ryba

"Żywa skamielina”. Rybak z Kansas złowił pradawny gatunek ryby
1:27

"Żywa skamielina”. Rybak z Kansas złowił pradawny gatunek ryby

W poniedziałek (20 września) w rzece Neosho w stanie Kasnas, w USA, wędkarz złowił wyjątkową rybę. Okaz ważył 40 kilogramów i przypomniał aligatora. Szybko ustalono, że jest to niszczuka krokodyla, czyli gatunek ryby, której historia sięga 100 milionów lat. Jest ona często nazwana "żywą skamieliną". To pierwsze odnotowane w historii złowienie niszczuki w tych rejonach. - Kiedy po raz pierwszy wynurzyła się z wody byłem zszokowany, oszołomiony. Widziałem skoki tych ryb, ale nie takie, jakie robił ten osobnik – powiedział podczas rozmowy z CNN wędkarz Danny Lee Smith, który złowił niszczukę. Ten gatunek ryby najczęściej spotykany jest u wybrzeży Florydy, Luizjany, Alabamy, Teksasu i w wodach Zatoki Meksykańskiej. Obecnie eksperci ustalają, skąd zatem wzięła się w rzece w centralnej części Stanów Zjednoczonych. Naukowcy planują przeprowadzić serie analiz oraz przebadać dokładnie jej płetwy zwierzęcia. Na podstawie uzyskanych danych będzie można m.in. ustalić jej pochodzenie. Biolodzy nie wykluczają, że niszczuka była wcześniej zwierzęciem domowym. Doug Nygren, dyrektor Kansas Department of Wildlife ds. Rybołówstwa przekazał, że ryba mogła być zakupiona w sklepie i wypuszczona na wolność, gdy stała się zbyt duża. Niszczuka krokodyla osiąga do 3 metrów długości ciała i wagę do 166 kg. Jest rządki i zagrożony ryb z gatunku promieniopłetwych. Należy do gatunków zagrożonych wymarciem.
Wyjątkowe gołąbki z rybą. Wyśmienity przepis, który zaskoczy gości
1:51

Wyjątkowe gołąbki z rybą. Wyśmienity przepis, który zaskoczy gości

Gołąbki to tradycyjna potrawa, goszcząca na stołach Polaków podczas niedzielnych obiadów. Najczęściej podawana jest z mięsem, czasami z dodatkiem ryżu lub kaszy. Dużo mniej znanym wariantem są gołąbki z rybą. To wyjątkowe danie, jest równie proste do zrobienia, co wersja tradycyjna, a zaskoczy niejednego smakosza. Do przygotowania naszych gołąbków będziemy potrzebować 1,5 kg filetu z ulubionej ryby, główka dużej kapusty (najlepiej włoskiej), 250 g ryżu, 3 cebule, koperku, 4 sztuki pora, czosnek, śmietany (18 proc.), oliwę, sól i pieprz. Proces zaczynamy od zagotowania wody w dużym garnku. Do wrzątku wsadzamy kapustę bez głąba na kilkanaście minut. Kiedy warzywo lekko się obgotuje, wyjmujemy je z wody, zostawiamy do wystygnięcia, a następnie rozbieramy je z liści. Następnie gotujemy oddzielnie ryż i rybę. Poza solą można dodać ulubione przyprawy. Ugotowany filet ostrożnie przekładamy do miski z gotowym ryżem, starając się wyjąć wszystkie ości. Dodajemy posiekaną cebulę, starty czosnek, sól, pieprz, oliwę i delikatnie mieszamy. Tak przygotowany farsz nakładamy na liście kapusty i zawijamy w rolki. Nasze gołąbki przekładamy do garnka zalanego wodą. Dobrym rozwianiem jest ułożenie liści kapusty na dnie, aby uniknąć przypalenia dania. Wszystko zagotujemy, zmniejszamy ogień i zostawiamy na 50 minut pod przykryciem. W celu przygotowania idealnego sosu tym czasie kroimy pory na plastry i dusimy na patelni przez 15 minut. Po tym czasie dodajemy półtorej szklanki wody i gotujemy warzywa przez kolejne 15 minut. Wszystko zalewamy śmietaną, aż sos nabierze gęstości. Doprawiamy pieprzem i solą, a następnie dekorujemy posiekanym koperkiem. Kiedy nasze gołąbki ugotują się, przekładamy je na patelnie z sosem. Tak przygotowane danie jest już gotowe do podania.
Szkodliwa rtęć w tuńczyku z puszki. Sprawdź, ile możesz go zjeść
2:21

Szkodliwa rtęć w tuńczyku z puszki. Sprawdź, ile możesz go zjeść

Szkodliwa rtęć w tuńczyku z puszki. Z pewnością o tym nie wiedziałeś, że puszkowana ryba jest jednym z najbardziej znanych źródeł rtęci. Dzieje się tak, ponieważ ten szkodliwy pierwiastek z łatwością dostaje się do układu pokarmowego dużej ryby, jaką jest tuńczyk. Warto wspomnieć, że dwa główne poławiane gatunki to tuńczyk biały i bonito. Pierwszy z nich osiąga wagę do 60 kg, a drugi do 30 kg. Istotnym problemem jest właśnie rozmiar ryby. Im większa tym stężenie rtęci w jej organizmie będzie większe. Może być nawet do 10 tys. razy wyższe niż stężenie tego szkodliwego pierwiastka w naturalnym środowisku ryby. Nadmiar rtęci w organizmie człowieka jest szkodliwy. Zakłócona może zostać praca mózgu oraz układu nerwowego. Wyjątkowo narażone na rtęć są małe dzieci i kobiety w ciąży. Niepełnosprawność intelektualna, porażenie mózgowe to tylko niektóre skutki wpływu pierwiastka na organizm niemowlęcia czy płodu. Zgodnie z zaleceniami Agencji Żywności i Leków dotyczących stężenia rtęci w rybach nie należy zbyt często jeść tuńczyka z puszki. Kluczową sprawę przy spożywaniu puszkowanej ryby odgrywa waga osoby. Im więcej ważymy, tym częściej można dany gatunek tuńczyka jeść. Dla przykładu dziecko o wadze 18 kg powinno jeść nie więcej niż jedną puszkę tuńczyka białego w odstępach 5 tygodni, natomiast tuńczyka bonito co 11 dni. Przy wadze 50 kg puszkę tuńczyka białego możemy zjeść co 12 dni, a gatunek bonito co 4 dni. 68 kg masy ciała uprawnia nas do zjedzenia jednej puszki odmiany tuńczyka białego co 9 dni, a bonito co 3 dni. Warto wspomnieć, że zbyt wysoki poziom rtęci we krwi może spadać do bezpiecznego poziomu nawet do pół roku. Dlatego warto zachować zdrowy rozsądek w spożywaniu puszkowanej ryby.
Tilapia nie tak zdrowa, jak myśleliśmy
1:20

Tilapia nie tak zdrowa, jak myśleliśmy

Tilapia nie tak zdrowa jak myśleliśmy. I choć eksperci zalecają jeść rybę 1-2 razy w tygodniu, to warto zwrócić uwagę na to, co skrywa. Mięso tilapii jest niskokaloryczne. Zawiera dużo białka, oraz mało tłuszczu jedyne 1,7 g na 100 g. Jest dobrym źródłem selenu, witaminy B12 i B3, ale tutaj jej zalety się kończą. W Polsce możemy dostać w sklepie Oreochromis niloticus, czyli tilapię nilową lub złotą czy wielkogłową. Dwie ostatnie prawdopodobnie będą pochodziły z importu z Chin. Niektórzy hodowcy karmią ryby paszą bogatą w antybiotyki i hormon wzrostu, dzięki temu uzyskują dorodne okazy, w dość krótkim czasie. Inną kwestią są warunki, w jakich hodowane są ryby. Te pochodzące z Chin w większości przypadków są trzymane w przepełnionych zbiornikach i nie posiadają odpowiednich certyfikatów jakości. Niestety inną przypadłością tego gatunku jest fakt, że w naturalnym środowisku tilapia żyje w zanieczyszczonych i brudnych wodach. Dzięki czemu może zawierać między innymi więcej kadmu, którego nadmiar jest niebezpieczny dla organizmu człowieka, szczególne na nerki. Spożywanie takich ryb może mieć tragiczne skutki dla naszego zdrowia. Szkodliwe substancje mogą wywoływać różnego rodzaju choroby czy nowotwory. Reasumując, jeśli koniecznie chcemy dodać tilapię do naszej diety, to warto spytać sprzedawcę o źródło pochodzenia i certyfikaty.