WAŻNE
TERAZ

Kłopoty Brauna. Jest wniosek prokuratury o zgodę na zatrzymanie

afganistan

Rosjanie gotowi na odparcie terrorystów z Afganistanu. Nagranie z ćwiczeń wojskowych
WIDEO

Rosjanie gotowi na odparcie terrorystów z Afganistanu. Nagranie z ćwiczeń wojskowych

Rosyjscy żołnierze przeprowadzili w niedzielę (24 października) ćwiczenia antyterrorystyczne w bazie wojskowej w stolicy Tadżykistanu, Duszanbe. Ich celem było przygotowanie się na możliwe zagrożenia bezpieczeństwa pochodzące z Afganistanu. 201. baza wojskowa w Duszanbe jest jedną z największych placówek wojskowych na terenie byłego Związku Radzieckiego. Ponad 1500 żołnierzy służących w bazie wzięło udział w manewrach. Dodatkowo uczestniczyło w nich ok. 5000 żołnierzy i ponad 700 pojazdów opancerzonych, które przybyły tam specjalnie w tym celu z Rosji, Tadżykistanu i kilku innych krajów Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, któremu przewodzi Rosja. W tym roku baza została wyposażona w najnowocześniejsze uzbrojenie. Chodzi m.in. o nowe wozy bojowe piechoty, przenośne wyrzutnie rakietowe, a także przeciwpancerne systemy rakietowe. Szef sztabu 201. bazy, pułkownik Jewgienij Archimienko powiedział, że do końca roku do bazy trafią również nowe czołgi T-72 B3. Rosyjscy urzędnicy przekazali w oświadczeniu, że wierzą w obietnicę Talibów, że nie będą oni zagrażać sąsiednim krajom. Zauważyli jednak, że Państwo Islamskie, Al-Kaida i inni bojownicy w północnym Afganistanie, mogą próbować zdestabilizować sytuację w sąsiadujących krajach. Podkreślili także, że przemyt narkotyków z Afganistanu nadal jest problemem i będzie stanowił wyzwanie. Moskwa zobowiązała się do udzielenia pomocy wojskowej swoim byłym sojusznikom z OUBZ w Azji Środkowej. Związek Radziecki prowadził w Afganistanie 10-letnią wojnę, która zakończyła się wycofaniem jego wojsk w 1989 roku. W ostatnich latach Rosja powróciła do roli wpływowego pośrednika w kontaktach między zachodem a Afganistanem, organizując kilka rund rozmów z afgańskimi oficjelami. Rosja przez lata starała się również nawiązać kontakty z Talibami, mimo że w 2003 roku uznała tę grupę za organizację terrorystyczną i nigdy jej z tej listy nie usunęła. W przeciwieństwie do wielu innych krajów Rosja nie ewakuowała swojej ambasady w Kabulu po tym, jak w sierpniu Talibowie siłą zajęli afgańską stolicę.
Afganistan z nowym, surowym prawem. Byli talibscy więźniowie policjantami w Kabulu
WIDEO

Afganistan z nowym, surowym prawem. Byli talibscy więźniowie policjantami w Kabulu

Niegdyś osadzeni w afgańskich górach, dziś są miejską policją w stolicy i patrolują ulice miasta naznaczonego bezprawiem. Talibowie surowo przestrzegają własnego prawa na ulicach w Kabulu. Zaznaczają swoją obecność w codziennych patrolach. Niektórzy swoje AK-47 zamienili na amerykańskie M16 pozostawione przez siły afgańskie. Powstrzymują dzięki nim uliczne bójki, wzywają podejrzanych przestępców na posterunki policji i ścigają tych, którzy nie słuchają ich wezwań lub nie stosują się do surowych reguł prawa islamskiego. Paradoksalnie przestępczość w Kabulu zmalała. Za czasów rządów Aszrafa Ghaniego kradzieże, porwania i korupcja były tu niemal codziennością. Teraz wielu Afgańczyków odetchnęło. Sytuacja uspokoiła się, bo ludzie obawiają się surowych reguł Talibów. W latach 90. popularne były kary takie jak amputacja rąk dla złodziei, czy publiczna egzekucja morderców przez rozstrzelanie. Policja religijna biła wówczas mężczyzn za przycinanie brody lub nieuczestniczenie w modlitwach. Talibowie zapowiedzieli, że przywrócą część dawnych kar. - Tu nie ma żadnego prawa. Nasz system sądowniczy przestał istnieć. Cokolwiek powie kilku mężczyzn za zamkniętymi drzwiami, to właśnie musisz zrobić – deklaruje Shah Popal, mieszkaniec Kabulu. - Okupacja jest zakończona, a islamscy uczeni zajęli stanowiska sędziów. Wszystko, co jest tutaj robione, jest robione zgodnie z prawem szariatu – podkreśla Shair, sędzia i talibski oficer.
Dramatyczna relacja ewakuacji z Afganistanu. Kluzik-Rostkowska: ''Nie mieliśmy pewności, czy dzieci dotrwają do rana''
WIDEO

Dramatyczna relacja ewakuacji z Afganistanu. Kluzik-Rostkowska: ''Nie mieliśmy pewności, czy dzieci dotrwają do rana''

Poseł Platformy Obywatelskiej, Joanna Kluzik-Rostkowska, brała czynny udział w pomocy Polakom oraz Afgańczykom, współpracującym z rządem w Polsce, w ewakuacji z Afganistanu, po zdobyciu kraju przez Talibów. W programie Newsroom WP opowiedziała o dramatycznych okolicznościach, w których musiała działać. - Ewakuowaliśmy afgańskiego dyplomatę z żoną i czwórką dzieci. Na lotnisku zgubił nam się dyplomata. Później znaleźliśmy dyplomatę, ale zgubiła się żona z tymi dziećmi. Kłopot był taki, że jedno z dzieci zostało poturbowane, musiało trafić do szpitala. Drugie dziecko dostało gazem po oczach. Musieli pojechać do szpitala, ale poprosiliśmy, aby wrócili na lotnisko. Dziecko z kłopotami doszło do bramy Brytyjczyków 2 minuty po zamknięciu lotniska - wspominała poseł. Dalej przedstawiła dalsze losy tej rodziny, które na szczęście skończyły się dobrze. - Nie udało nam się przekonać Brytyjczyków, aby otworzyli to lotnisko dla tej kobiety i dla tych dzieci. Nie mieliśmy żadnej pewności, czy te dzieci dotrwają do rana. Szczęśliwie, tak się okazało - powiedziała poseł PO. Inną historią, którą zapamiętała z tamtego ciężkiego czasu, była próba ewakuacji afgańskiej kobiety w zaawansowanej ciąży, która na lotnisku zaczęła rodzić. Musiała zostać przewieziona do szpitala i tam urodziła. - Z takim dzieckiem trzydniowym postanowili jednak dojść do lotniska. Ja im mówiła, że to ich ryzyko. Miałam w głowie przeświadczenie, co oni tam robią. Teraz w rozmowach wyszło, że doszli, pojechali i są w Polsce - przekazał gość Newsroom WP. Ostatnia przytoczona historia dotyczyła ojca z synem. Byli oni na liście poseł Kluzik-Rostkowskiej do pomocy. - Oni mi się zgubili dwa razy. [...] W niedzielę się odnaleźli. [...] Ja do szefa operacji, aby ich szukał na lotnisku. Padła komórka i znowu ich nie ma. Minął dzień albo dwa, brat mi pisze, są, znaleźli się w Ugandzie. Okazało się, że Amerykanie poprosili Ugandyjczyków, aby zabrali im 2 tys. ludzi i te samoloty z Ugandy wylądowały i pytali ludzi, czy polecą z nimi. Zamiast w Warszawie, wylądowali w Ugandzie. Skończyło się dobrze - powiedziała na koniec Joanna Kluzik-Rostkowska.
Miesiąc temu pomagały innym, dziś zostały same. Kobiety na ponurej przyszłości w Afganistanie i represjach talibów
WIDEO

Miesiąc temu pomagały innym, dziś zostały same. Kobiety na ponurej przyszłości w Afganistanie i represjach talibów

Kobiety w Afganistanie opowiedziały o swoim strachu przed nowym reżimem talibów. Do ich przerażenia dochodzi złość i frustracja, że mimo starań ewakuacyjnych pozostały w Kabulu. Według oficjalnych informacji ma obowiązywać amnestia dla tych, którzy pracowali z innymi krajami, ale zostali w Afganistanie. Pojawiają się jednak doniesienia o talibach chodzących po domach, którzy chcą zemsty za tamte działania. 24-letnia była działaczka USAID (Amerykańska Agencja ds. Rozwoju Międzynarodowego) wyznała stacji Sky News, że czuje się zdradzona przez amerykańskie władze. Kobieta twierdzi, że na żaden z jej wniosków o azyl nie udzielono odpowiedzi.- Noszę w sercu jakąś nienawiść do nich. – wyznała podczas wywiadu. Innej działaczce, pracującej na rzecz wzmocnienia pozycji kobiet, Wielka Brytania obiecała schronienie. Ze względu na samobójczy zamachu bombowy na lotnisku w Kabulu nigdy nie otrzymała azylu. Początkowo talibowie zapewniali, że będą szanować prawa kobiet, jednak czwartek (9 września) przedstawiciel talibów udzielił wywiadu dla TOLOnews, podczas uznał, że kobieta nie może pełnić funkcji ministra. - To tak, jakbyś zakładał jej na szyję coś, czego ona nie może nosić. Nie jest konieczne, aby kobieta była w gabinecie, powinny rodzić- podsumował Sayed Zekrullah Hashimi. Nagranie zostało zamieszczone na Twitterze przez dziennikarza Natiqa Malikzada, pracującego dla "Times of India". Talibowie narzucili ostrą interpretację prawa islamskiego, w tym surowe restrykcje wobec kobiet i mniejszości. - To społeczeństwo islamskie i nie trzeba im mówić, żeby nosili hidżab – powiedział w rozmowie ze Sky News jeden z bojowników.