wojsko (strona 2 z 20)

Konflikt Rosja-Ukraina. We wsi na linii ostrzału pozostała garstka mieszkańców
1:53
WIDEO

Konflikt Rosja-Ukraina. We wsi na linii ostrzału pozostała garstka mieszkańców

W niemal opustoszałej wsi na wschodzie Ukrainy rośnie napięcie związane z zagrożeniem rosyjską inwazją w pobliżu granicy. Konflikt w Donbasie trwający od 2014 r. budzi obawy Ukrainy i Zachodu o wznowienie działań wojennych na pełną skalę. W centrum tych wydarzeń znajduje się wieś Nowoaleksandrówka. W ciągu dnia słychać tu strzały z broni ręcznej, po zmierzchu ustępują one hukowi sprzętu artyleryjskiego i ostrzałowi moździerzowemu. W wiosce mieszkało kiedyś 200 osób, po latach wojny pozostało tylko 11 mieszkańców. Wśród nich jest 73-letnia Hałyna, samotna staruszka. Kobieta w rozmowie z brytyjską telewizją Sky News przyznaje, że nie chce opuścić swojego domu. Wierzy, że Rosja nie dokona inwazji na Ukrainę. - Przyzwyczaiłam się do takiego życia tutaj... czuję się dobrze. Mało nas tu zostało, ale ludzie jeszcze są. Mnie u siebie dobrze – podkreśla mieszkanka Nowoaleksandrówki. Starszy lejtnant Wiktor Bieliekow z 24. Samodzielnego Batalionu Szturmowego cały czas obserwuje pobliskie pozycje separatystów. - Zawsze istnieje ryzyko, że nastąpi jakiś atak ze strony wroga. Dlatego tu jesteśmy. Prawdopodobieństwo ataku istnieje – twierdzi Bieliekow. Rosja zaprzecza doniesieniom o możliwym ataku. W trakcie niedawnego szczytu NATO-Rosja, Moskwa zażądała gwarancji od Sojuszu, że NATO nie rozszerzy się o Ukrainę lub inne kraje byłego Związku Radzieckiego. Te żądania zostały odrzucone. Rosja zaanektowała Półwysep Krymski należący do Ukrainy w 2014 r., a także wsparła prorosyjskich separatystów, którzy zajęli tereny przygraniczne na wschodzie tego kraju. W ciągu prawie ośmiu lat walk zginęło łącznie ponad 14 tys. osób.
"Zadziwiająca sprawa, że taki żołnierz został dopuszczony do takich czynności". Gen. Bieniek o dezerterze
3:42
WIDEO

"Zadziwiająca sprawa, że taki żołnierz został dopuszczony do takich czynności". Gen. Bieniek o dezerterze

Rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz poinformowała, że żołnierz, który w ubiegłym tygodniu uciekł na Białoruś, usłyszy zarzut dezercji. Taki czyn zagrożony jest karą do 10 lat więzienia. W programie "Newsroom WP" gen. Mieczysław Bieniek powiedział, że kwalifikacja czynu może ulec zmianie, jeśli prokuratura znajdzie dowody świadczące o tym, że Emil Cz. mógł przekazać Białorusinom jakieś informacje dotyczące polskiej armii. - W przypadku szpiegostwa, taki czyn zagrożony jest karą do 25 lat więzienia. Pytanie, jakie on mógł przekazać tajemnice. Rozmieszczenie jednostki, częstotliwości, na których nadajemy. Dla strony białoruskiej to jest jasne. Mają po drugiej stronie granicy system walki radioelektronicznej. Oni wiedzą, na jakich częstotliwościach pracujemy, podsłuchują nasze rozmowy. Mam nadzieję, że nasze służby o tym również wiedzą i stosują jakąś szyfrografię - mówił gen. Bieniek. Generał został również zapytany o to, jak to się stało, że w wojsku służył człowiek, który nie raz popadł w konflikt z prawem. - Sam sobie zadaję takie pytanie. Selekcjonując żołnierzy (...) służby kontrwywiadu wojskowego, które są tak bardzo teraz rozbudowane, powinny nadzorować, monitorować takie sprawy. Szczególnie monitorować zachowania żołnierzy, którym powierzane są odpowiedzialne zadania, na granicy. To jest dla mnie zadziwiająca sprawa, że taki żołnierz został dopuszczony do takich czynności - podsumował gen. Bieniek.
Rosyjskie rakiety na wyspie na Pacyfiku. Zdecydowany ruch Moskwy w sporze
1:24
WIDEO

Rosyjskie rakiety na wyspie na Pacyfiku. Zdecydowany ruch Moskwy w sporze

Rosyjskie wojsko rozmieściło systemy rakietowe obrony wybrzeża w pobliżu wysp Pacyfiku, do których pretensje rości Japonia. Ten ruch ma podkreślić zdecydowane stanowisko Moskwy w sporze terytorialnym z Krajem Kwitnącej Wiśni. Systemy zostały umieszczone na Matua, bezludnej wyspie wulkanicznej w środku łańcucha Wysp Kurylskich. Rosyjskie Ministerstwo Obrony opublikowało w czwartek (2 grudnia) nagranie przedstawiające sprzęt wojskowy. Rozmieszczenie obejmowało utworzenie pomieszczeń mieszkalnych dla personelu, hangarów dla pojazdów i innej infrastruktury. Broń jest zdolna do uderzenia w cele morskie w zasięgu do 500 kilometrów. Akcja nastąpiła po serii posunięć Rosji w celu wzmocnienia obecności wojskowej na Wyspach Kurylskich. W 2016 roku na dwóch z czterech najbardziej wysuniętych na południe Wysp Kurylskich umieściła systemy rakietowe obrony wybrzeża Bal i Bastion. W kolejnych latach wysyłała tam najwyższej klasy systemy rakiet przeciwlotniczych i tworzyła bazę lotniczą na wyspie Iturup, gdzie rozmieszczono myśliwce. Japonia rości prawa terytorialne do czterech najbardziej wysuniętych na południe wysp łańcucha Kurylskiego i nazywa je Terytoriami Północnymi. Związek Radziecki zajął te wyspy w ostatnich dniach II wojny światowej, a spór powstrzymał kraje od podpisania traktatu pokojowego, formalnie kończącego działania wojenne. Na owalnej, 11-kilometrowej wyspie, na której rozmieszczono rosyjskie pociski, podczas II wojny światowej znajdowała się japońska baza wojskowa. Po przejęciu Wysp Kurylskich przez ZSRR, Matua była miejscem sowieckiej bazy wojskowej, która została zamknięta z powodu braku funduszy po upadku Związku Radzieckiego w 1991 roku.
Brytyjski F-35B runął do wody w trakcie startu. Wyciekło nagranie z momentu wypadku
1:01
WIDEO

Brytyjski F-35B runął do wody w trakcie startu. Wyciekło nagranie z momentu wypadku

Brytyjski myśliwiec F-35B spadł z końca pasa startowego lotniskowca i zatonął w Morzu Śródziemnym. Do sieci właśnie wyciekło nagranie z tego wypadku, do którego doszło na jednostce HMS Queen Elizabeth 17 listopada. Tajny dotąd obraz z kamery okrętu został skopiowany na telefon. Materiał z naruszeniem bezpieczeństwa pojawił się na Twitterze. W trakcie niewyjaśnionego dotąd incydentu warta 100 mln funtów maszyna zsunęła się z końca pasa startowego prosto do wody. Pilot odniósł niewielkie obrażenia. Zdążył katapultować się i został szybko wyciągnięty z wody. Przyczyna katastrofy jest wciąż badana, ale uważa się, że nie doszło do awarii technicznej. Prawdopodobnie zawinił człowiek. Pojawiły się głosy, że na maszynie leżała plastikowa osłona przeciwdeszczowa i po starcie została zassana do silnika. F-35B wciąż pozostaje na dnie morza. Trwa podwodny wyścig w celu odnalezienia wraku myśliwca i zabezpieczenia miejsca katastrofy pod wodą. Brytyjczycy chcą to zrobić, zanim na miejscu pojawią się rosyjscy nurkowie. Maszyna pozostaje na dnie Morza Śródziemnego już drugi tydzień. Problemem dla Brytyjczyków jest także sam wyciek nagrania momentu katastrofy. Tamtejsze służby próbują ustalić, kto odpowiada za telefoniczne nagranie i rozpowszechnienie klipu w sieci. Wiadomo, że dokonał tego członek załogi. Maszyna była jednym z ośmiu F-35 na pokładzie HMS Queen Elizabeth. Wielka Brytania ma łącznie 24 takie myśliwce. To pierwszy tak poważny incydent z udziałem któregokolwiek z nich. F-35B to najnowocześniejszy samolot bojowy i wywiadowczy, który może latać z prędkością naddźwiękową, będąc niewykrywalnym dla radarów. Rosja bacznie obserwuje brytyjski lotniskowiec HMS Queen Elizabeth. To jeden z dwóch największych okrętów zbudowanych dla brytyjskiej marynarki.
Rosja gromadzi siły przy Ukrainie. Szef NATO: każda agresja Rosji będzie miała wysoką cenę
1:15
WIDEO

Rosja gromadzi siły przy Ukrainie. Szef NATO: każda agresja Rosji będzie miała wysoką cenę

Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO, wezwał Rosję do "deeskalacji i zmniejszenia napięcia". Powodem jest koncentracja wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą. Szef NATO wyliczył, że Rosja już drugi raz w tym roku przerzuciła na granicę ciężką broń, artylerię, drony, systemy elektroniczne i "dziesiątki tysięcy żołnierzy gotowych do walki". W trakcie wizyty na Łotwie, Stoltenberg zapewniał, że zachowanie Rosji na granicy z Ukrainą jest "niesprowokowane i niewyjaśnione". - Każda przyszła agresja Rosji przeciwko Ukrainie będzie miała wysoką cenę, poważne konsekwencje polityczne i gospodarcze dla Rosji – ostrzegał na konferencji Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO. Ukraina wyraziła zaniepokojenie w obliczu rosyjskich działań wojskowych blisko granicy obu krajów. Według naszego wschodniego sąsiada, może to sygnalizować plany Moskwy dotyczące inwazji na fragment Ukrainy. Kreml zaprzecza tym doniesieniom, oskarżając Kijów i zachodnich sojuszników Ukrainy o snucie takich teorii, w celu ukrycia własnych rzekomo agresywnych planów. W piątek 26 listopada prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) prowadzi postępowanie w związku z planowanym zamachem stanu w kraju, który miał się odbyć na początku grudnia. W sprawę miał być zaangażowany jeden z najbogatszych ukraińskich oligarchów oraz Rosjanie. Obie oskarżone strony zaprzeczyły.
Służba wojskowa. Propozycja Kaczyńskiego podoba się generałowi
3:03
WIDEO

Służba wojskowa. Propozycja Kaczyńskiego podoba się generałowi

Choć wicepremier Kaczyński i minister Błaszczak zapewnili, że nie będzie powrotu do obowiązkowej służby wojskowej, podczas ostatniej konferencji przedstawili inny pomysł. Rząd wprowadzi dobrowolną zasadniczą służbę wojskową dla ochotników. O skomentowanie takiego rozwiązania poprosiliśmy w programie "Newsroom WP" gen. Bogusława Packa. - Ten element właściwie bardzo mi się podobał, bo powrót do obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej nie jest dobrym pomysłem. W Polsce to nie funkcjonowało najlepiej. Natomiast dobrowolna służba i właśnie taka, jak to podano (podczas konferencji - red.), praktycznie 12-miesięczna, to będzie duży postęp, jeśli chodzi o system obronny. Oczywiście, jeżeli będzie nas stać na zapłacenie 4400 zł żołnierzowi w czasie odbywania tej służby zasadniczej. (…) Mówimy tu oczywiście o poziomie bardzo podstawowym, bo w ciągu 12 miesięcy można nauczyć jedynie podstaw - stwierdził. Jak przekonywał generał, modernizacja wojska jest procesem ustawicznym, a państwa "czynią to ciągle, w zależności od zagrożeń, potrzeb i własnych możliwości". - Polska jest średnim krajem, jeśli chodzi o możliwości obronne. Biorąc pod uwagę zagrożenia, które mogą czekać na nas w Europie, nieprzypadkowo staramy się znaleźć miejsce w szerszym systemie obronnym, w którym moglibyśmy liczyć na sojuszników. (…) Trudno wyobrazić sobie tak potężną obronnie Polskę, żeby mogła samodzielnie stawić czoła takiemu państwu jak Federacja Rosyjska - przyznał.