wojna (strona 11 z 24)

Rosja gromadzi siły przy Ukrainie. Szef NATO: każda agresja Rosji będzie miała wysoką cenę
1:15

Rosja gromadzi siły przy Ukrainie. Szef NATO: każda agresja Rosji będzie miała wysoką cenę

Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO, wezwał Rosję do "deeskalacji i zmniejszenia napięcia". Powodem jest koncentracja wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą. Szef NATO wyliczył, że Rosja już drugi raz w tym roku przerzuciła na granicę ciężką broń, artylerię, drony, systemy elektroniczne i "dziesiątki tysięcy żołnierzy gotowych do walki". W trakcie wizyty na Łotwie, Stoltenberg zapewniał, że zachowanie Rosji na granicy z Ukrainą jest "niesprowokowane i niewyjaśnione". - Każda przyszła agresja Rosji przeciwko Ukrainie będzie miała wysoką cenę, poważne konsekwencje polityczne i gospodarcze dla Rosji – ostrzegał na konferencji Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO. Ukraina wyraziła zaniepokojenie w obliczu rosyjskich działań wojskowych blisko granicy obu krajów. Według naszego wschodniego sąsiada, może to sygnalizować plany Moskwy dotyczące inwazji na fragment Ukrainy. Kreml zaprzecza tym doniesieniom, oskarżając Kijów i zachodnich sojuszników Ukrainy o snucie takich teorii, w celu ukrycia własnych rzekomo agresywnych planów. W piątek 26 listopada prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) prowadzi postępowanie w związku z planowanym zamachem stanu w kraju, który miał się odbyć na początku grudnia. W sprawę miał być zaangażowany jeden z najbogatszych ukraińskich oligarchów oraz Rosjanie. Obie oskarżone strony zaprzeczyły.
Przeżyli cztery wojny Palestyny z Izraelem. "Nie mamy tu teraz przyszłości"
2:45

Przeżyli cztery wojny Palestyny z Izraelem. "Nie mamy tu teraz przyszłości"

Przeżyli w Strefie Gazy liczne bombardowania. Stali się zakładnikami konfliktu Izraela z palestyńskimi bojownikami z Hamasu. Rodziny Khaldiyi i Zakiego Nassirów zdecydowały się opowiedzieć swoje historie przed kamerami i pokazać skalę zniszczeń w ich mieście Bajt Hanun. W ciągu 13 lat ci Palestyńczycy przeżyli cztery wojny. Byli świadkami śmierci, zniszczenia i cierpienia, z którym mieszkańcy w ich regionie wciąż się zmagają. Wąska uliczka Al-Baali niedaleko ich domu, stała się celem izraelskich nalotów w maju 2021 r., w trakcie eskalacji konfliktu. Obszar znajdował się na szczycie podziemnego tunelu palestyńskich bojowników. Wojsko Izraela użyło "precyzyjnej broni", by zniszczyć tunel, chcąc jednocześnie uniknąć ofiar wśród cywilów. Rakiety nie trafiły w żaden z domów, ale siła rażenia była tak duża, że rozerwała ściany i sufity okolicznych budynków, pozostawiając głębokie kratery na ulicy. Mieszkańcy niedawno wrócili do tego, co pozostało. Ich budynek będzie musiał zostać zburzony. - W pierwszej wojnie straciłam męża. Był kochany dla mnie i dzieci. Mąż przez 5 lat starał się ze mną o dzieci, a kiedy już je mieliśmy, on zginął męczeńsko. Druga wojna? W niej straciłam swój dom – wspomina Khaldiya Nassir, mieszkanka Bajt Hanun. Jak podaje ONZ, od 2008 r. w konfliktach z Izraelem zginęło ponad 4 tys. Palestyńczyków. Wielu z nich walczyło dla Hamasu lub innych grup bojowników. Ponad połowa ofiar to cywile. Tysiące osób zostało rannych. Po stronie izraelskiej w czterech wojnach miało zginąć 106 osób. - Mieliśmy pracę, byliśmy szczęśliwi. Sytuacja przed wojną, a nawet przed przybyciem władz palestyńskich, była tu doskonała. To wszystko oczywiście się zmieniło. Wtedy było dobrze, później zrobiło się źle, obecnie jest jeszcze gorzej – opowiada Zaki Nassir, mieszkaniec Bajt Hanun. - Nie mamy tu teraz przyszłości. Ciężko tu żyć w obecnej sytuacji. Mam na myśli zniszczenia, bombardowania i ataki na cele – podsumowuje mężczyzna.
Przypadkowo odkryli macewę na Lubelszczyźnie. Jej druga funkcja zaskakuje
0:55

Przypadkowo odkryli macewę na Lubelszczyźnie. Jej druga funkcja zaskakuje

Macewa na terenie prywatnego gospodarstw. 21 czerwca mieszkańcy miejscowości Andrzejów (gm. Urszulin na Lubelszczyźnie) dokonali niezwykłego odkrycia. Na terenie jednej z działek przypadkowo odkryto fragment macewy z piaskowca (płyty z żydowskiego nagrobka) w kształcie koła z wykutym kwadratowym otworem. O wyjątkowym odkryciu poinformował Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków. Okazało się, że płyta była wtórnie wykorzystywana jako kamień szlifierski – służyła jako toczek do ostrzenia narzędzi. Nikt nie wie, w jaki sposób macewa znalazła się w tym miejscu. W Andrzejowie i bliskiej okolicy nie było żadnego cmentarza żydowskiego. Najbliższe znajdują się w Łęcznej, Sosnowicy, Włodawie. Coraz częściej odnajduje się pozostałości żydowskich nagrobków w nietypowych miejscach. W czasach II wojny światowej Niemcy dewastowali cmentarze żydowskie, a płyty z nagrobków wykorzystywali do budowy dróg, budowy murów czy utwardzania chodników. Macewy traktowano wówczas jako darmowy materiał budowlany. Płyta z Andrzejowa zawiera pozostałości inskrypcji. Udało się odczytać pojedyncze słowa – nagrobek był poświęcony zmarłej kobiecie i jej żyjącemu mężowi. Na podstawie cech pisma macewę można datować na XIX w. lub początek XX w. Jak podaje Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków, o odkryciu została poinformowana Komisja Rabiniczna do Spraw Cmentarzy przy Biurze Naczelnego Rabina Polski w Warszawie.
Najstarszy konflikt rasowy. Nowe badania prehistorycznych kości z Sudanu zakasują
1:03

Najstarszy konflikt rasowy. Nowe badania prehistorycznych kości z Sudanu zakasują

Prehistoryczna wojna w Sudanie miała być najstarszą zidentyfikowaną wojną rasową. Po latach prawda wyszła na jaw. W rzeczywistości była to cała seria konfliktów - tak wynika z ponownej analizy szkieletów sprzed 13 tys. lat. Wyleczone ślady po kontuzjach i ranach na szczątkach z prehistorycznego cmentarza Jebel Sahaba w Sudanie wskazują, że ówcześni mieszkańcy przeżyli kilka brutalnych ataków, a nie walczyli w jednym pojedynku, jak uważano dotąd. Niezwykły cmentarz w Dolinie Nilu, znajdujący się w pobliżu północnej granicy Sudanu z Egiptem, odkryto w 1965 r. Znaleziono na nim szczątki co najmniej 61 osób datowane na ok. 11 tys. r. p.n.e. Połowa ze zbadanych osób zmarła w wyniku zadanych ran. Eksperci uważali, że to miejsce najstarszego konfliktu rasowego. Szkielety, obecnie przechowywane w British Muzeum w Londynie, ponownie przeanalizowali naukowcy z francuskiego Narodowego Centrum Badań Naukowych i Uniwersytetu w Tuluzie. 41 osób (67 proc. pochowanych w Jebel Sahaba) miało przynajmniej jeden rodzaj zagojonego urazu. To sugeruje powtarzające się potyczki lub najazdy między różnymi grupami. Połowa obrażeń to rany kłute włóczniami i strzałami. Przedmiotem konfliktów mogła być konkurencja o żywność w trakcie trwającej wówczas katastrofy ekologicznej epoki lodowcowej. Szczegółowe wyniki badań naukowcy opisali w czasopiśmie "Scientific Reports".