WAŻNE
TERAZ

Korki strzelą na Kremlu? Faworyt w Bułgarii patrzy na Wschód

niemcy (strona 2 z 27)

Nazistowskie "rakiety terroru". Niezwykłe odkrycie na polu w Anglii
WIDEO

Nazistowskie "rakiety terroru". Niezwykłe odkrycie na polu w Anglii

Zespół brytyjskich archeologów odkrył na polu przy Saint Mary's Platt, w południowo-wschodniej Anglii, fragmenty pierwszej nazistowskiej broni naddźwiękowej – rakiety V2. Superbroń stworzona w czasach II wojny światowej była wielką nadzieją niemieckich konstruktorów. Rakieta V2, czyli Vergeltungswaffe Zwei ("Broń Zemsty Dwa") trafiła do żołnierzy Wehrmachtu w 1944 r. Miała być odwetem i nadzieją nazistów na wygraną z aliantami. Broń naddźwiękowa była niezwykle przerażająca w tamtych czasach – nie było jej słychać i nie można było jej przechwycić. Badacze nazywają ją "rakietami terroru". Brytyjczycy odkryli na głębokości 6 m pozostałości rakiety, której celem był Londyn. To kolejne takie odkrycie. Rakieta została wystrzelona z Hagi 14 lutego 1945 r. ok. 12:25, dotarła na miejsce 5 minut później, osiągając pięciokrotną prędkość dźwięku w pierwszych minutach po starcie. Obiekt nie uderzył w stolicę i nie spowodował żadnych obrażeń – rakieta robiła się na polu. Co najmniej 1,5 tys. – tyle rakiet V2 Niemcy wystrzeliły w kierunku Londynu pod koniec wojny. Liczba ofiar tej broni jest szacowana na ok. 20 tys. osób. Przy samej produkcji rakiet w Niemczech zginęło co najmniej 10 tys. pracowników obozów koncentracyjnych, którzy zmarli z głodu, zimna i wycieńczenia przy budowie podziemnej fabryki V2 przy Nordhausen. Po wojnie USA i Związek Radziecki wykorzystały zdobyte rakiety V2 do opracowania własnych. Nazistowska "rakieta terroru" stała się więc prototypem dzisiejszej nowoczesnej broni.
Nazistowski "kamieniołom śmierci". Makabryczne odkrycie w południowej Rosji
WIDEO

Nazistowski "kamieniołom śmierci". Makabryczne odkrycie w południowej Rosji

Przerażające odkrycie rosyjskich archeologów. Szczątki ok. 3,5 tys. osób, pochowane w masowym grobie, odkryli badacze na terenie cegielni w Salsku (obwód rostowski) w południowo-wschodniej Rosji. Miejsce to nazwano nazistowskim "kamieniołomem śmierci". Ofiary to cywile, miejscowa ludność, którą wojska Hitlera zmasakrowały w latach 1942-43, w trakcie bitwy stalingradzkiej. Archeologów szczególnie zszokowała liczba zamordowanych dzieci, w tym niemowląt. Zabijano także kobiety w ciąży. Niemcy oszczędzali amunicję lub zabrakło im naboi. Dzieci miały roztrzaskane głowy o glinę kamieniołomu. Kopano je butami lub okładano pięściami po głowie. Badacze przekazali, że kaci mieli tu bardzo dużo pracy. Ludzie byli zabijani kolbami karabinów, bagnetami. Wszystkich wrzucano do ogromnych dołów. Obszar ten był wcześniej słabo zbadany, dopiero najnowsze wykopaliska ujawniły szokującą prawdę. Na miejsce masowej zbrodni z II wojny światowej Rosjanie trafili dopiero teraz, po odnalezieniu i odtajnieniu dokumentów z archiwów KGB. Badacze twierdzą, że wśród zabitych są Rosjanie, Żydzi i Cyganie. Są tu też szczątki kilku jeńców wojennych Armii Czerwonej. Większość to jednak kobiety i małe dzieci, wśród nich starcy i młode osoby. Salsk był kluczowym rosyjskim węzłem kolejowym, który obsługiwał Stalingrad (obecnie Wołgograd). Niedaleko rozegrała się bitwa stalingradzka – jedna z najważniejszych bitew II wojny światowej, stoczona na froncie wschodnim przez Niemcy i ich sojuszników przeciwko ZSRR o kontrolę nad Stalingradem.
Zielone światło od USA dla Nord Stream 2. Ekspert: ''Polska ma prawo czuć się zaniepokojona''
WIDEO

Zielone światło od USA dla Nord Stream 2. Ekspert: ''Polska ma prawo czuć się zaniepokojona''

Jak donosi agencja Associated Press, Stany Zjednoczone zawarły wstępne porozumienie z Niemcami w kwestii zielonego światła na dokończenie budowy gazociągu Nord Stream 2. W zamian za poparcie USA dla tego planu Niemcy miałyby pójść na pewne ''ustępstwa'' wobec Ukrainy i Polski. Dziś wieczorem ma dojść do spotkania przedstawicieli dyplomacji USA i Polski, aby omówić ustalenia amerykańsko-niemieckie. O jakich ustępstwach może być mowa, opowiadał w programie "Newsroom" WP były ambasador Polski w Stanach Ryszard Schnepf. - Ja bym nie mówił o jakichś ustępstwach, ale raczej o gwarancjach, że nawet dokończenie tego kontrowersyjnego bardzo projektu nie przyniesie nowych zagrożeń. (...) O to głównie chodzi, aby surowce energetyczne ponownie nie stanęły się orężem w walce politycznej Federacji Rosyjskiej z innymi krajami - powiedział gość programu "Newsroom". Były ambasador stwierdził w dalszej wypowiedzi, że spodziewa się przyznania Ukrainie rekompensaty lub gwarancji finansowej od strony niemieckiej. Miałoby to wynikać z tego, że to właśnie Ukraina straciłaby najwięcej w przypadku oddania do użytku gazociągu Nord Stream 2. Ryszard Schnepf podkreślił, że Polska ma prawo czuć się zaniepokojona ustaleniami Waszyngtonu i Berlina, ale dodał również, że sprawa dotyczy interesów wielu krajów. - Pamiętajmy o tym, że świat składa się z wielu interesów i tutaj interes Niemiec, ale i też interes globalny Stanów Zjednoczonych, które prowadzą pewną politykę szerszą niż nasza optyka (...), wymagają pewnych uzgodnień i kompromisów - stwierdził na koniec.
Makabryczne odkrycie w Dolinie Śmierci w Chojniach. Tona ludzkich kości z czasów II wojny światowej
WIDEO

Makabryczne odkrycie w Dolinie Śmierci w Chojniach. Tona ludzkich kości z czasów II wojny światowej

Makabryczne odkrycie w Dolinie Śmierci w Chojnicach. Zakończono prace ekshumacyjne w miejscu masowej niemieckiej zbrodni ze stycznia 1945 r. W trzech jamach grobowych wydobyto tu niemal tonę ludzkich kości i rzeczy osobistych zamordowanych. Badania na miejscu prowadził gdański oddział IPN oraz biegli z Fundacji Przyjaciół Instytutu Archeologii i Etnologii PAN. Eksperci opublikowali zdjęcia i nagrania z prowadzonych prac. Wiadomo, że to miejsce masowego pochówku nawet kilkuset ofiar – w jamach zakopano szczątki od 100 do nawet 500 osób. Niemcy próbowali tuszować zbrodnię paląc ciała zabitych Polaków. Szkielety są przez to niekompletne i często nadpalone. Największa z jam obejmuje powierzchnię 9 m kw. Badacze znaleźli w niej ludzkie szczątki, drewno, węgle drzewne i rzeczy osobiste ofiar. Do tej pory odnaleziono aż 4250 artefaktów. Wśród nich medaliki z Matką Boską, krzyżyki, zegarki, obrączki, guziki, sztuczne zęby. Dzięki wykorzystaniu szlamowania (płukania ziemi pod bieżącą wodą), udało się odnaleźć tak drobne rzeczy, jak szpule z zachowanymi nićmi, naparstki, fragmenty piór i długopisów. Ogromna liczba odnalezionych rzeczy jasno sugeruje, że ofiary z "Doliny Śmierci" nie były rabowane przed egzekucją. Na miejscu znaleziono setki łusek z niemieckich broni oraz ponad 100 kg drewna do palenia ciał ofiar. Zespół ustalił tożsamość jednej z nich na podstawie inicjałów z obrączki. To Anna Stołowska z d. Walkowska, ur. 20 maja 1890 r. w Ryszewie. Wiadomo, że gestapo aresztowało ją w styczniu 1945 r. wraz z niemalże całą rodziną. Teraz lekarze i specjaliści medycyny sądowej spróbują oszacować łączną liczbę ofiar masakry, a także metody ich zabijania i próby tuszowania zbrodni. Jak podaje IPN, to może być jedno z najważniejszych ustaleń dotyczących niemieckich zbrodni w czasie II wojny światowej w północnej Polsce. Pierwsze zbrodnie w chojnickiej "Dolinie Śmierci" zaczęły się już w październiku 1939 r. Ostatnim masowym mordem była tu masakra ze stycznia 1945 r.
Niemcy po katastrofie. Miasta walczą ze skutkami powodzi
WIDEO

Niemcy po katastrofie. Miasta walczą ze skutkami powodzi

W poniedziałek, 19 lipca, wody powodziowe w Niemczech wycofały się na tyle, by władze mogły kontynuować poszukiwanie ofiar oraz zacząć oczyszczać miasta po katastrofie. W najbardziej dotkniętym przez żywioł landzie - Nadrenii-Palatynacie, strażacy odpompowywali wodę z zalanego parkingu. Dziennikarz stacji Sky News rozmawiał z Holgerem Quintem, zastępcą dowódcy straży pożarnej, który potwierdził, że w środku może znajdować się od 40 do 50 samochodów. – Martwimy się, że znajdziemy kilka lub wiele osób w tych samochodach – wyznał. Dotychczas niemieckie władze potwierdziły śmierć co najmniej 165 osób: 117 w Nadrenii-Palatynacie, 47 w Nadrenii Północnej-Westfalii i jedną w Bawarii. W Belgii ta liczba wyniosła 31. Do najdotkliwszych szkód doszło we wsi Schuld, która w niemieckich mediach została określona jako "miejsce męczeńskie". To tutaj fala powodziowa doprowadziła do całkowitego zniszczenia domów, zawalenia się budników, dewastacji mostów i zerwania linii kolejowych. W niedzielę, 18 lipca, Angela Merkel odwiedziła Schuld, gdzie w bólu łączyła się z mieszkańcami. "Język niemiecki prawie nie zna słów na określenie takich spustoszeń" - mówiła kanclerz. W związku z tak intensywnym i poważnym procesem odbudowy wielu miast niemiecki rząd przygotowuje pakiet natychmiastowej i średnioterminowej pomocy finansowej. Katastrofa w Zachodniej Europie zaalarmowała ekologów. Klimatolodzy biją na alarm i twierdzą, że te powodzie to kolejny skutek zmian klimatycznych i dowód na to, jak mogą być one niebezpieczne dla człowieka.