wojna (strona 11 z 25)

Apel do obywateli Ukrainy. "Każdy może liczyć na wsparcie"
7:33

Apel do obywateli Ukrainy. "Każdy może liczyć na wsparcie"

- Przede wszystkim stawiamy tutaj na współpracę sojuszniczą, bo żadne pojedyncze państwo nie jest w stanie samodzielnie przeciwdziałać takiej agresji – oznajmił wiceszef MSZ Paweł Jabłoński w programie "Newsroom" WP, pytany o to, jakie kolejne kroki podejmie Polska w kwestii pomocy Ukrainie zaatakowanej przez Rosję. – W sferze krajowej przygotowujemy się przede wszystkim do wzmocnienia poziomu bezpieczeństwa, a także do przyjęcia grupy ludzi, którzy mogą przez naszą wschodnią granicę przedostać się do Polski. (…) Jesteśmy przygotowani na to, żeby tym ludziom pomagać – zapewnił. Dopytywany, czy Polska może zapewnić schronienie np., setkom tysięcy Ukraińców, odpowiedział – Jest taka możliwość. – Będziemy robić wszystko, co w naszej mocy, aby pomóc każdemu, kto będzie się o takie wsparcie do nas zwracał – dodawał. Wiceminister wystosował też apel do Ukraińców, m.in. tych przebywających obecnie w Polsce. – Jesteśmy z wami, jesteśmy z Ukrainą. Polska przez ostatnie kilka lat stała się domem dla nawet pół miliona obywateli Ukrainy. Jesteśmy mieszkańcami jednego kraju i myślę, że każdy, kto mieszka w Polsce, każdy obywatel Ukrainy wie, że może liczyć na wsparcie Polski, na wsparcie Polaków – powiedział. – Każdemu, komu tylko będziemy mogli, pomożemy – zapewniał. Zwrócił się także do Polaków. – Odradzamy absolutnie wszelkie podróże na Ukrainę. Sugerujemy każdej z takich osób, (która przebywa obecnie na Ukrainie – red.), aby natychmiast podjęła działania zmierzające do opuszczenia terytorium Ukrainy (…). Jeśli to nie jest możliwe - ważne, żeby każdy kto może, zarejestrował się w systemie Odyseusz. To jest system MSZ, który umożliwia nam sprawną łączność z naszymi obywatelami – uściślił. – Sytuacja jest bardzo trudna, bardzo poważna, ale trzeba działać spokojnie, w opanowany sposób i śledzić komunikaty, nie dawać się dezinformacji – podkreślił. Zapytany z kolei o to, czy możliwa są konkretne zmiany w prawie, ułatwiające obywatelom Ukrainy przybycie do naszego kraj, zarejestrowanie się i pracę w Polsce, odparł: - My się przygotowujemy poprzez działania administracji. Bo jeśli chodzi o działania legislacyjne, to te działania prawne są niezwykle proste – mówił, podając przykład uzyskania pozwolenia na pracę. Dodał, że w ramach systemów administracyjnych czasami dochodzi do ich przeciążenia, jednak – jak zapewnił – "będziemy w to także inwestowali, żeby systemy działały sprawnie".
Opcje
Ukraińcy gotowi na atak Rosji. Napięta sytuacja na terenach przygranicznych
2:00

Ukraińcy gotowi na atak Rosji. Napięta sytuacja na terenach przygranicznych

Ukraińcy deklarują gotowość na ewentualny atak ze strony Rosji. Siły wojskowe na terenach przygranicznych zostały wzmocnione. Ukraińska Państwowa Straż Graniczna również została wyposażona w dodatkowy sprzęt do monitorowania granicy, w ściśle strzeżony obszar skierowano również kolejne oddziały. Mieszkańcy okolic Charkowa na wschodzie Ukrainy są również mentalnie przygotowani na nadejście najgorszego. Wiktor Pichugin mieszkający w Charkowie powiedział w wywiadzie dla brytyjskiej telewizji Sky News, że ''jest przerażony i czuje, że Ukraina jest na krawędzi czegoś strasznego''. Inna mieszkanka Charkowa, Julia Napolska stwierdziła, że ''jeśli ktoś spróbuje znowu odebrać im wolność, to będą walczyli''. Rosja zgromadziła w ostatnich tygodniach ponad 100 tys. żołnierzy oraz setki czołgów i jednostek artylerii. Utrzymują w niepewności Ukrainę oraz jej zachodnich sojuszników. Napięcie pomiędzy Ukrainą a Rosją stale rośnie. Obydwa kraje deklarują, że nie zależy im na konflikcie zbrojnym. Zachowanie Kremla jednak wskazuje na coś zupełnie innego. W ostatnim czasie Rosja zorganizowała także duże manewry wojskowe blisko granicy z Ukrainą, co z pewnością nie służy stabilności w relacjach między obydwoma sąsiadami. Stany Zjednoczone oraz Unia Europejska zaapelowały do Władimira Putina, o zaniechanie dalszych działań prowokacyjnych i militarnych. Padły z ich strony nawet groźby o sankcjach, które miałaby otrzymać Rosja w razie ataku na Ukrainę. Kreml odpowiedział zgromadzeniem dodatkowych sił przy granicy z Ukrainą, ogłoszeniem, że ich wojska mogą wrócić na Karaiby, a także stwierdzeniem, że próba odzyskania przez Ukrainę kontroli nad obszarami na wschodzie, kontrolowanymi przez wspieranych przez Rosję separatystów, będzie miała ''poważne konsekwencje dla ukraińskiej państwowości''.
Opcje
Konflikt Rosja-Ukraina. Ekspert o pomocy militarnej USA po ewentualnej inwazji Moskwy
1:33

Konflikt Rosja-Ukraina. Ekspert o pomocy militarnej USA po ewentualnej inwazji Moskwy

Prezydent USA Joe Biden nie planuje odpowiedzieć na kolejną rosyjską inwazję na Ukrainę wysłaniem oddziałów bojowych. Mógłby zastosować szereg mniejszych, wciąż ryzykownych opcji militarnych, by wesprzeć Ukraińców po ewentualnym ataku. Tak twierdzi Robert Burns ekspert ds. bezpieczeństwa, redaktor agencji Associated Press. - W żadnym wypadku nie należy spodziewać się zaangażowania wojsk amerykańskich z wyjątkiem wsparcia dla form ruchu oporu. Można wyobrazić sobie, że wojska amerykańskie będą dostarczać sprzęt, transportować materiały na Ukrainę – prognozuje Burns. Jak podkreśla, powód, by nie włączać się bezpośrednio w rosyjsko-ukraińską wojnę jest prosty: Stany Zjednoczone nie mają żadnych zobowiązań traktatowych wobec Ukrainy, a wojna z Rosją* byłaby ogromnym ryzykiem. Robert Burns twierdzi, że amerykańskie operacje wojskowe na Ukrainie można podzielić na dwie kategorie: pomoc w powstrzymaniu możliwej inwazji i rzeczywistą odpowiedź. - W obu kategoriach nacisk położony jest na dyplomację oraz sankcje gospodarcze i finansowe. W każdej z nich możliwy jest także element militarny – zapewnia analityk Associated Press. Najbardziej prawdopodobne jest dodatkowe wsparcie USA dla państw bałtyckich, będących członkami NATO. To wynika z zobowiązań Sojuszu i ostatnich zapowiedzi prezydenta USA. - Jedną z odpowiedzi na agresję, o której mówił prezydent Biden, było to, że USA mogą czuć się zobowiązane do pomocy lub wzmocnienia obrony członków NATO, państw bałtyckich, być może Polski. I to prawdopodobnie miałoby miejsce tylko w przypadku, gdyby rzeczywiście Rosja dokonała inwazji na Ukrainę - podsumowuje Robert Burns.
Opcje
Konflikt Rosja-Ukraina. We wsi na linii ostrzału pozostała garstka mieszkańców
1:53

Konflikt Rosja-Ukraina. We wsi na linii ostrzału pozostała garstka mieszkańców

W niemal opustoszałej wsi na wschodzie Ukrainy rośnie napięcie związane z zagrożeniem rosyjską inwazją w pobliżu granicy. Konflikt w Donbasie trwający od 2014 r. budzi obawy Ukrainy i Zachodu o wznowienie działań wojennych na pełną skalę. W centrum tych wydarzeń znajduje się wieś Nowoaleksandrówka. W ciągu dnia słychać tu strzały z broni ręcznej, po zmierzchu ustępują one hukowi sprzętu artyleryjskiego i ostrzałowi moździerzowemu. W wiosce mieszkało kiedyś 200 osób, po latach wojny pozostało tylko 11 mieszkańców. Wśród nich jest 73-letnia Hałyna, samotna staruszka. Kobieta w rozmowie z brytyjską telewizją Sky News przyznaje, że nie chce opuścić swojego domu. Wierzy, że Rosja nie dokona inwazji na Ukrainę. - Przyzwyczaiłam się do takiego życia tutaj... czuję się dobrze. Mało nas tu zostało, ale ludzie jeszcze są. Mnie u siebie dobrze – podkreśla mieszkanka Nowoaleksandrówki. Starszy lejtnant Wiktor Bieliekow z 24. Samodzielnego Batalionu Szturmowego cały czas obserwuje pobliskie pozycje separatystów. - Zawsze istnieje ryzyko, że nastąpi jakiś atak ze strony wroga. Dlatego tu jesteśmy. Prawdopodobieństwo ataku istnieje – twierdzi Bieliekow. Rosja zaprzecza doniesieniom o możliwym ataku. W trakcie niedawnego szczytu NATO-Rosja, Moskwa zażądała gwarancji od Sojuszu, że NATO nie rozszerzy się o Ukrainę lub inne kraje byłego Związku Radzieckiego. Te żądania zostały odrzucone. Rosja zaanektowała Półwysep Krymski należący do Ukrainy w 2014 r., a także wsparła prorosyjskich separatystów, którzy zajęli tereny przygraniczne na wschodzie tego kraju. W ciągu prawie ośmiu lat walk zginęło łącznie ponad 14 tys. osób.
Opcje
Niepokój we wschodniej Ukrainie. Mieszkańcy obawiają się agresji ze strony Rosji
1:43

Niepokój we wschodniej Ukrainie. Mieszkańcy obawiają się agresji ze strony Rosji

Ukraińcy we wschodniej części kraju sceptycznie oceniają rozmowy na forum Rady NATO-Rosja. - Nie widzę powodu, by negocjować z krajem-agresorem (Rosją) i z tymi ludźmi, którzy teraz walczą przeciwko nam. Nie widzę w tym nic pozytywnego – komentuje Svitlana Pechena, mieszkanka miasta Zołote w obwodzie ługańskim. Jej 10-osobowa rodzina żyje zaledwie 2 km od linii ostrzału. Wszyscy przywykli tu do codziennych dzięków z okolicy. - Myślisz, czy to salwa honorowa czy gdzieś padł strzał. Dla dzieci i tak to nie jest komfortowe. Nie tu ma wolności, nie ma takich możliwości, jak w czasie pokoju – dodaje kobieta. Jej mąż mimo wszystko liczy na szybkie zakończenie konfliktu. - Mam nadzieję, że ta wojna się skończy. Mam nadzieję, że nasze terytoria zostaną zwrócone Ukrainie – podkreśla Yuriy Pechenyi. - Liczę, że nasi ludzie zaczną odbudowywać kraj. Kraj, który jest bardzo bogaty – dodaje mężczyzna. Podczas ostatnich rozmów NATO-Rosja odrzucono żądania Kremla. Rosja domagała się gwarancji braku rozszerzenia Sojuszu o kraje byłego ZSRR. Jens Stoltenberg, szef NATO, przekazał, że każdy kraj ma prawo do suwerennych decyzji. Rosyjska delegacja nie wycofała się jednak z rozmów, pozostając otwarta na przyszłe spotkania. Konflikt między Rosją a Ukrainą jest wciąż realnym zagrożeniem. – Jesteśmy obecnie w krytycznym momencie dla europejskiego bezpieczeństwa – podsumował rozmowy w piątek 14 stycznia Jens Stoltenberg.
Opcje
Rosja gromadzi siły przy Ukrainie. Szef NATO: każda agresja Rosji będzie miała wysoką cenę
1:15

Rosja gromadzi siły przy Ukrainie. Szef NATO: każda agresja Rosji będzie miała wysoką cenę

Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO, wezwał Rosję do "deeskalacji i zmniejszenia napięcia". Powodem jest koncentracja wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą. Szef NATO wyliczył, że Rosja już drugi raz w tym roku przerzuciła na granicę ciężką broń, artylerię, drony, systemy elektroniczne i "dziesiątki tysięcy żołnierzy gotowych do walki". W trakcie wizyty na Łotwie, Stoltenberg zapewniał, że zachowanie Rosji na granicy z Ukrainą jest "niesprowokowane i niewyjaśnione". - Każda przyszła agresja Rosji przeciwko Ukrainie będzie miała wysoką cenę, poważne konsekwencje polityczne i gospodarcze dla Rosji – ostrzegał na konferencji Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO. Ukraina wyraziła zaniepokojenie w obliczu rosyjskich działań wojskowych blisko granicy obu krajów. Według naszego wschodniego sąsiada, może to sygnalizować plany Moskwy dotyczące inwazji na fragment Ukrainy. Kreml zaprzecza tym doniesieniom, oskarżając Kijów i zachodnich sojuszników Ukrainy o snucie takich teorii, w celu ukrycia własnych rzekomo agresywnych planów. W piątek 26 listopada prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) prowadzi postępowanie w związku z planowanym zamachem stanu w kraju, który miał się odbyć na początku grudnia. W sprawę miał być zaangażowany jeden z najbogatszych ukraińskich oligarchów oraz Rosjanie. Obie oskarżone strony zaprzeczyły.
Opcje
Przeżyli cztery wojny Palestyny z Izraelem. "Nie mamy tu teraz przyszłości"
2:45

Przeżyli cztery wojny Palestyny z Izraelem. "Nie mamy tu teraz przyszłości"

Przeżyli w Strefie Gazy liczne bombardowania. Stali się zakładnikami konfliktu Izraela z palestyńskimi bojownikami z Hamasu. Rodziny Khaldiyi i Zakiego Nassirów zdecydowały się opowiedzieć swoje historie przed kamerami i pokazać skalę zniszczeń w ich mieście Bajt Hanun. W ciągu 13 lat ci Palestyńczycy przeżyli cztery wojny. Byli świadkami śmierci, zniszczenia i cierpienia, z którym mieszkańcy w ich regionie wciąż się zmagają. Wąska uliczka Al-Baali niedaleko ich domu, stała się celem izraelskich nalotów w maju 2021 r., w trakcie eskalacji konfliktu. Obszar znajdował się na szczycie podziemnego tunelu palestyńskich bojowników. Wojsko Izraela użyło "precyzyjnej broni", by zniszczyć tunel, chcąc jednocześnie uniknąć ofiar wśród cywilów. Rakiety nie trafiły w żaden z domów, ale siła rażenia była tak duża, że rozerwała ściany i sufity okolicznych budynków, pozostawiając głębokie kratery na ulicy. Mieszkańcy niedawno wrócili do tego, co pozostało. Ich budynek będzie musiał zostać zburzony. - W pierwszej wojnie straciłam męża. Był kochany dla mnie i dzieci. Mąż przez 5 lat starał się ze mną o dzieci, a kiedy już je mieliśmy, on zginął męczeńsko. Druga wojna? W niej straciłam swój dom – wspomina Khaldiya Nassir, mieszkanka Bajt Hanun. Jak podaje ONZ, od 2008 r. w konfliktach z Izraelem zginęło ponad 4 tys. Palestyńczyków. Wielu z nich walczyło dla Hamasu lub innych grup bojowników. Ponad połowa ofiar to cywile. Tysiące osób zostało rannych. Po stronie izraelskiej w czterech wojnach miało zginąć 106 osób. - Mieliśmy pracę, byliśmy szczęśliwi. Sytuacja przed wojną, a nawet przed przybyciem władz palestyńskich, była tu doskonała. To wszystko oczywiście się zmieniło. Wtedy było dobrze, później zrobiło się źle, obecnie jest jeszcze gorzej – opowiada Zaki Nassir, mieszkaniec Bajt Hanun. - Nie mamy tu teraz przyszłości. Ciężko tu żyć w obecnej sytuacji. Mam na myśli zniszczenia, bombardowania i ataki na cele – podsumowuje mężczyzna.
Opcje