palestyna

Przeżyli cztery wojny Palestyny z Izraelem. "Nie mamy tu teraz przyszłości"
2:45

Przeżyli cztery wojny Palestyny z Izraelem. "Nie mamy tu teraz przyszłości"

Przeżyli w Strefie Gazy liczne bombardowania. Stali się zakładnikami konfliktu Izraela z palestyńskimi bojownikami z Hamasu. Rodziny Khaldiyi i Zakiego Nassirów zdecydowały się opowiedzieć swoje historie przed kamerami i pokazać skalę zniszczeń w ich mieście Bajt Hanun. W ciągu 13 lat ci Palestyńczycy przeżyli cztery wojny. Byli świadkami śmierci, zniszczenia i cierpienia, z którym mieszkańcy w ich regionie wciąż się zmagają. Wąska uliczka Al-Baali niedaleko ich domu, stała się celem izraelskich nalotów w maju 2021 r., w trakcie eskalacji konfliktu. Obszar znajdował się na szczycie podziemnego tunelu palestyńskich bojowników. Wojsko Izraela użyło "precyzyjnej broni", by zniszczyć tunel, chcąc jednocześnie uniknąć ofiar wśród cywilów. Rakiety nie trafiły w żaden z domów, ale siła rażenia była tak duża, że rozerwała ściany i sufity okolicznych budynków, pozostawiając głębokie kratery na ulicy. Mieszkańcy niedawno wrócili do tego, co pozostało. Ich budynek będzie musiał zostać zburzony. - W pierwszej wojnie straciłam męża. Był kochany dla mnie i dzieci. Mąż przez 5 lat starał się ze mną o dzieci, a kiedy już je mieliśmy, on zginął męczeńsko. Druga wojna? W niej straciłam swój dom – wspomina Khaldiya Nassir, mieszkanka Bajt Hanun. Jak podaje ONZ, od 2008 r. w konfliktach z Izraelem zginęło ponad 4 tys. Palestyńczyków. Wielu z nich walczyło dla Hamasu lub innych grup bojowników. Ponad połowa ofiar to cywile. Tysiące osób zostało rannych. Po stronie izraelskiej w czterech wojnach miało zginąć 106 osób. - Mieliśmy pracę, byliśmy szczęśliwi. Sytuacja przed wojną, a nawet przed przybyciem władz palestyńskich, była tu doskonała. To wszystko oczywiście się zmieniło. Wtedy było dobrze, później zrobiło się źle, obecnie jest jeszcze gorzej – opowiada Zaki Nassir, mieszkaniec Bajt Hanun. - Nie mamy tu teraz przyszłości. Ciężko tu żyć w obecnej sytuacji. Mam na myśli zniszczenia, bombardowania i ataki na cele – podsumowuje mężczyzna.
Rakiety spadają na Izrael. Dramat w Strefie Gazy. "Dżina trudno wepchnąć do butelki"
2:32

Rakiety spadają na Izrael. Dramat w Strefie Gazy. "Dżina trudno wepchnąć do butelki"

Konflikt izraelsko-palestyński przybiera na sile. Od poniedziałku doszło do zaognienia sporu, który spowodował śmierć wielu osób po obu stronach. Jak tłumaczy Michał Wojnarowicz z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, do eskalacji konfliktu dochodziło już w ciągu kilku ostatnich tygodni, a punktem zapalnym stała się sytuacja w Jerozolimie. - Jest to odpowiedź Hamasu na sytuację w Jerozolimie. Przez ostatnie tygodnie wzrastało tam napięcie między ludnością arabską a żydowską. Działania izraelskiej policji na Wzgórzu Świątynnym też stały się czynnikiem, który był powodem do reakcji dla organizacji chcącej być pierwszą i najważniejszą siłą palestyńskiego oporu. Ten ostrzał rakietowy na Izrael jest przede wszystkim narzędziem politycznym i wizerunkowym. Przybrało to bardzo ostrą formę, ponieważ mamy do czynienia z bardzo wysoką częstotliwością ataków – tłumaczył gość Patrycjusza Wyżgi. Jak dodał, "istnieje sporo teorii, że jest to zaplanowana eskalacja po obu stronach". - Ja byłbym dużo bardziej ostrożny w takich ocenach. Eskalacja w Jerozolimie faktycznie była wyjątkowo ostra. Władze izraelskie i policja stosowały dość mocne metody, wiedząc, co się dzieje i jak bardzo napięta jest sytuacja w tym mieście. Jednocześnie władze pozostają świadome, że "dżina trudno wepchnąć do butelki", dlatego eskalacja i bilans ofiar mogą wzrosnąć bardzo szybko – powiedział gość programu "Newsroom" WP Michał Wojnarowicz.