dziecko

Grób małego dziecka sprzed 10 tysięcy lat. Przełomowe odkrycie we Włoszech
1:06

Grób małego dziecka sprzed 10 tysięcy lat. Przełomowe odkrycie we Włoszech

Archeolodzy z Uniwersytetu w Kolorado w Stanach Zjednoczonych, odkryli grób małego dziecka, które żyło około o 10 tysięcy lat temu, w okresie mezolitu. Naukowcy odkryli grób jeszcze w 2017 roku, lecz dopiero po dokładnym zbadaniu szczątków i miejsca, zdecydowali się ujawnić to, czego się dowiedzieli. Pochówek znajduje się w jaskini Arma Veirana w dolinie rzeki Neva w Ligurii, w północno-zachodnich Włoszech. Analiza szczątków dziecka wykazała, że była to mała dziewczynka, która zmarła ok. 40-50 dni po narodzinach. Naukowcy nadali jej imię ''Neve''. Obok niej naukowcy odnaleźli koraliki, wisiorki z muszelek oraz szpon drapieżnego ptaka, prawdopodobnie orła lub sowy. Zdaniem badaczy wskazuje to na uroczysty pochówek. Dziecko musiało być ważnym członkiem społeczności i traktowane z podobnym szacunkiem jak dorośli. – Ewolucja zwyczajów, które towarzyszyły grzebaniu zmarłych u wczesnych ludzi, ma niezwykłe kulturowe znaczenie - powiedziała Jamie Hodgkins z Uniwersytetu w Kolorado. Pochówki dzieci z prehistorii są niezwykle rzadkie. Dlatego naukowcy podkreślają ważność odkrycia grobu ''Neve''. Mezolit nastał po ustąpieniu zlodowacenia i był to ostatni okres w Europie, kiedy łowiectwo i zbieractwo dominowało jako tryb życia. Odnalezienie pochówki ''Neve'' pozwoli lepiej zrozumieć historię rozwoju człowieka.
4-latek tonął nad zalewem Nakło-Chechło na Śląsku. Pijany ojciec siedział w barze
1:54

4-latek tonął nad zalewem Nakło-Chechło na Śląsku. Pijany ojciec siedział w barze

Bardzo niewiele brakowało, aby doszło do tragedii nad zalewem Nakło-Chechło w województwie śląskim. Pozostawiony bez opieki 4-letni chłopiec zachłysnął się wodą i zaczął się topić. Obecni na miejscu ratownicy WOPR zobaczyli tonące dziecko i ruszyli mu z pomocą. Udało się wyciągnąć go na brzeg i udzielić pomocy. Pytanie, gdzie byli w tym czasie rodzice 4-latka? Odpowiedzi udzieliła podinspektor Aleksandra Nowara, rzeczniczka KWP w Katowicach, która była gościem programu Newsroom WP. - Okazało się, że chłopiec był pod opieką swojego rodzeństwa, w wieku 8 i 9 lat.[...] Policjanci, którzy byli na miejscu, szybko ustalili, że jest z nimi ojciec, ale nie było go na brzegu jeziora ani w zasięgu wzroku. [...] Okazało się niestety, że był w najbliższym barze - przekazała podinspektor. Mężczyzna został zatrzymany. 46-latek tłumaczył się tym, że skoro kąpielisko jest strzeżone, to obowiązkiem ratowników jest zadbanie o bezpieczeństwo dzieci. Po zbadaniu alkomatem okazało się, że 46-latek ma ponad 2 promile alkoholu we krwi. Zostaną mu przedstawione zarzuty narażenia na utratę zdrowia lub życia swoich dzieci. Grozić może mu nawet do 5 lat pozbawienia wolności. - Absolutnie nie spuszczamy z oczu swoich pociech. Dbamy o to, to jest nasz obowiązek. [...] Jeżeli udajemy się na kąpielisko strzeżone lub niestrzeżone, to nie spożywamy alkoholu, bo ten alkohol bardzo często prowadzi do tragedii - zaapelowała na koniec podinspektor Aleksandra Nowara.