutu Nauk Niskotemperaturowych Uniwersytetu Hokkaido opublikowali raport ze swoich najnowszych badań. Według nich, Układ Słoneczny jest młodszy, niż dotychczas sądzono. Nie liczy on 4,6 mld lat, a ok. 4,55 mld lat. Swoją teorię oparli na badaniach pól magnetycznych zawartych w meteorytach, które znalazły się na Ziemi. Do ich analiz użyli nowoczesnej technologii. Polega ona na wykorzystaniu falowej natury elektronów do dalszego badania ich interferencyjnych wzorów w postaci hologramu, w celu wydobycia informacji ze struktury meteorytów. Prof. Yuki Kimura określił meteoryty jako "kapsuły czasu z pierwotnymi materiałami". Meteoryty składają się z pól magnetycznych cząstek, które istnieją jako zapis historyczny. Badając te pola magnetyczne, naukowcy mogli określić zdarzenia, które napotkały meteoryt oraz czas, kiedy miały one miejsce. Dzięki temu mogli dowiedzieć się wiele na temat nie tylko samego meteoru, gdy przebywał w kosmosie, ale również tego, co się działo wokół niego. Jednym z przeanalizowanych dotąd meteorów jest Tagish Lake, który spadł na Ziemię 18 stycznia 2000 roku na powierzchnię zamarzniętego Jeziora Tagish w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie. Badacze planują kolejne analizy z wykorzystaniem próbek z planetoidy Ryugu, której próbki pozyskała sonda Hayabusa 2. ta planetoida, która krąży wokół Słońca, zdaniem naukowców ujawni bardzo wiele na temat historii Układu Słonecznego oraz procesu jego tworzenia.
Naukowcy odkryli dwie czerwone skały ze "złożoną materią organiczną” w pasie asteroid. Zdaniem badaczy, nie powinno ich tam być
WIDEO

Naukowcy odkryli dwie czerwone skały ze "złożoną materią organiczną” w pasie asteroid. Zdaniem badaczy, nie powinno ich tam być

JAXA (Japońska Agencja Eksploracji Kosmicznej) podzieliła się wyjątkowym odkryciem. Naukowcy znaleźli dwa ogromne obiekty w pasie asteroid między Marsem a Jowiszem. Według ekspertów, nie powinno ich tam być. To dlatego, że wspomniany pas składa się zazwyczaj z "niebieskich szczątków", a 203 Pompeja i 269 Justitia (jak je nazwano), mają czerwoną barwę. Ta cecha oznacza, że skały zawierają najprawdopodobniej "złożoną materię organiczną" – jak np.: węgiel lub metan, więc musiały powstać w zupełnie innym miejscu, między Jowiszem a Neptunem, wśród obiektów transneptunowych. - Aby mieć te substancje organiczne, początkowo potrzebny jest lód na powierzchni. Musiały więc powstać w bardzo zimnym środowisku. Następnie promieniowanie słoneczne stworzyło te złożone związki organiczne – skomentował astronom Michaël Marsset z MIT ( Massachusetts Institute of Technology) w rozmowie z "New York Times". JAXA uważa się, że 203 Pompeja i 269 Justitia trafiły do pasa w wyniku chaosu wczesnego Układu Słonecznego. Ruch masywnych planet, takich jak Jowisz, miał spowodować, że pola grawitacyjne stały się nieskoordynowane. Ta ogromna siła gazowych gigantów mogła doprowadzić do wysłania skał w zupełnie inne miejsce. Odkrycie może być znaczące dla tak zwanego "modelu nicejskiego", który mówi o migracji największych planet. Teoria ta zakłada, że na początku istnienia Układu Słonecznego Jowisz mógł znajdować się tak blisko Słońca, jak dzisiaj Mars. Hal Levison, planetolog z Southwest Research Institute w Kolorado, w rozmowie z "New York Times" przedstawił nieco inny punkt widzenia. Jego zdaniem planetoidy powinny stać się mniej czerwone w miarę zbliżania się do Słońca i nie jest do końca pewne, dlaczego asteroidy przybrały tę barwę. Zdaniem eksperta, odkrycie tego sekretu może odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób skały stały się częścią pasa. Pompeja ma około 110 kilometrów szerokości, a Justitia ma średnicę 55 kilometrów. Szacuje się, że pas planetoid zawiera od 1,1 do 1,9 miliona asteroid o średnicy większej niż jeden kilometr, a miliony asteroid jeszcze mniejszych.
Deszcz meteorytów na nocnym niebie. Rój Delta Akwaryn zobaczysz z Polski
WIDEO

Deszcz meteorytów na nocnym niebie. Rój Delta Akwaryn zobaczysz z Polski

Miłośnicy obserwacji gwiazd będą mieli bardzo ciekawą końcówkę lipca. W nocy 28 lipca ma nastąpić największa aktywność spadających meteorytów, tzw. Delta Akwaryn. Eksperci przewidują, że będzie można dostrzec na niebie nawet 20 meteorów w ciągu jednej godziny. Dobrą wiadomością jest to, że nie będzie potrzeba żadnego specjalistycznego sprzętu. Przy zachowaniu warunku bezchmurnego nieba, będzie można dostrzec je na niebie gołym okiem. Delta Akwaryny będzie można podziwiać na terenie całej Polski. Najlepiej wybrać się wieczorem poza miasto, aby móc podziwiać niebo bez zakłócania ciemności przez miejskie światło. Najlepszym miejscem do obserwowania gwiazd w Polsce, jest Park Gwiezdnego Nieba ''Bieszczady''. To właśnie w Bieszczadach znajduje się największy w Polsce park ciemnego nieba. Park powstał 8 marca 2013 roku w Lutowiskach. Łącznie zajmuje obszar 113 846,41 hektarów i obejmuje obszar Bieszczadzkiego Parku Narodowego, a także dwóch parków krajobrazowych: Cisniańsko-Wetlińskiego i Doliny Sanu. Jest to drugi największy taki park w Europie, po parku Brecon Beacons w Wielkiej Brytanii. Celem istnienia takich parków jest całkowite usunięcie nadmiaru sztucznego światła i zapewnienie na obszarze całkowitej ciemności. Dzięki temu możliwe jest obserwowanie gwiazd. W tej bieszczadzkiej, chronionej strefie, można zobaczyć wieczorem nawet do 7000 gwiazd.