globalne ocieplenie

"Czas bardzo nam się skrócił". Ekspert mówi, co stanie się z Helem i Gdańskiem
WIDEO

"Czas bardzo nam się skrócił". Ekspert mówi, co stanie się z Helem i Gdańskiem

W Arktyce pojawiła się ogromna dziura - alarmują naukowcy. To tak zwana połynia, czyli naturalny przerębel. Problem w tym, że to pierwsze takie pęknięcie na północ od Wyspy Ellesmere i jest naprawdę ogromne. Według ekspertów, pojawienie się dziury w tej części Arktyki to kolejny dowód na to, że najstarszy i najgrubszy lód Arktyki jest podatny na topnienie, a to bardzo niepokojące wydarzenie. - Wszystkie zjawiska, które teraz zachodzą, przyspieszają topnienie lodu obserwowane przez ostatnie lata. To nabrało tempa. Pojawia się coraz więcej wody ciepłej w oceanach, co zaburza cyrkulację oceaniczną, która ma wpływ na cyrkulację atmosfery. To jest jeden mechanizm sprzężenia zwrotnego między atmosferą a oceanami - tłumaczył w programie "Newsroom WP" prof. Mariusz Figurski, dyrektor Centrum Modelowania Meteorologicznego Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Zdaniem eksperta, konsekwencje tego procesu będą katastrofalne dla Polski. - Jeżeli chodzi o Gdańsk i Hel, to wystarczy tu niedużo. Kilkanaście, może kilkadziesiąt centymetrów podniesienia się światowego poziomu mórz i oceanów spowoduje, że Hel stanie się wyspą, a Gdańsk, przynajmniej w tej części starego miasta, zostanie pokryty wodą - prognozował profesor. Jak dodał, kiedyś uważaliśmy, że ocieplenie klimatu zachodzi w skali czasu geologicznego, czyli przez miliony lat. - Ten czas bardzo nam się skrócił. Jeżeli nie zaczniemy reagować, przekonywać - szczególnie polityków - żeby podjęli działania, które wynikają z rzetelnych badań naukowych, które wskazują właśnie na takie zjawiska, to po prostu tak się to wszystko skończy. To nie będzie dobre dla Polski. Ktoś powiedział, że jeżeli będzie cieplej, to będziemy mieli Morze Śródziemne nad Bałtykiem. Z jednej strony możemy się tak śmiać, a z drugiej musimy zwrócić uwagę, że w Polsce zaczyna brakować wody. To też efekt postępujących zmian klimatu - ostrzegł Figurski.
Ekstremalne warunki klimatyczne odtworzone w laboratorium we Włoszech. Badanie może pomóc w walce z globalnym ociepleniem
WIDEO

Ekstremalne warunki klimatyczne odtworzone w laboratorium we Włoszech. Badanie może pomóc w walce z globalnym ociepleniem

W Centrum Badawczym Eurac we włoskim parku technologicznym NOI w Bolzano naukowcy odtwarzają ekstremalne warunki klimatyczne. Wykorzystują do tego specjalną komorę TerraXcube. Dzięki niej wywołują skrajne warunki pogodowe: od śnieżyc po suche fale upałów. - W tych pomieszczeniach możemy odtwarzać okoliczności o ekstremalnie niskich temperaturach od -40 stopni Celsjusza do +60 – mówi w rozmowie z Associated Press Christian Steurer, kierownik Centrum Eurac. Komora ona na celu ułatwienie ćwiczeń procedur awaryjnych ratownikom górskim, jak i wspomóc walkę z globalnym ociepleniem. Po wcześniej przeprowadzonych badaniach nad ludzkimi zachowaniami i technologią TerraXcube uzyskał akredytację krajową na przeprowadzanie testów klimatycznych. Dotyczy ona nie tylko technologii, ale także organizmów biologicznych.- W tych pomieszczeniach możemy przyspieszyć czas lub wystawić organizmy biologiczne, którymi mogą być rośliny, a nawet inne małe organizmy, na ekstremalne warunki klimatyczne – mówi Steurer. Ekspert ma nadzieję, że zdobyte dane pomogą społeczeństwu lepiej dbać o przyrodę.- Możemy przyczynić się do ratowania planety. To prawda, że jesteśmy spóźnieni, ale nie sądzę, że jest za późno - zaznaczył Vincent Mauroit, dyrektor ds. innowacji i transferu technologii NOI. Pierwsze badania w TerraXcube dotyczyły alpinistów. Miały na celu one przygotowanie ich do ekstremalnych mrozów i wysokości. W ramach projektu naukowcy badali, w jaki sposób zmiany gęstości krwi mogą wpłynąć na jej zdolność transmisji tlenu. TerraXcube zostało otwarte w kwietniu 2019 roku.
Ziemia ściemnia się. Nowe i niepokojące skutki zmian klimatycznych
WIDEO

Ziemia ściemnia się. Nowe i niepokojące skutki zmian klimatycznych

Ziemia powoli przyciemnia się z powodu zmian klimatycznych – do takich wniosków doszli naukowcy z Instytutu Technologii w New Jersey. Ocieplenie oceanów powoduje, że mniej jasnych chmur odbija światło słoneczne w kosmosie, przez co zatrzymuje jeszcze więcej energii na Ziemi. W konsekwencji więcej promieniowania słonecznego dociera do Ziemi, dodatkowo ogrzewając powietrze. Amerykanie wykorzystali do swoich badań dziesiątki pomiarów światła popielatego – zjawiska, w którym światło odbija się od Ziemi na Księżyc i wraca z powrotem na Ziemię. Wykorzystano także pomiary satelitarne, które potwierdziły, że tylko w ciągu ostatnich dwóch dekad nastąpił "znaczny spadek współczynnika odbicia Ziemi". To inaczej albedo, czyli stosunek ilości promieniowania odbitego do padającego. Ziemia odbija teraz ok. pół wata mniej światła na m kw., niż 20 lat temu. Współczynnik odbijania światła przez Ziemię spadł o ok. 0,5 proc. w ciągu ostatnich trzech lat - obecnie odbija ona 29,5 procent całego światła słonecznego. Dodatkowo Ziemia boryka się z nierównowagą energetyczną, którą podwoiła się przez rosnącą emisję gazów cieplarnianych. Zanieczyszczenia także blokują promieniowanie cieplne Ziemi, zatrzymując ciepło w atmosferze. "To naprawdę niepokojące" – podsumowuje krótko dr Edward Schwieterman, naukowiec z Uniwersytetu Kalifornijskiegi w Riverside. Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie "Geophysical Research Letters".
Powrót mamuta włochatego? Badacze chcą stworzyć nową hybrydę
WIDEO

Powrót mamuta włochatego? Badacze chcą stworzyć nową hybrydę

Amerykańska firma zajmująca się nauką biologiczną i genetyką, Colossal chce stworzyć hybrydę mamuta i słonia. Naukowcy twierdzą, że zwierzęta te mogą pomóc zwalczyć niektóre skutki zmiany klimatu i pomóc w ochronie środowiska. Hybryda słonia z mamutem przyczyniłaby się też do ochrony słoni azjatyckich. Badacze uważają, że to rozwiązanie przystosowałoby te zwierzęta do życia w Arktyce. Według Colossal, stworzenie "mamuto-słonia" wspomogłoby pozytywną produkcję gazów cieplarnianych oraz odnowienie arktycznych terenów. Ogromne zwierzęta miałby powalać rosnące tam na skutek globalnego ocieplenia drzewa, przez co Arktyka by się schłodziła. Aby stworzyć hybrydę słonia i mamuta włochatego, naukowcy chcą wykorzystać DNA ze starożytnych okazów sprzed 42 tys. lat i połączyć je ze sztucznymi komórkami macierzystymi słonia. Gatunki te są sobie bardzo bliskie i dzielą 99,4 procent swoich genów. Założyciel firmy badawczej Ben Lamm i genetyk George Church z Harvard Medical School twierdzą, że mamuty włochate, w formie takiej hybrydy, mogą narodzić się w ciągu sześciu lat. Zespół zebrał już 15 milionów dolarów na hodowlę embrionów. Nie wszyscy podzielają entuzjazm badaczy z Colossal. Nie wszystkim podoba się ten pomysł. Wielu naukowców uważa ten projekt za nierealny i niebezpieczny. – Chodzi o setki tysięcy mamutów, z których każdy potrzebuje 22 miesięcy na ciążę i 30 lat, aby osiągnąć dojrzałość – mówi badaczka w rozmowie magazynem The Guardian biolożka ewolucyjna Victoria Herridge. - Wiemy, że w zalesionych regionach Arktyki drzewa i mchy mogą mieć kluczowe znaczenie dla ochrony wiecznej zmarzliny - skomentował ekolog Gareth Phoenix z Uniwersytetu w Sheffield. Mamuty wędrowały po tundrze Europy i Ameryki Północnej. Podczas gdy większość mamutów wyginęła 10 000 lat temu, to uważa się, że małe i odizolowane populacje przetrwały w na Alasce i w okolicach Oceanu Arktycznego przez jeszcze ok. 5000 lat. Są jednym z najlepiej poznanych prehistorycznych zwierząt, ponieważ ich szczątki często nie są skamieniałe, ale zamrożone i zakonserwowane.
Ekstremalna susza w Brazylii. Kraj zmaga się z kryzysem
WIDEO

Ekstremalna susza w Brazylii. Kraj zmaga się z kryzysem

Brazylia zmaga się z potężnymi skutkami suszy. W piątek (3 września) odnotowano ekstremalnie niskie pokłady wody zbiornikach i rzekach. Sytuacja fatalnie wpływa gospodarkę, zwłaszcza w rybołówstwo i turystkę. W zbiorniku Furnas poziomy wody spadł o 15 metrów (od zeszłego roku), a jedna z głównych rzek kraju Parana zwalnia. Imponujące wodospady zmieniły swój rozmiar i zaczęły przypominać strumyki. Parana dostarcza świeżą wodę około 40 milionom ludzi i jest źródłem utrzymania społeczności rybackich i rolników. Jej zmniejszony zasób wywołał prawdziwy kryzys, a mieszkańcy zmagają się ze wzrostem cen. - W grudniu zapłaciłem 850 reali (623 PLN), a dokładniej 848 reali na rachunku za prąd. W tym miesiącu rachunek wynosi 1220 reali (894 PLN), używając tej samej liczby zamrażarek, niczego nie zmieniając. Ceny bardzo wzrosły – mówi w rozmowie z Associated Press właściciel sklepu Francisco Coutinho. Badania przeprowadzone przez lokalnych ekologów WWF przy wsparciu Amazon Environmental Research Institute i Google and The Nature Conservancy wykazało stopniowe wycofywanie się brazylijskiego obszaru Pantanal, największego na świecie tropikalnego terenu podmokłego. Według ekspertów z WWF, woda w Brazylii pokrywa zaledwie jedną czwartą obszaru, co 30 lat temu. Brazylia ma największe zasoby słodkiej wody na świecie, jednak od 1991 roku stale je traci. Około 15 proc. wód powierzchniowych zniknęło na przestrzeni ostatnich 30 lat. Tegoroczna susza jest uznawana za najgorszą w Brazylii od 90 lat.