morze bałtyckie

"Sieci widmo" na dnie Bałtyku. Nagranie z odkrycia i wielkiej akcji polskich nurków
1:03

"Sieci widmo" na dnie Bałtyku. Nagranie z odkrycia i wielkiej akcji polskich nurków

Wielka akcja oczyszczania Bałtyku w okolicach Jastarni. To w tej części kraju, w miniony weekend, działali nurkowie z polskiego oddziału "Ghost Diving Poland" - stowarzyszenia, które zajmuje się ochroną zwierząt i morskiego środowiska oraz zwiększaniem bezpieczeństwa nurków w Polsce i na świecie. Ich celem były tzw. sieci widmo zalegające w tej części Morza Bałtyckiego. Chodzi o stare sieci rybackie, narzędzia połowowe oraz ich fragmenty, które są pod wodą. Często są gubione przez rybaków w trakcie sztormów lub porzucane gdy zaczepią się o wraki statków lub inne zatopione przedmioty. W Jastarni nurkowie za cel obrali oczyszczenie okolicy zatopionego wraku kutra rybackiego. W sieci opublikowali niezwykłe nagranie z akcji, które pokazuje to, co zalega na dnie Bałtyku i to tak blisko wybrzeża. Liczba zalegających morskich śmieci i skala samego problemu są ogromne. Tylko w 2017 r. z Bałtyku wyłowiono 147 ton odpadów morskich. Z roku na rok ich przybywa. W misji pomagali eksperci z centrum nurkowania "Baza Jasa". To kolejna już akcja oczyszczania naszego morza z sieci widmo przez "Ghost Diving Poland" we współpracy z Akwarium Gdyńskim. Polscy nurkowie są częścią ogólnoświatowej organizacji ekologicznej "Ghost Diving", która prężnie działa na kilku kontynentach. W samej Europie podobne akcje oczyszczania mórz odbywały się w tym roku u wybrzeży m.in. Grecji, Cypru, Włoch, Chorwacji, Niemiec, Danii i Wielkiej Brytanii.
Wrak lotniskowca na dnie Bałtyku. Historia niemieckiego Graf Zeppelin
1:41

Wrak lotniskowca na dnie Bałtyku. Historia niemieckiego Graf Zeppelin

Graf Zepelin to jedyny niemiecki lotniskowiec, który miał zostać wykorzystany podczas II wojny światowej. Nigdy jednak do tego nie doszło. Okręt zaczęto projektować już w 1934 roku, a prace nad jego wykonaniem zaczęto w 1936 roku. Jego konstrukcją zajęła się stocznia Deutsche Werker w Kolonii. Hitler nie czekał jednak z jego ukończeniem i lotniskowiec został wypuszczony na morze tuż przed wybuchem II wojny światowej, w 1938 roku. Prace nad jego dokończeniem wznowiono już podczas działań wojennych w 1941 roku. Porażki na froncie wschodnim w 1943 roku sprawiły, że naziści musieli znowu odłożyć plany na jego dokończenie, gdyż zabrakło na to funduszy. Graf Zeppelin pod koniec wojny w 1945 roku, został poważnie uszkodzony przez radziecką artylerię. 265-metrowy kolos został odholowany do Świnoujścia. Po wojnie uszkodzony okręt miał trafić do Leningradu w celach badawczych, lecz nigdy tam nie dotarł. 17 sierpnia 1947 roku potwierdzono, że okręt został zatopiony. Odnaleziono go dopiero w 2006 roku. To polski okręt ORP Arctowski dokonał identyfikacji wraku 12 lipca 2006 roku. Znajduje się na głębokości 87 metrów, ok. 55 km na północ od Władysławowa. Naukowcy spierali się latami, jaka była przyczyna zatopienia niemieckiego lotniskowca. Najbardziej prawdopodobną wersją jest przeznaczenie okrętu do testów wytrzymałościowych. Radzieccy żołnierze mieli użyć aż 2000 kg materiałów wybuchowych, które posłały Graf Zeppelin na dno.