arktyka

Niedźwiedzie polują na renifery. Normalne zachowanie czy efekt ocieplania klimatu?
WIDEO

Niedźwiedzie polują na renifery. Normalne zachowanie czy efekt ocieplania klimatu?

Norwescy naukowcy odnotowali na wyspie Svalbard w Arktyce coraz więcej ataków niedźwiedzi polarnych na renifery. Co więcej, byli nawet świadkami sytuacji, w której ten sam niedźwiedź w odstępie zaledwie kilkudziesięciu godzin upolował dwa duże renifery. Jest to niezwykła sytuacja, gdyż dotąd był to rzadki widok, aby niedźwiedzie polowały na renifery. W obecnie, gdy wody Arktyki są w dużej mierze zamarznięte, niedźwiedzie zwykle polują na foki. W lecie natomiast dodatkowo poszerzają swoją dietę o zwierzęta lądowe, np. małe ssaki i gryzonie. Niedźwiedzie nie lubią biegać za ofiarą, świetnie i chętnie natomiast poruszają się w wodzie. Skąd zatem zmiany w ich diecie i polowania na duże renifery? Naukowcy nie znają jeszcze dokładnej odpowiedzi, gdyż są zaskoczeni tym, co zaobserwowali. Jedna z hipotez zakłada, że odpowiadać za to mogą zmiany klimatyczne. Wiadomo, że niedźwiedzie polarne obecnie potrzebują coraz więcej pożywienia bogatego w tłuszcze. Wraz ze wzrostem temperatury na świecie, arktyczny lód morski topnieje znacznie wcześniej i zamarza później, niż dotychczas. A ponieważ okresy bez lodu wydłużają się, niedźwiedzie polarne spędzają więcej czasu na lądzie, nie mając dostępu do swojego podstawowego pożywienia, czyli fok, które są bogatym źródłem tłuszczu, potrzebnego do przetrwania w tak zimnym klimacie. To z kolei być może sprawiło, że niedźwiedzie musiały poszukiwać bardziej treściwego pożywienia na lądzie. Naukowcy już wcześniej zaobserwowali zmiany w masie niedźwiedzi. Na przestrzeni ostatnich dziesiątek lat, kolejne pokolenia tych drapieżników stały się mniejsze i lżejsze. Naukowcy przyznają, że potrzeba kolejnych badań i obserwacji, aby lepiej zrozumieć zachowania niedźwiedzi polarnych.
Rekordowa temperatura w Arktyce. Naukowcy o konsekwencjach upałów na Syberii
WIDEO

Rekordowa temperatura w Arktyce. Naukowcy o konsekwencjach upałów na Syberii

38 stopni Celsjusza – tyle odnotowano w rosyjskim Wierchojańsku 20 czerwca 2020 r., w trakcie fali upałów na Syberii. Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO) podała właśnie, że to nowa rekordowa temperatura odnotowana w Arktyce. Eksperci z WMO przyznali, że to temperatura "bardziej pasująca do Morza Śródziemnego niż Arktyki". Zarejestrowano ją w momencie, gdy fala upałów przetoczyła się przez Syberię, rozciągając na północ od koła podbiegunowego. Średnie temperatury w regionie były tu do 10 st. C wyższe niż zwykle. To odegrało kluczową rolę w pożarach lasów, utracie lodu morskiego i globalnych wzrostów temperatury, które doprowadziły do tego, że ubiegły rok był jednym z trzech najgorętszych w historii. - Arktyka, jak ciągle powtarza WMO, jest jedną z najszybciej ocieplających się części świata. Ociepla się ponad dwa razy szybciej, niż wynosi średnia globalna – powiedziała Clare Nullis ze Światowej Organizacji Meteorologicznej. WMO uważnie przygląda się wszelkim możliwym rekordom ciepła. W tym roku w kalifornijskiej Dolinie Śmierci w USA odnotowano 54,4 st. C, co może być światowym rekordem, a także 48,8 st. C latem na południowej wyspie na Sycylii we Włoszech, co może być najwyższą temperaturą odnotowaną kiedykolwiek w Europie. Tak ekstremalne temperatury są skutkiem zmian klimatu i postępującego globalnego ocieplenia.
Arktyka ociepla się jeszcze szybciej. Eksperci alarmują ws. zmian klimatu i groźnego zjawiska
WIDEO

Arktyka ociepla się jeszcze szybciej. Eksperci alarmują ws. zmian klimatu i groźnego zjawiska

Ocean Arktyczny zaczął ocieplać się już od początku XX wieku, czyli wcześniej, niż wskazywały na to dotychczasowe obserwacje – alarmują włoscy naukowcy z Instytutu Nauk Polarnych Narodowej Rady Badawczej w Bolonii. Do rekonstrukcji i analiz międzynarodowy zespół badaczy wykorzystał dane z mikroorganizmów morskich i osadów z ostatnich 800 lat. Badanie wykazało, że temperatura i zasolenie wody w Arktyce pozostawały stałe do ok. 1900 r. Po tym czasie ciepło i sól transportowane z Oceanu Atlantyckiego zaczęły gwałtownie wzrastać. Prawdopodobnie jest to związane z okresem, kiedy emisja dwutlenku węgla spowodowana działalnością człowieka, drastycznie wzrosła. Badacze sugerują, że Arktyka jest bardziej wrażliwa na gazy cieplarniane, niż wcześniej sądzono. Ocean Arktyczny znajduje się po wpływem silnego napływu wód atlantyckich. Cieplejsza woda i sól morska rozpuszczają lód i podnoszą temperaturę wód Oceanu Arktycznego. Naukowcy mówią tu o zjawisku tzw. atlantyzacji. Niebezpieczny wzrost temperatury w Arktyce okazuje się być trzykrotnie szybszy, niż w przypadku całej planety. Szybkie ocieplenie w Arktyce wzmacnia proces topnienia lodu, a jego brak nakręca podnoszenie się temperatury. Brak jasnego lub białego lodu, który odbija energię słoneczną doprowadza do tego, że ciemny ocean pochłania ją jako dodatkowe źródło ciepła. Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie "Science Advances".
"Czas bardzo nam się skrócił". Ekspert mówi, co stanie się z Helem i Gdańskiem
WIDEO

"Czas bardzo nam się skrócił". Ekspert mówi, co stanie się z Helem i Gdańskiem

W Arktyce pojawiła się ogromna dziura - alarmują naukowcy. To tak zwana połynia, czyli naturalny przerębel. Problem w tym, że to pierwsze takie pęknięcie na północ od Wyspy Ellesmere i jest naprawdę ogromne. Według ekspertów, pojawienie się dziury w tej części Arktyki to kolejny dowód na to, że najstarszy i najgrubszy lód Arktyki jest podatny na topnienie, a to bardzo niepokojące wydarzenie. - Wszystkie zjawiska, które teraz zachodzą, przyspieszają topnienie lodu obserwowane przez ostatnie lata. To nabrało tempa. Pojawia się coraz więcej wody ciepłej w oceanach, co zaburza cyrkulację oceaniczną, która ma wpływ na cyrkulację atmosfery. To jest jeden mechanizm sprzężenia zwrotnego między atmosferą a oceanami - tłumaczył w programie "Newsroom WP" prof. Mariusz Figurski, dyrektor Centrum Modelowania Meteorologicznego Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Zdaniem eksperta, konsekwencje tego procesu będą katastrofalne dla Polski. - Jeżeli chodzi o Gdańsk i Hel, to wystarczy tu niedużo. Kilkanaście, może kilkadziesiąt centymetrów podniesienia się światowego poziomu mórz i oceanów spowoduje, że Hel stanie się wyspą, a Gdańsk, przynajmniej w tej części starego miasta, zostanie pokryty wodą - prognozował profesor. Jak dodał, kiedyś uważaliśmy, że ocieplenie klimatu zachodzi w skali czasu geologicznego, czyli przez miliony lat. - Ten czas bardzo nam się skrócił. Jeżeli nie zaczniemy reagować, przekonywać - szczególnie polityków - żeby podjęli działania, które wynikają z rzetelnych badań naukowych, które wskazują właśnie na takie zjawiska, to po prostu tak się to wszystko skończy. To nie będzie dobre dla Polski. Ktoś powiedział, że jeżeli będzie cieplej, to będziemy mieli Morze Śródziemne nad Bałtykiem. Z jednej strony możemy się tak śmiać, a z drugiej musimy zwrócić uwagę, że w Polsce zaczyna brakować wody. To też efekt postępujących zmian klimatu - ostrzegł Figurski.
Wyciek toksycznych chemikaliów z Arktyki. Skutki mogą być katastrofalne
WIDEO

Wyciek toksycznych chemikaliów z Arktyki. Skutki mogą być katastrofalne

Naukowcy z Uniwersytetu Lancaster w Wielkiej Brytanii alarmują, że do środowiska wraz z ociepleniem klimatu będzie dostawać się coraz więcej toksycznych substancji z Bieguna Północnego. Mowa o substancjach nazywanych PFAS, czyli polifluoroalkilowych i perfluoroalkilowych. Są one wykorzystywane podczas produkcji m.in pudełek na żywność typu fast food, pianek gaśniczych, czy środków do pielęgnacji podłóg. Podczas ich produkcji substancje PFAS przedostają się do atmosfery. Nie rozkładają się naturalnie w środowisku, a spora ich część trafia prosto do lodowców w Arktyce. Badania z Lancaster wykazały, że wyciek, który trwa już od kilku lat, jest związany z ociepleniem klimatu i zmianą zasolenia wody. Im ocean staje się bardziej słony, tym uwalnianie się toksyn będzie większe. Wraz z topnieniem lodowców, PFAS trafia do małych basenów. Wówczas chemikalia są uwalniane do ogólnego obiegu. Substancje te są toksyczne dla ludzi i zwierząt, dlatego ich uwolnienie do wody jest szczególnie groźne. Obecnie badacze widzą, że Ocean Arktyczny jest zdominowany przez jednoroczny lód – zastępuje on starszy lód, który formował się przez wiele lat. Zawiera on dużo mobilnej solanki, która może wchodzić w interakcje ze śniegiem i dalej koncentrować zanieczyszczenia PFAS. To bezpośredni problem dla organizmów, mających bezpośredni kontakt z lodem – stworzeń znajdujących się na dole arktycznego łańcucha pokarmowego. Od wielu lat naukowcy apelują do producentów o ograniczenie stosowania PFAS w przyszłości.
Katastrofa klimatyczna na Oceanie Arktycznym coraz bliżej.  Przerażające prognozy naukowców
WIDEO

Katastrofa klimatyczna na Oceanie Arktycznym coraz bliżej. Przerażające prognozy naukowców

Topnienie lodu na Oceanie Arktycznym postępuje. Według najnowszych badań, czapa polarna w tym rejonie jest dwukrotnie cieńsza, niż sądzono do tej pory. Naukowcy z University College London przewidują, że niektóre części Oceanu mogą już być wolne od lodu do 2040 r. Jeśli tak się stanie, skutki będą katastrofalne. Wzrosną nie tylko globalne temperatury, ale także zwiększy się ryzyko wystąpienia ekstremalnych warunków pogodowych i powodzi w wielu regionach przybrzeżnych na całym świecie. Arktyka wraz z Antarktydą pełnią rolę "lodówki dla świata", a śnieg i lód w regionie odbijają ciepło, podczas gdy inne części planety je pochłaniają. Zaburzenie tych proporcji może mieć fatalny wpływ i doprowadzić do katastrofy klimatycznej. Rozpuszczanie się lodu morskiego w przybrzeżnych morzach arktycznych, może mieć również wpływ na działalność człowieka w regionie – zarówno pod względem żeglugi, jak i wydobywania zasobów z dna morskiego, takich jak ropa, gaz i minerały. Wcześniejsze badania opierały się na pomiarach przeprowadzonych przez sowieckie ekspedycje na krach lodowych w latach 1954-1991. Dziś naukowcy z University College London (UCL), mówią, że tempo rozpuszczania się lodu w okolicach Arktyki było wtedy nawet od 70 do 100 procent szybsze, niż wcześniej sądzono. - Poprzednie obliczenia grubości lodu morskiego opierają się na mapie śniegu ostatnio zaktualizowanej 20 lat temu - wyjaśnia Robbie Mallett, autor badania. Nowe metody badawcze oceniały głębokość i gęstość śniegu, śledząc opady śniegu, ruch kry i temperaturę, aby pomóc w obliczeniu grubości lodu.
Rosja zbroi się w Arktyce. Rośnie napięcie z NATO o północny region
WIDEO

Rosja zbroi się w Arktyce. Rośnie napięcie z NATO o północny region

Rosja zbroi się w Arktyce. Do tej pory baza lotnicza Nagurskoje, najdalej na północ wysunięty posterunek graniczny Rosji, była pasem startowym, stacją meteorologiczną i placówką łączności. Obecnie jest naszpikowana rakietami i radarami, a jej wydłużony pas startowy może obsługiwać wszystkie typy samolotów, w tym bombowce z napędem jądrowym. Tak Moskwa umacnia swoją władzę i wpływy w Arktyce w obliczu zaostrzającej się międzynarodowej rywalizacji o ogromne zasoby tego regionu. W marcu rosyjska armia przeprowadziła ćwiczenia wojskowe w Nagurskoje z udziałem wojsk lądowych i myśliwców MiG-31. Baza znacząco rozbudowała się od ostatniej wizyty Władimira Putina w 2017 r. W grze o Arktykę oprócz Rosji są Stany Zjednoczone, Kanada, Dania i Norwegia. Także Chiny wykazują coraz większe zainteresowanie regionem, w którym ma znajdować się do ¼ nieodkrytych zasobów ropy naftowej i gazu ziemnego. Prezydent Władimir Putin powołuje się tu na szacunki, według których wartość arktycznych bogactw mineralnych przekracza 30 bilionów dolarów. Rosja stale powiększa w tym regionie swoje wpływy, dodatkowo występując z roszczeniami wobec ONZ i pozostałych arktycznych graczy. - Modernizacja arktycznych lotnisk znacząco zwiększa potencjał lotnictwa Floty Północnej do kontroli przestrzeni powietrznej w rejonie Północnej Drogi Morskiej i pozwala zapewnić jej bezpieczeństwo z lotu ptaka – tłumaczy generał-major Igor Czurkin, szef sztabu Wojsk Obrony Powietrznej i Sił Powietrznych rosyjskiej Floty Północnej. NATO jest coraz bardziej zaniepokojone zbrojeniem się Moskwy w Arktyce. Waszyngton podjął decyzję o wysłaniu do Norwegii bombowców B-1B Sił Powietrznych USA. - Wróg nie przejdzie niezauważony. Wczoraj wykryto samolot zwiadowczy NATO. Śledziliśmy go cztery godziny. Przekazywaliśmy informacje o jego pozycji i kurs do wyższego stanowiska dowodzenia – podkreśla w rozmowie z AP Ivan Gluschenko, zastępca dowódcy kompanii radarowej. W poniedziałek (17 maja) Siergiej Ławrow, minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej, odniósł się do krytyki Zachodu dotyczącej ekspansji Rosji w Arktyce. Jednocześnie oburzył się na forsowanie przez Norwegię silniejszej obecności NATO w tym regionie.