susza

Pustynia się rozszerza. Rosja zmaga się ze skutkami ocieplenia planety
3:28

Pustynia się rozszerza. Rosja zmaga się ze skutkami ocieplenia planety

Pustynia w południowej Kałmucji w Rosji się powiększa. Każdego roku eksperci odnotowują coraz większe szkody spowodowane zmianami klimatycznymi w tym rejonie. W ciągu ostatnich dwóch lat piaski Kałmucji zwiększyły swój zasięg ponad dwukrotnie. To m.in. przez długotrwałe susze. Temperatury w Rosji dwukrotnie przewyższają średnią światową. Ekspensywność pustyni zagraża miastu Bergin. Pod piaskiem znikają drogi – mieszkańcy bywają odcięci od świata. Zdaniem ekspertów, pustynnienie napędza też erozja gleb spowodowana nadmiernym wypasem bydła w regionie. Zwierzęta depczą ziemię, co między innymi uniemożliwia zakorzenianie się roślin. Hodowla bydła w Kałmucji jest tradycyjną ostoją lokalnej gospodarki. Latem 2020 r. tysiące zwierząt padły na stepie z powodu braku pożywienia po miesiącach bez deszczu. - To było straszne patrzeć na bydło. Zwierzęta szukały trawy, ale w ogóle jej nie było. Jadąc po stepie można było zobaczyć leżące wszędzie konie, krowy i wielbłądy. To było naprawdę przerażające - powiedział w rozmowie z Associated Press Ulyumdzhi Mukabenow, lokalny pasterz. Aby załagodzić skutki zmian klimatycznych pięć lat temu zaczęto sadzać krzewy w okolicach wydm. Mają korzeniami wiązać glebę oraz powstrzymywać silne wiatry niosące ze sobą piasek. Nikołaj Abuszinow, wiceminister rolnictwa Kałmucji, zapytany przez Associated Press o strategię dotyczącą zmian klimatycznych powiedział, że większość jego wysiłków jest teraz skierowana na przeciwdziałanie skutkom katastrof związanych z klimatem. Rząd rosyjski opracował właśnie bardziej agresywną strategię dekarbonizacji, która po raz pierwszy wyznaczyła cel zerowej emisji dwutlenku węgla netto do 2060 roku.
"Czas bardzo nam się skrócił". Ekspert mówi, co stanie się z Helem i Gdańskiem
2:57

"Czas bardzo nam się skrócił". Ekspert mówi, co stanie się z Helem i Gdańskiem

W Arktyce pojawiła się ogromna dziura - alarmują naukowcy. To tak zwana połynia, czyli naturalny przerębel. Problem w tym, że to pierwsze takie pęknięcie na północ od Wyspy Ellesmere i jest naprawdę ogromne. Według ekspertów, pojawienie się dziury w tej części Arktyki to kolejny dowód na to, że najstarszy i najgrubszy lód Arktyki jest podatny na topnienie, a to bardzo niepokojące wydarzenie. - Wszystkie zjawiska, które teraz zachodzą, przyspieszają topnienie lodu obserwowane przez ostatnie lata. To nabrało tempa. Pojawia się coraz więcej wody ciepłej w oceanach, co zaburza cyrkulację oceaniczną, która ma wpływ na cyrkulację atmosfery. To jest jeden mechanizm sprzężenia zwrotnego między atmosferą a oceanami - tłumaczył w programie "Newsroom WP" prof. Mariusz Figurski, dyrektor Centrum Modelowania Meteorologicznego Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Zdaniem eksperta, konsekwencje tego procesu będą katastrofalne dla Polski. - Jeżeli chodzi o Gdańsk i Hel, to wystarczy tu niedużo. Kilkanaście, może kilkadziesiąt centymetrów podniesienia się światowego poziomu mórz i oceanów spowoduje, że Hel stanie się wyspą, a Gdańsk, przynajmniej w tej części starego miasta, zostanie pokryty wodą - prognozował profesor. Jak dodał, kiedyś uważaliśmy, że ocieplenie klimatu zachodzi w skali czasu geologicznego, czyli przez miliony lat. - Ten czas bardzo nam się skrócił. Jeżeli nie zaczniemy reagować, przekonywać - szczególnie polityków - żeby podjęli działania, które wynikają z rzetelnych badań naukowych, które wskazują właśnie na takie zjawiska, to po prostu tak się to wszystko skończy. To nie będzie dobre dla Polski. Ktoś powiedział, że jeżeli będzie cieplej, to będziemy mieli Morze Śródziemne nad Bałtykiem. Z jednej strony możemy się tak śmiać, a z drugiej musimy zwrócić uwagę, że w Polsce zaczyna brakować wody. To też efekt postępujących zmian klimatu - ostrzegł Figurski.
Ekstremalna susza w Brazylii. Kraj zmaga się z kryzysem
2:16

Ekstremalna susza w Brazylii. Kraj zmaga się z kryzysem

Brazylia zmaga się z potężnymi skutkami suszy. W piątek (3 września) odnotowano ekstremalnie niskie pokłady wody zbiornikach i rzekach. Sytuacja fatalnie wpływa gospodarkę, zwłaszcza w rybołówstwo i turystkę. W zbiorniku Furnas poziomy wody spadł o 15 metrów (od zeszłego roku), a jedna z głównych rzek kraju Parana zwalnia. Imponujące wodospady zmieniły swój rozmiar i zaczęły przypominać strumyki. Parana dostarcza świeżą wodę około 40 milionom ludzi i jest źródłem utrzymania społeczności rybackich i rolników. Jej zmniejszony zasób wywołał prawdziwy kryzys, a mieszkańcy zmagają się ze wzrostem cen. - W grudniu zapłaciłem 850 reali (623 PLN), a dokładniej 848 reali na rachunku za prąd. W tym miesiącu rachunek wynosi 1220 reali (894 PLN), używając tej samej liczby zamrażarek, niczego nie zmieniając. Ceny bardzo wzrosły – mówi w rozmowie z Associated Press właściciel sklepu Francisco Coutinho. Badania przeprowadzone przez lokalnych ekologów WWF przy wsparciu Amazon Environmental Research Institute i Google and The Nature Conservancy wykazało stopniowe wycofywanie się brazylijskiego obszaru Pantanal, największego na świecie tropikalnego terenu podmokłego. Według ekspertów z WWF, woda w Brazylii pokrywa zaledwie jedną czwartą obszaru, co 30 lat temu. Brazylia ma największe zasoby słodkiej wody na świecie, jednak od 1991 roku stale je traci. Około 15 proc. wód powierzchniowych zniknęło na przestrzeni ostatnich 30 lat. Tegoroczna susza jest uznawana za najgorszą w Brazylii od 90 lat.
Rekordowa susza zagraża Paranie. Rzeka w Ameryce Południowej osiągnęła niższy poziom wody od 77 lat
2:34

Rekordowa susza zagraża Paranie. Rzeka w Ameryce Południowej osiągnęła niższy poziom wody od 77 lat

Rzeka Parana, czyli druga największa, po Amazonce, rzeka w Ameryce Południowej, wysycha. W 2021 roku osiągnęła najniższy poziom od 77 lat. Powodem jest przedłużająca się susza w Brazylii, gdzie rzeka ma swoje źródło. Stan Parany jest ogromną katastrofą dla człowieka, jak i jej rozległego ekosystemu. Rzeka przepływa przez Brazylię, Paragwaj i Argentynę, przez co jej wysuszanie bardzo mocno wpłynęło tamtejszą gospodarkę. 40 milionów ludzi ma ograniczony dostęp do wody słodkiej, rybacy nie mają gdzie łowić, a żegluga musiała zostać mocno ograniczona - obciążenie statków zmniejszono o 20 proc. Narodowy Instytut Wody (INA) w Argentynie określił stan rzeki Parana jako "najgorszy od 1944 roku". - Siedem argentyńskich prowincji jest teraz objętych stanem kryzysowym ogłoszonym przez rząd Argentyny. To scenariusz, którego nikt nie mógł sobie wyobrazić. Rzeka ostrzega nas – mówił w rozmowie z Associated Press ekolog Jorge Bartoli, który jest koordynatorem organizacji "El Paraná No Se Toca" ("Parany się nie rusza"). Specjalista zaznaczył, że sytuacja ma związek z globalnym ociepleniem. Równie zaniepokojeni są rybacy, którzy nie przypominają sobie, by taki stan rzeki utrzymywał się tyle czasu – dwa lata. Guillermo Miguel, prezes portu Rosario zwrócił uwagę, że niższy poziom wody w Paranie pociągnie za sobą wyższe koszty logistyczne dla handlu i transportu. W 2019 roku z Rosario wyeksportowano 79 milionów ton zbóż, mąki i oleju, co czyni go najważniejszym agro-eksportowym węzłem portowym na świecie. Jose A. Marengo, dyrektor ds. badań i rozwoju Brazylijskiego Narodowego Centrum Monitorowania i Wczesnego Ostrzegania o Katastrofach Naturalnych (CEMADEN) zapewnił, że rząd Brazylii monitoruje sytuację i trwają rozmowy o sposobach racjonowania wody w kraju.
Mimo ulew, susza dotyka Polskę. "Zaczyna nam brakować wody"
7:39

Mimo ulew, susza dotyka Polskę. "Zaczyna nam brakować wody"

Zmiany klimatu dotykają Polskę, musimy przyzwyczaić się do suszy i gwałtownych zjawisk atmosferycznych. - Problem zagrożenia powodziowego i pogłębiającej się suszy jest permanentny. Bywają momenty, gdy pewien obszar dotykany jest suszą, a w tym samym czasie w innym regionie zmagamy się z powodziami. Powódź to gwałtowne zjawisko, a susza jest cyklem długotrwałym, który powoduje, że na niektórych obszarach zaczyna nam brakować wody - powiedział w programie "Money. To się liczy" Krzysztof Woś, zastępca prezesa Wód Polskich ds. ochrony przed powodzią i suszą. - W gospodarce wodnej obiekty hydrotechniczne mają tę zaletę, że są wielofunkcyjne, budowa zbiorników retencyjnych sprawdza się zarówno przy powodziach, jak i suszach, bo jesteśmy w stanie tę wodę przytrzymać do czasu, gdy zaczyna jej brakować. Ale powiedzmy sobie szczerze, Polska jest krajem o stosunkowo niewielkich zasobach wodnych. Średnio na obywatela Polski mamy trzy razy mniej wody niż na obywatela Europy. Chciałbym, żeby świadomość społeczna w tym zakresie była większa. Mierzymy się w Polsce z tym, że w pewnych regionach zaczyna nam brakować wody. By łagodzić suszę najlepiej byłoby spowalniać proces odpływu wody. Przez Polskę przepływają 62 mld metrów sześciennych wody, nasze zdolności retencyjne to około 4 mld metrów sześciennych, to jest około 6 proc., a w Europie Zachodniej jest to kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent. Dlatego musimy zacząć stosować różnego rodzaju retencję - dodał.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski