przepisy

Wydobył z rzeki pod Wołominem fragment czołgu. Kolekcjonerowi postawiono zarzuty
WIDEO

Wydobył z rzeki pod Wołominem fragment czołgu. Kolekcjonerowi postawiono zarzuty

Elementy niemieckiego czołgu Panther o "znacznej wartości materialnej i historycznej" wydobył z rzeki na Mazowszu kolekcjoner z Pomorza. Teraz mężczyźnie postawiono za to zarzuty. Okazało się, że zrobił to nielegalnie, dodatkowo uszkadzając zabytek. Sprawę kolekcjonera prowadzą policjanci z wydziałów kryminalnego oraz dochodzeniowo-śledczego Komendy Stołecznej Policji i prokuratura w Wołominie na wniosek Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, który powiadomił organy ścigania. Elementy zabytkowego czołgu wydobyto z niewielkiej rzeki w pobliżu wsi Jasienica w powiecie wołomińskim koło Warszawy. Stamtąd zabytek trafił na działkę kolekcjonera na Pomorzu. W miejscowości Kłanino funkcjonariusze odkryli i zabezpieczyli stelaż siedziska, obudowę filtra wentylatora oraz 21 sztuk ogniw gąsienicy pojazdu z II wojny światowej. Zgodnie z przepisami, prawa do jakichkolwiek prac poszukiwawczych, a dalej wydobywczych - wymagane są niezbędne pozwolenia. Wszystkie odkrycia należą do Skarbu Państwa. Za niezgłoszenie lub przywłaszczenie zabytku grozi odpowiedzialność karna do 3 lat więzienia. W przypadku zniszczenia lub uszkodzenia zabytku do nawet 8 lat. Pomorski kolekcjoner nie posiadał kompletnej dokumentacji do prowadzonych przez niego prac. Okazało się, że miał podstawowe pozwolenie, ale nie mógł sam wydobywać zabytków podlegających ochronie. Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień. Niemiecki czołg Panther został wprowadzony do służby w 1943 r., jako odpowiedź na radziecki czołg T-34. Wyprodukowano go w liczbie 5992 sztuk. Dwa takie pojazdy zdobyły m.in. oddziały AK w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego, ratując 348 żydowskich więźniów z obozu koncentracyjnego przy ul. Gęsiej.
Kuchnia tatarska. Poznaj bogate i różnorodne smaki
WIDEO

Kuchnia tatarska. Poznaj bogate i różnorodne smaki

Kuchnia tatarska jest znana ze swej różnorodności i z bogactwa smaku. Opiera się ona na porostach przepisach i produktach łatwo dostępnych. Ze względu na tryb życia Tatarów ich potrawy są wielorakie, jednak ich rozmaite smaki łączą podstawowe składniki. Dania tatarskie są w większości mięsne. Znajdziemy tutaj dużo potraw z wołowiny, baraniny, jagnięciny, cielęciny i drobiu, które są przysądzane na najróżniejsze sposoby. Tatarzy są wyznawcami Islamu, przez co nie znajdziemy w tej kuchni wieprzowiny. Bardzo ważną rolę w tej tradycyjnych potrawach odgrywa nabiał. Przepisy wykorzystują duże ilości mleka, serów czy masła. Kolejnym charakterystycznym składnikiem dla Tatarów jest mąka. Makarony, placki, pierogi czy ciasta stanowią podstawę tradycyjnych dań tej kultury. Z warzyw znajdziemy tutaj cebulę, kapustę, ziemniaki i marchew. Do najsłynniejszych potraw można zaliczyć kołduny z baraniną, banash (gotowane na parze pierożki z jagnięciną), pierkaczewnik (zapiekane ciasto makaronowe), tradycyjny deser czak-czak, babka ziemniaczana podawana z mięsem, manty (pierogi z białym serem), rolada mięsna Katłama oraz Shavla (danie przypominające gulasz) z mięsa cielęcego. Rozmaitość tych potraw łączy się z bogatą historią Tatarów. Ludność ta wywodzi się z terenów północno-zachodniej Mongolii i rejonu Bajkału. Polscy Tatarzy zamieszkiwali ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego od końca XIV wieku. Ich przodkami byli emigranci lub uciekinierzy z terenów ówczesnej Złotej Ordy oraz z Krymu. Dziś Tatarzy zamieszkują rdzenne kolonie tatarskie na Białostocczyźnie (Bohoniki i Kruszyniany) oraz Białystok, Sokółkę, Dąbrowę Białostocką, Warszawę, czy Gdańsk.
Perfekcyjny croquembouche. Przepis na weselną ptysiową piramidę
WIDEO

Perfekcyjny croquembouche. Przepis na weselną ptysiową piramidę

Croquembouche znany francuski deser, który w Polsce kojarzony jest lepiej jako "ptysiowa piramida”. Ta słodka wieża z ptysi udekorowanych karmelowymi nitkami to coraz popularniejszy zamiennik tradycyjnych tortów weselnych. Ten elegancki, a zarazem słodki deser możemy przygotować samemu w domu. Dzięki temu przepisowi nasz croquembouche zachwyci zarówno smakiem, jak i wyglądem każdego. Do przygotowania naszych francuskich ptysiów będziemy potrzebować pół litra wody, 250 g masła, 10 jajek, 2,5 szklanki mąki. W celu uzyskania idealnego kremu potrzebujemy 600 militariów tłustego mleka 8 żółtek, ¼ szklanki cukru, laskę wanilii, 40 g mąki, 20 g skrobi ziemniaczanej, startą skórkę pomarańczy. Przygotowanie ciasta na ptysie rozpoczynamy od zagotowania wody. Dodajemy do niej masło, a następnie wsypujemy mąkę. Wszystko mieszamy na jednolitą masę i odstawiamy do wystygnięcia. Kiedy tak przygotowana baza osiągnie temperaturę pokojową, dodajemy do niej jajka, szczyptę soli. Tak przygotowane ciasto przekładamy do rękawa cukierniczego i wyciskamy na posmarowaną masłem blachę piekarnika. Ptysie pieczemy w temperaturze 210 ºC przez ok. 20 minut. Po upieczeniu ptysie odkładamy do wystygnięcia. Kolejnym etapem jest pogotowanie kremu. W tym celu łączymy cukier, żółtka, wanilię i skórkę pomarańczy. Następnie dodajemy mąkę i skrobię. Tak przygotowaną masę łączymy ze wcześniej ugotowanym mlekiem. Składniki mieszamy i zostawiamy na ogniu do momentu zgęstnienia. Krem odstawiamy do wystygnięcia, przykrywamy folią i wstawiamy na noc do lodówki. Ptysie wypełniamy naszym nadzieniem. Następnie pora na rozpoczęcie budowania wieży. Aby nasze ciasto się trzymało, należy przygotować karmel. 2 szklanki cukru rozpuszczamy z 0,5 szklanki wody i podgrzewamy na średnim ogniu. Kiedy karmel osiągnie bursztynowy kolor, możemy zacząć maczać w nim ptysie i sklejać je ze sobą na kształt piramidy. Na koniec przestudzony roztopiony cukier nabieramy na widelec i tworzymy z niego nitki naokoło naszego croquembouche.
Afrykańskie upały w Polsce. Możesz odmówić pracy. Sprawdź kiedy
WIDEO

Afrykańskie upały w Polsce. Możesz odmówić pracy. Sprawdź kiedy

Afrykańskie upały zapanowały w Polsce. Kiedy pracownik może odmówić pracy? - Co do zasady, zawsze możemy zgłosić przełożonemu potrzebę powstrzymania się od pracy, jeśli czujemy, że wykonywana praca może grozić nam lub osobom postronnym. Jest również około 50 różnych prac, które wymagają specjalnych właściwości psychofizycznych, to na przykład kierowcy pojazdów komunikacji miejskiej. Jeśli pracownik czuje, że może dojść do zasłabnięcia, ma prawo powstrzymać się od pracy, ale musi jednocześnie poinformować przełożonego o tym fakcie - powiedział w programie "Money. To się liczy" Jakub Chojnicki, dyrektor Departamentu Nadzoru i Kontroli PIP. - W skrajnych przypadkach, gdy mamy do czynienia z temperaturą, która grozi udarem, pracownik zawsze ma prawo poinformować pracodawcę, że nie jest w stanie w takich warunkach wykonywać pracy. Niestety czasem dochodzi do sporu, jeśli pracodawca zwolni pracownika bez okresu wypowiedzenia, to oczywiście można zacząć od skargi do Państwowej Inspekcji Pracy. Natomiast w momentach, gdy dochodzi do sporu, taką sprawą będzie musiał zająć się sąd pracy. Z pracodawcą można rozmawiać o różnych organizacyjnych metodach ograniczania wpływu upałów na zdrowie pracowników. Prawo tego nie przewiduje, jednak są w naszym kraju odpowiedzialni pracodawcy, którzy sami z siebie skracają czas pracy - dodał.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Kara za jazdę na zderzaku. Drony ruszą na autostrady?
WIDEO

Kara za jazdę na zderzaku. Drony ruszą na autostrady?

Nowe przepisy drogowe przewidują mandat za tak zwane najeżdżanie na zderzak, czyli niezachowanie odpowiedniej odległości między pojazdami. Jak inspekcja zamierza egzekwować nowe prawo? - Przepis został wprowadzony, by uregulować tę kwestię, by przypomnieć kierowcom, że takie zasady obowiązują. Niestety, w Polsce często musimy wprowadzać przepisami coś, co w innych krajach wynika z kultury jazdy. Mam nadzieję, że nie trzeba będzie ściągać całej armii różnych narzędzi, by kierowcy wreszcie się zreflektowali i zaczęli jeździć zgodnie z przepisami - powiedziała w programie "Money. To się liczy" Monika Niżniak, rzecznik prasowa Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Była też pytana, czy rozważana jest opcja instalowania kamer lub wysyłania dronów do kontroli kierowców. - Być może jest to rozwiązanie. Podejrzewam, że wiele służb zastanawia się, jakie rozwiązanie będzie najbardziej idealne czy optymalne. Zarówno dla prowadzących czynności, jak i kierujących, co będzie też dyscyplinowało kierowców. Zdaję sobie sprawę, że kara, szczególnie kara nieuchronna, jest tym elementem, który najczęściej wpływa na zmianę zachowania. Niestety, czasami mamy do czynienia z recydywistami, są karani najwyższymi możliwymi karami, a i tak spotykamy się z nimi w ciągu zaledwie kilku miesięcy. Mimo wszystko stawiałabym na edukację i myślenie. Część kierowców nie mierzy sił na zamiary, a później jest szukanie winnych - powiedziała Monika Niżniak z GITD.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski